Na marginesie szybko rosnącej inflacji kilka dających do myślenia danych z Polski, Czech, Węgier i ze strefy Euro

Blogi / Robert Lidke

Mamy inflację na poziomie 5 procent, stopy 0,1 procent, za pożyczone pieniądze płacimy dużo więcej niż w inni w Unii Europejskiej, ale nasz oficjalny dług publiczny w relacji do PKB jest niższy od średniej unijnej ( jeszcze).

Redaktor Robert Lidke
Robert Lidke, fot. Jacek Barcz

Mamy inflację na poziomie 5 procent, stopy 0,1 procent, za pożyczone pieniądze płacimy dużo więcej niż w inni w Unii Europejskiej, ale nasz oficjalny dług publiczny w relacji do PKB jest niższy od średniej unijnej ( jeszcze).

Polska jest jednym z tych krajów w Unii Europejskiej, które muszą płacić najwięcej inwestorom za pożyczone pieniądze. Rentowność polskich  obligacji 10-letnich wynosi 1,72 procent. Drożej od nas pożyczają Węgrzy – w ich  przypadku rentowność 10-latek wynosi 2,87 procent. Czechy, które tak jak Polska i Węgry nie są w strefie euro pożyczają podobnie jak Polska – bo w tym przypadku rentowność ich obligacji wynosi 1,71 procent.

Obecność w strefie euro podwyższa wiarygodność inwestycyjną

Tymczasem kraje w strefie Euro, nawet te ze znacznie większym długiem publicznym w relacji do PKB niż Czechy i Polska pożyczają na rynkach finansowych znacznie taniej pieniądze niż wspomniana trójka krajów.

Rosnące długi w strefie euro nie straszą?

Dzieje się tak mimo faktu, że dług publiczny strefy euro w I kwartale 2021 r. po raz pierwszy przekroczył poziom 100% PKB osiągając wartość 100,5%, wobec 97,8% na koniec IV kwartału 2020 r.

Kraje południa Europy są znacznie bardziej zadłużone niż kraje północy, czy Europy Środkowej.

Dług publiczny Włoch to więcej niż 160,0 procent PKB, Grecji 209,3 procent, Portugalii ponad 137,2 procent, Hiszpanii 125,2  procent i Francji w okolicach 118,0 procent w relacji do PKB.

Dla porównania wg danych Eurostatu nasz dług publiczny przekracza 59,1 procent PKB, na Węgrzech 81 procent, a w Czechach 44,1 procent.

Tymczasem rentowność 10- letnich obligacji włoskich wynosi 0,63 procent , greckich 0,6 procent ( źródło stooq.pl), portugalskich 0,19 procent, hiszpańskich 0,28 procent.

Ale już rentowność obligacji francuskich jest ujemna – 0,09 procent mimo, że kraj ten jest w relacji do PKB znacznie bardziej zadłużony od Polski.

Rożne podejście do inflacji

A teraz spojrzenie na inflację. Także wg danych Eurostatu najwyższą inflację w maju miały w Unii Europejskiej Węgry bo 5.3 procent, druga była Polska z inflacją na poziomie 4,6 procent. Czechy notowały 2,7 procentową inflację w skali roku.

Z najbardziej zadłużonych krajów UE Grecja miała deflację, 1,2 procent.

Zaś Portugalia inflację na poziomie 0,5 procent, Włochy 1,2 , Francja 1,8, a Hiszpania powyżej średniej dla strefy euro – bo 2,4 procent. Średnia inflacja dla strefy euro to 2,3 procent.

Warto przypomnieć, że podstawowa stopa Europejskiego Banku Centralnego to 0 procent.

Czechy z mniejszą inflacją i mniejszym zadłużeniem niż Polska już od pewnego czasu regularnie małymi krokami podnoszą stopy procentowe. W tej chwili główna stopa Narodowego Banku Czech wynosi 0,5 procent. W pierwszym tygodniu sierpnia spodziewana jest kolejna podwyżka stóp czeskiego banku centralnego.

Węgry pod koniec lipca podniosły główną stopę referencyjną Narodowego Banku Węgier do 1,20 procent, po tym jak się okazało, że inflacja w maju w tym kraju wynosiła już 5,3 procent.

W Polsce dla porównania główna stopa naszego banku centralnego jest kilkukrotnie niższa niż na Węgrzech i w Czechach, bo wynosi 0,1 procent. 

Tymczasem szacunek GUS w Polsce za lipiec 2021 wskazuje na inflację na poziomie 5 procent.

W tle dyskusja o Polskim Ładzie, który według jednych ma spełnić ambicje Polaków chcących dorównać poziomem życia mieszkańcom Europy Zachodniej.

Według drugich przez nadmierny fiskalizm dotykający najbardziej twórczych i aktywnych naszych rodaków zahamuje aktywność gospodarczą, a najniższa od wielu lat stopa inwestycji w Polsce na poziomie 17 procent nie podniesie się, a może jeszcze spadnie.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: