Na giełdach nadal niewielkie zmiany

Finanse i gospodarka

Od czasu posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego i przełomowych, jak się wydawało decyzji, rynki akcji pozostają w marazmie. Nasz parkiet nie korzysta z okazji, by zacząć odważniej odrabiać zapóźnienia. Im bliżej końca poniedziałkowej sesji, tym sytuacja byków robiła się w Warszawie coraz gorsza. Wyjątek stanowiły indeksy średnich spółek.

Od czasu posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego i przełomowych, jak się wydawało decyzji, rynki akcji pozostają w marazmie. Nasz parkiet nie korzysta z okazji, by zacząć odważniej odrabiać zapóźnienia. Im bliżej końca poniedziałkowej sesji, tym sytuacja byków robiła się w Warszawie coraz gorsza. Wyjątek stanowiły indeksy średnich spółek.

W poniedziałek jedynie do południa warszawskim bykom udało się utrzymać główne indeksy nad kreską, a i to nie bez problemów. Po dobrym początku, zwyżce o 0,25 proc. i wyskoku WIG20 powyżej nieznacznie 2500 punktów, błyskawicznie uaktywniła się podaż. Jej pierwszy atak został odparty, ale z kolejnym już było gorzej. Wczesnym popołudniem wskaźnik blue chips szedł w dół o 0,2 proc. Na plusie trzymały się mWIG40 i WIG50. W pierwszej części sesji nasz rynek wzorował się na wskaźniku z Frankfurtu, który szedł w bok 0,1 proc. powyżej piątkowego zamknięcia.

Wśród największych spółek walorów zyskujących na wartości było wczesnym popołudniem jak na lekarstwo. Z sięgającą niemal 4 proc. zwyżką prym wiodły akcje Kernela. Po około 1,5 proc. w górę szły papiery KGHM i Pekao. Na uwagę zasługiwały szczególnie te pierwsze, w kontekście spadających kontraktów terminowych na miedź. Można tu jednak mówić o odrabianiu przez akcje miedziowego kombinatu sięgającej 2,6 proc. piątkowej straty. Papiery Pekao kontynuowały trwający od czterech sesji rajd, w wyniku którego zyskały łącznie 4,5 proc. Także zasługiwały na uznanie, bowiem akcje pozostałych banków szły w dół. W przypadku BZ WBK spadek sięgał chwilami prawie 2 proc. Niewiele ustępowały mu walory JSW i PGNiG. Spadkowi notowań jastrzębskiej spółki trudno się dziwić, po zapowiedzi dużej straty w tym roku. Gazowemu monopoliście zaszkodziło obniżenie wyceny przez analityków DM PKO do 5,03 zł z 5,88 zł. WIG30 przed spadkiem ratowały rosnące o ponad 2,5 proc. akcje Boryszewa i zwyżkujące o 2 proc. walory Grupy Azoty. Po ponad 1 proc. w górę szły też papiery Banku Handlowego, Netii i Enei.

Na zwyżkę indeksu średniaków pracowały głównie drożejące o prawie 6 proc. walory Rovese, zwyżkujące o ponad 4 proc. akcje Integera i rosnące o 3,5 proc. ZE PAK. Po ponad 2 proc. w górę szły walory Ciechu, Elektrobudowy, Farmacolu i Impexmetalu. Po około 2 proc. taniały papiery Agory, Trakcji i Wawela. Posiadacze tych ostatnich przeżywają trudne chwile. W ciągu czterech sesji stracili oni łącznie prawie 10 proc., a kurs znalazł się najniżej od października ubiegłego roku. Na szerokim rynku uwagę zwracały zwyżkujące po 9-10 proc. papiery Mewy i Primamody oraz Cormaya. Żadna z tych spółek nie pochwaliła się istotnymi informaacjami.

W odróżnieniu od trzymającego się przez większą część dnia nieznacznie nad kreską DAX-a, wskaźnik w Paryżu systematycznie szedł w dół, tracąc wczesnym popołudniem 0,2 proc. Na pozostałych parkietach naszego kontynentu niewiele się działo, a zmiany przekraczające 0,5 proc. należały do rzadkości. Od niewielkich, sięgających 0,1 proc. zmian, zaczął się dzień także na Wall Street. Lekka przewaga byków wystarczyła do ustanowienia kolejnych rekordów. Nie zmieniło to obrazu rynku na europejskich giełdach.

Na warszawskiej zaś sytuacja w końcówce wyraźnie się pogorszyła. WIG20 stracił ostatecznie 0,7 proc., WIG30 spadł o 0,5 proc., WIG o 0,3 proc., mWIG40 i WIG50 wzrosły po 0,5 proc., a WIG250 zwyżkował o 0,1 proc. Obroty wyniosły 560 mln zł.

Roman Przasnyski,
Open Finance

Udostępnij artykuł: