Na gospodarkę padł tylko cień

Komentarze ekspertów

Niedawny optymizm ustępuje coraz bardziej miejsca obawom o perspektywy polskiej gospodarki. Spowolnienie na razie nie jest duże i choć część wskaźników sygnalizuje pogorszenie się sytuacji, nie musi ono być poważne. Hamowanie ma swoje źródła bardziej w otoczeniu, niż w mechanizmach wewnętrznych. Wciąż jednak poprawia się sytuacja na rynku pracy, a co za tym idzie, konsumenci nie rezygnują z zakupów.

Polska gospodarka wysyła ostatnio mieszane sygnały. Choć pierwsze dwa kwartały roku przyniosły wyraźne przełamanie negatywnych tendencji i przyspieszenie tempa wzrostu polskiej gospodarki do 3,3-3,4 proc., część wskaźników wyprzedzających zaczęła wysyłać pierwsze sygnały ostrzegawcze już kilka miesięcy temu. Indeks aktywności gospodarczej PMI swój najwyższy poziom w obecnym cyklu osiągnął w lutym i od tego czasu systematycznie zniżkuje, spadając w lipcu poniżej 50 punktów, czyli poziomu oznaczającego regres w przemyśle.

Potwierdził to nieoczekiwany spadek produkcji przemysłowej o 1,9 proc. w sierpniu. To sugeruje, że tempo wzrostu PKB w trzecim kwartale może być słabsze niż w pierwszych dwóch kwartałach. Sierpniowa zapaść może się jednak okazać jednak jedynie zjawiskiem przejściowym. Warto zauważyć, że za wyjątkiem okresu globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-2009 oraz przełomem lat 2012-2013, nie zdarzały się przypadki trwającego kilka miesięcy spadku produkcji przemysłowej.

Nic nie wskazuje na to, by tym razem ponownie doszło do dłuższej zapaści, choć negatywnego wpływu czynników związanych z sytuacją za wschodnią granicą oraz spowolnienia w strefie euro nie należy lekceważyć. Ze względu na wyższą bazę porównawczą, we wrześniu i październiku trudno też będzie liczyć na wyraźną poprawę. Tezę o przejściowym charakterze sierpniowego pogorszenia się sytuacji można oprzeć na obserwacji, że za spadek odpowiedzialna była przede wszystkim produkcja pojazdów samochodowych oraz przyczep i naczep i działy związane z wytwarzaniem energii i ciepła, wydobycia węgla i produkcji artykułów spożywczych. Największy wzrost zanotowano w produkcji komputerów i sprzętu elektronicznego, maszyn i urządzeń i wyrobów z metali. To sugeruje, że sytuacja w sektorze dóbr inwestycyjnych i zaopatrzeniowych jest dobra, pogorszenie się ma zaś miejsce w działach wrażliwych na przejściowe wahania, jak na przykład motoryzacja, czy cierpiący najmocniej na zawirowaniach na wschodzie przemysł spożywczy oraz związanych ze zjawiskami sezonowymi, jak sektory związane z energią i jej nośnikami. Z inwestycjami, które powoli zaczynają się rozkręcać, wiązać należy największe nadzieje na to, że obecna faza spowolnienia będzie krótkotrwała i niezbyt głęboka.

Poważniejszych kłopotów nie widać na rynku pracy. Tempo wzrostu zatrudnienia w przemyśle zmniejszyło się w sierpniu jedynie w niewielkim stopniu, zaś stopa bezrobocia wciąż się obniża, co wskazuje, że możemy liczyć na utrzymanie się popytu wewnętrznego na niezłym poziomie, przynajmniej częściowo kompensującym niższe zamówienia eksportowe. Przed znaczącym spadkiem eksportu powinno też chronić nas utrzymujące się od trzech miesięcy osłabienie złotego, które w poprzednich okresach spowolnienia spełniło taką rolę bardzo dobrze.

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, że konsumenci nie zaciskają pasa zbyt mocno. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w sierpniu o 1,7 proc., a więc bardziej niż się spodziewano, choć wzrost był słabszy niż miesiąc wcześniej. Stopa bezrobocia obniżyła się do 11,7 proc., pozytywnie zaskakując.

Choć więc trzeba się liczyć z możliwością kontynuacji lekko spadkowych tendencji w najbliższych dwóch kwartałach, tempo wzrostu PKB w całym 2014 r. powinno utrzymać się na poziomie zbliżonym do 3 proc. Byłby to wynik stawiający nas w czołówce gospodarek europejskich i dobrze rokujący na przyszły rok.

Łukasz Lefanowicz
Prezes GERDA BROKER

Udostępnij artykuł: