Na rynkach zrobiło się nerwowo

Komentarze ekspertów

Od pierwszych godzin środowej sesji złoty kontynuował korektę, jeszcze przed południem przełamując opór na poziomie 4,185 na parze EUR/PLN, zaś maksimum dnia wyznaczając na 4,1945. Brak w kalendarzu istotnych informacji makroekonomicznych (nowe dane krajowe poznamy dopiero dzisiaj i będą one dot. sektora przemysłowego polskiej gospodarki) spowodował, że uwagę inwestorów zwracały wydarzenia z rynku euro/dolara. W centrum zainteresowania znalazła się także konferencja premiera D.Tuska poświęcona zmianom składzie rządu.

Po zapoznaniu się z nowymi nazwiskami rynek zareagował silnym spadkiem notowań złotego, co nastąpiło przy jednoczesnej konsolidacji EUR/USD na poziomach z zamknięcia sesji wtorkowej. Jak się okazało strach przed „nowym” nie trwał długo i już około południa waluta nasza zaczęła powracać do poziomów sprzed konferencji premiera. Bez wątpienia największą niespodzianką okazała się osoba nowego ministra finansów. J. Rostowskiego zastąpi na stanowisku M.Szczurek z ING Banku.

Jest to postać dobrze znana i poważana wśród uczestników polskiego rynku finansowego, co widać było po komentarzach ekonomistów. Sam nowy minister, mówiąc o swoich priorytetach, oświadczył, że chce przede wszystkim umożliwić Polsce duży skok rozwojowy, podkreślając, że potrzebny jest do tego wzrost gospodarczy i zbilansowana polityka finansowa. Premier poinformował także, że stanowisko ministra środowiska obejmie dotychczasowy wiceminister finansów M.Grabowski. Zdaniem premiera ma on przede wszystkim radykalnie przyspieszyć prace nad regulacjami dotyczącymi gazu łupkowego. Dotychczasowa minister rozwoju regionalnego E. Bieńkowska obejmie funkcję wicepremiera oraz szefa połączonych resortów rozwoju regionalnego i transportu. Premier dokonał także zmian w Ministerstwie Sportu, którym będzie teraz kierował A.Biernat. Szefem Ministerstwa Edukacji Narodowej będzie J.Kluzik-Rostkowska, a nauki i szkolnictwa wyższego L.Kolarska-Bobińska. Nowym ministrem administracji i cyfryzacji został R.Trzaskowski, dotychczasowy eurodeputowany Platformy Obywatelskiej. Pierwsze posiedzenie nowego gabinetu zaplanowane jest na 4 grudnia.

Druga fala wyprzedaży naszej waluty nadeszła w pierwszych godzinach sesji amerykańskiej wraz z silną (do 1,342 USD) przeceną euro. Wówczas to na rynek dotarła informacja, iż EBC rozważa wprowadzenie ujemnej stopy depozytowej, aby wspomóc tym akcję kredytową dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Bloomberg powołując się na informacje otrzymane od dwóch dobrze poinformowanych źródeł wskazał, że na początek władze monetarne zamierzają wprowadzić ujemną stopę na poziomie -0,1%. Rynek spekulacje te potraktował bardzo poważnie, pamiętając, że członkowie EBC wielokrotnie powtarzali, iż instytucja jest technicznie gotowa na takie działania.

Wcześniej uwagę rynków bazowych przyciągała publikacja danych inflacyjnych z USA, bowiem to właśnie od poziomu CPI szef Fed B.Bernanke uzależnił moment rozpoczęcia podnoszenia stóp procentowych, dając wyraźnie do zrozumienia, że koszt pieniądza w USA może pozostać rekordowo niski jeszcze długo po wygaśnięciu programu QE3 i nawet po spadku bezrobocia poniżej wyznaczonego w forward guidance poziomu 6,5%. Dane inflacyjne okazały się zgodne z oczekiwaniami. Indeks CPI wzrósł w październiku o 1,0% zaś indeks bazowy CPI o 1,7%. Na opublikowane informacje dolar zareagował umocnieniem, obawiano się niższych wartości, istotnie wspierających gołębie skrzydło w Fed i tym samym sankcjonujących utrzymanie obecnej, luźnej polityki monetarnej przez dłuższy czas.

Na rynek wciąż jednak napływają komentarze wskazujące na możliwe szybsze rozważenia rozpoczęcia tamperingu. W środę w bardzo jastrzębim tonie wypowiadał się prezes Fed z St. Louis J.Bullard wskazując, iż nadal poważnie brany pod uwagę jest grudzień, jako miesiąc rozpoczęcia ograniczania wsparcia, a kolejne, silne dane z rynku pracy jeszcze podniosą prawdopodobieństwo podjęcia takiej decyzji. Słowa J.Bullard-a i nieoczekiwany ton wieczornych minutes z październikowego posiedzenia FOMC, w których znalazły się sygnały potwierdzające, że ograniczenie zakupów obligacji przez Fed w ramach ilościowego luzowania polityki pieniężnej może nastąpić raczej szybciej niż później, pogorszyły nastroje na rynku. Nie tylko osłabiło się euro, ale też spadać zaczęły indeksy na Wall Street, a rentowność US10Y osiągnęła najwyższy poziom od dwóch miesięcy.

Czwartek to dzień z wypełnionym po brzegi kalendarzem wydarzeń i publikacji makro. Zaczęliśmy publikacjami indeksów aktywności PMI dla przemysłu Chin (spadek do 50,4 pkt w listopadzie z 50,9 pkt miesiąc wcześniej), strefy euro i jej gospodarek (9:30-10:00) oraz dla USA (15:00). O 14:00 GUS przedstawi wspomniany już raport dot. produkcji przemysłowej i cen PPI, a pół godziny później – jak co czwartek – Departament Pracy USA opublikuje dane nt. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych za ostatni tydzień.

Na krajowym rynku stopy procentowej środowa sesja obfitowała w interesujące wydarzenia. Zaczęło się od prezentacji przez premiera rządu D. Tuska przyszłych nowych ministrów. Rynek przyjął zapowiedzi neutralnie. Chociaż na rynku stopy procentowej na początku sesji widać było dominację spadków cen obligacji skarbowych, to jednak należy zwrócić uwagę, że istotniejsze znaczenie w tym przypadku miało zapewne pogorszenie się nastrojów na core markets, gdzie również obligacje skarbowe traciły na wartości.

Istotne znaczenie dla rynku miało też oczekiwanie na wyniki przetargu zamiany w Polsce. Jak się okazało Ministerstwo Finansów wyemitowało obligacje skarbowe za 5,6 mld PLN. Jeśli chodzi o strukturę emisji, to sprzedano praktycznie tyle samo papierów WZ0119 i WZ0124, co stałoprocentowych DS1023. Ceny papierów o zmiennym kuponie wyniosły 98,80 PLN i 96,62-96,70 PLN, natomiast rentowności dla serii DS 4,428%-4,438%. Naszym zdaniem wynik aukcji jest korzystny dla MF w zakresie popytu. Z kolei rentowności DS1023 ukształtowały się nieco wyżej od porannych poziomów rynkowych.

Dopiero pod koniec sesji rynkiem „ruszyła” nieoficjalna informacja Bloomberga, że EBC może zdecydować się na wprowadzenie ujemnych stóp depozytowych w strefie euro. Wówczas doszło do spadku rentowności na rynkach bazowych, a w ślad za nimi również w Polsce. Ostatecznie środa przyniosła wystromienie krzywych – z jednej strony spadły krótkie stawki, a z drugiej wzrosły na dłuższym końcu krzywej.

131121.pko.bp.01.280x814

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: