Na jesieni będą zmienione zasady pomocy dla firm dotkniętych pandemią?

Firma / Multimedia

Marcin Nieplowicz, główny ekonomista EFL
Marcin Nieplowicz, główny ekonomista EFL. Źródło: EFL

O dotychczasowej i przyszłej pomocy dla firm dotkniętych pandemią oraz jej wpływie na gospodarkę rozmawiamy z Marcinem Nieplowiczem, Dyrektorem ds. Statystyki i Monitorowania Rynku w Związku Polskiego Leasingu, Głównym Ekonomistą EFL.

#MarcinNieplowicz: [ W przyszłości ] (...) to będzie znacznie mniejsza skala pomocy niż ta, która została uruchomiona w ramach tarczy antykryzysowej i w ramach Tarczy Finansowej, a ponieważ będzie mniejsza, więc zapewne będzie bardziej selektywnie adresowana #EFL #TarczaFinansowa #ZPL @Grupa_PFR @nbppl

Robert Lidke: Jak Pan ocenia dotychczasowe działania rządu nakierowane na pomoc dla przedsiębiorców w Polsce dotkniętych skutkami pandemii? Jak wypadamy na tle innych krajów?

Marcin Nieplowicz: Wydaje mi się, że było to bardzo konieczne posunięcie. Istotne było to, że pomoc rządu, która była adresowana do firm, była szybka i w dużej wysokości.

Największe znaczenie miała oczywiście Tarcza Finansowa PFR, bo było to 75 mld złotych adresowanych bezpośrednio do mikro-, małych i średnich firm. Pomoc tę firmy dostały „na żądanie”, na oświadczenie. To pomoc, która pozwoliła firmom i przetrwać trudne czasy, ale też wejść w dobrej kondycji w drugą połowę roku.

Z punktu widzenia branży leasingowej była tym czynnikiem, który znacznie wyhamował spadki w drugim kwartale, dlatego że istotna część pieniędzy, które firmy otrzymały, została przeznaczona na finansowanie inwestycji.

A jaki był wpływ pomocy rządowej na poziom bezrobocia?

‒ Był duży wpływ. Można sądzić, że bez działań NBP i rządu stopa bezrobocia na koniec roku mogłaby sięgnąć nawet 13 proc. W tej chwili większość prognoz mówi, że możemy oczekiwać wyniku rzędu 8 proc.

Pomoc, którą dostały firmy od państwa, w dużej mierze pozwoliła im utrzymać zatrudnienie. Dane, które mamy o zatrudnieniu pokazują, że rzeczywiście firmy dosyć masowo skorzystały z pakietu antykryzysowego, znaczna część firm skorzystała z dopłat do pracowników, wysłała pracowników na postojowe.

Pomoc jest duża, bo jeżeli popatrzymy łącznie na pakiety antykryzysowe i tarczę finansową ‒ to jest to ponad 11 proc. PKB, czyli blisko 300 mld złotych. Jest to jeden z większych pakietów w Europie.

Co ważniejsze, w ramach tego pakietu mniej więcej 6,5 proc. PKB stanowi bezpośrednia pomoc dla firm, której nie muszą zwracać. I pod tym kątem jest to jeden z największych w Europie pakietów pomocy, porównywalny do tego, który oferował rząd włoski swoim przedsiębiorcom.

Pojawiają się opinie, że część przedsiębiorców środki, które otrzymała od państwa „zaparkowała” na kontach bankowych i nie inwestuje.

‒ Myślę, że przedsiębiorcy wykorzystali sytuację racjonalnie. Z ponad 300 tys. firm, a dokładnie 330 tys. mikro-, małych i średnich firm, które dostały dotacje, znaczna część była rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji i bez tych pieniędzy mogła upaść.

Jednocześnie widzimy po depozytach, które w czerwcu wzrosły o 19 proc., że część firm pomocy nie potrzebowała. Możemy sobie łatwo wyobrazić, że przedsiębiorca, który jest właścicielem kilku firm, potrafi tak sterować fakturami, żeby pokazać, że w dwóch innych firmach ma duże straty.

Natomiast niezależnie od tego, pomoc sprawiła, że firmy są w znacznie lepszej kondycji finansowej. W znacznie lepszej sytuacji płatniczej wchodzą w drugą połowę roku. Także nawet, jeżeli sytuacja części firm nie wymagała pomocy, to i tak dobrze, że tę pomoc dostały.  

Czy można powiedzieć, że firmy mają poczucie bezpieczeństwa, ufności w przyszłość?

‒ Została zbudowana pewna „poduszka powietrzna”. Gdy spojrzymy na dane NBP o kredytach dla firm, a szczególnie o kredytach obrotowych, to one pokazują, że kredyty w czerwcu bardzo spadły.

Po prostu Tarcza Finansowa PFR zastąpiła kredyty jako źródło finansowania działalności firm. Bo trzeba pamiętać, że mniej więcej 60 proc. subwencji może być bezzwrotna. Czyli to jest bardzo korzystna sytuacja dla firm.

Ale może się pojawić druga fala COVID ‒ i co wtedy?  Firmy dostały już znaczącą pomoc. Czy państwo będzie stać na to, żeby kontynuować pomoc w takiej skali? Być może na początku pandemii państwo dało zbyt dużo?

‒ Na to pytanie można dość prosto odpowiedzieć – tej drugiej fali nie będzie. Na jesieni cały czas będziemy w pierwszej fali. Nie mieliśmy takiego okresu, żeby zachorowania ewidentnie wyhamowały. Mniej więcej od trzech miesięcy cały czas liczba nowych infekcji dziennie to jest ok. 350‒450 osób.

Czego możemy oczekiwać? – na pewno będzie więcej zachorowań. Ale też służba zdrowia pewne wnioski wyciągnęła i w lepszy sposób będzie sobie radziła. To widzimy teraz chociażby w krajach Europy Zachodniej, gdzie rządy znacznie lepiej radzą sobie z drugą falą, która teraz tam się pojawia.

W przypadku Polski jest pytanie, co się może stać w gospodarce? Czy może być taka sytuacja, że dojdzie do drugiego lockdownu? I odpowiedź brzmi – raczej nie.

Na poziomie gospodarki, na poziomie przyzwolenia społecznego raczej nie ma o tym mowy, żeby rząd wprowadził tego typu obostrzenia, jakie wprowadził w marcu i w kwietniu.

Czyli gospodarka będzie nadal funkcjonowała, nawet przy większej liczbie zakażeń, zapewne w warunkach większego rygoru sanitarnego, ale bez lockdownu.

Natomiast wracając do pytania o dodatkowe pieniądze, o kolejne  programy pomocy,  czy rzeczywiście już „pod korek” zaciągnęliśmy maksymalnie dług?

Moim zdaniem jest jeszcze przestrzeń na to aby NBP był w stanie dalej się zadłużyć. Jednak to będzie znacznie mniejsza skala pomocy niż ta, która została uruchomiona w ramach tarczy antykryzysowej i w ramach Tarczy Finansowej.

A ponieważ będzie mniejsza, więc zapewne będzie bardziej selektywnie adresowana. Czyli np. do transportu zbiorowego, do tego typu firm, które mimo że pandemia ustała, mimo że gospodarka się odmraża, to jednak nie są w stanie wrócić do poziomu aktywności sprzed pandemii.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: