Na światowych giełdach wyjątkowo niespokojnie. Strach zajrzał w oczy inwestorów

Gospodarka

Fot. Pixabay.com

Ostatnie dni na światowych giełdach były wyjątkowo niespokojne. Powróciły spadki, których skala przypomina najgorętsze dni kryzysu finansowego.

Mariusz #Adamiak z #PKOBP: skala spadków na światowych giełdach przypomina najgorętsze dni kryzysu finansowego #giełda #inflacja

Oczywiście, gdy spojrzy się na nieco dłuższy okres, zyski z inwestycji w akcje wciąż wyglądają okazale. W latach 2016-2017 indeks giełdy nowojorskiej wzrósł o 30%, a warszawskiej o 35%. Nawet ten rok wcale nie jest katastrofalny. Od początku roku S&P500 spadł o 1%, a WIG o 2% (dane na godzinę 16).

Strach zajrzał w oczy inwestorów

Niemniej strach zajrzał w oczy i wszyscy zaczęli się zastanawiać, czy spadki są tylko korektą trendu wzrostowego, czy zwiastują jego odwrócenie.

Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Za kontynuacją hossy przemawia dobra sytuacja gospodarcza w zdecydowanej ilości krajów. Ożywienie aktywności jest powszechne, naprawdę solidne, jeśli chodzi o skalę i nie wydaje się zagrożone w perspektywie co najmniej kilku kwartałów. Być może jednak ceny akcji zdyskontowały już ten optymistyczny scenariusz.

Okazja do powrotu do bezpieczniejszych przystani

W ostatnich latach na giełdy napłynęło dużo pieniędzy od inwestorów, którzy normalnie preferują bezpieczniejsze lokaty, takie jak obligacje. Jednak ze względu na ich bardzo niskie, czasem nawet ujemne, oprocentowanie podejmowali większe ryzyko. Ostatnio pojawiła się okazja, aby powrócić do bezpieczniejszego inwestowania. Ze względu na dokonane i zapowiadane podwyżki stóp procentowych w USA, rentowności (czyli rynkowe oprocentowanie) obligacji 10-letnich wzrosło do prawie 3%. W ślad za amerykańskimi, zwiększyła się także atrakcyjność obligacji na innych rynkach, także w strefie euro i w Polsce. Bez wątpienia zaszkodziło to giełdom.

Kluczem wydaje się inflacja

Kluczem dla dalszego rozwoju sytuacji wydaje się inflacja, która w kluczowych dla rynków finansowych krajach od wielu lat utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, jednak ostatni pokazuje symptomy odbicia.

Jeśli ceny dóbr i usług konsumpcyjnych będą rosły w tempie zmuszającym banki centralne do podwyższenia kosztu pieniądza, schłodzi to gospodarkę, a wraz z nią perspektywy zysków spółek. Wówczas odpływ pieniędzy z giełd w stronę bezpieczniejszych instrumentów finansowych nie tylko nie ustanie, ale zapewne się nasili. Dla akcji idealny zaś będzie scenariusz solidnego wzrostu gospodarczego przy umiarkowanej inflacji, która pozwoli bankom centralnym na powolną normalizacje polityki pieniężnej. Wtedy dobre nastroje powrócą na światowe parkiety.

Udostępnij artykuł: