Nadprodukcja prawa w Polsce trwa w najlepsze

Prawo i regulacje

Młotek sędziowski i kodeks
Fot. stock.adobe.com/ sebboy12

Od początku stycznia do końca czerwca 2019 r. przyjęto w Polsce 11 722 stron maszynopisu aktów prawnych najwyższego rzędu - ustaw i rozporządzeń i umów międzynarodowych. Jest to wynik o 5,6% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, wynika z najnowszej aktualizacji "Barometru stabilności otoczenia prawnego w Polsce" przygotowanego przez firmę audytorsko-doradczą Grant Thornton.

Od początku stycznia do końca czerwca 2019 r. przyjęto w Polsce 11 722 stron maszynopisu aktów prawnych najwyższego rzędu - ustaw i rozporządzeń i umów międzynarodowych #prawo @GrantThorntonPL

“Nadprodukcja prawa w Polsce wyrządziła w ostatnich dwóch dekadach wiele złego polskim przedsiębiorcom i polskiej gospodarce. Zmienność otoczenia prawnego stała się systemową barierą rozwoju naszego kraju. Dlatego z pewnym niepokojem przyjmujemy fakt, że dwuletni okres spadku produkcji prawa został w ostatnim półroczu zatrzymany. Mamy nadzieję, że to tylko chwilowe wyhamowanie i w drugiej połowie roku pozytywny trend powróci” – powiedział partner zarządzający Grant Thornton Tomasz Wróblewski, cytowany w komunikacie.

Według Grant Thornton jeśli przyjąć teoretyczne założenie, że dynamika wzrostu o 5,6% utrzyma się w II półroczu, to w całym 2019 roku przyjętych zostałoby 21 457 stron maszynopisu aktów prawnych, czyli o 1 132 stron więcej niż w 2018 r. Oznaczałoby to, że pod względem produkcji prawa sytuacja nieco pogorszyła się w porównaniu z poprzednim rokiem, ale utrzymuje się na poziomie zbliżonym do średniej z lat 2012-2018.

Z punktu widzenia polskich przedsiębiorstw i obywateli to za dużo

Zdaniem autorów badania, warto jednak zaznaczyć, że mimo spadku produkcji przepisów w ostatnich latach, nadal z punktu widzenia polskich przedsiębiorstw i obywateli jest ona bardzo duża. Jeśli ktoś chciałby przeczytać wszystkie publikowane nowe akty prawne najwyższego rzędu, to w I półroczu 2019 r. miałby do przeczytania 95 stron każdego dnia roboczego, więc musiałby poświęcić na to średnio co najmniej 3 godziny i 10 minut (przy konserwatywnym założeniu, że na jedną stronę potrzeba średnio 2 minut). Warto mieć świadomość, że byłby to jednak nadal zaledwie wstęp do pełnego zrozumienia wchodzących w życie zmian – zdecydowana większość publikowanych ustaw i rozporządzeń to nowelizacje starych funkcjonujących aktów prawnych, a więc zawierają jedynie nieczytelne, wyrwane z kontekstu zdania czy akapity. Aby poznać ich sens, należy odnieść je do tekstów źródłowych, a to oznaczałoby konieczność analizy wielokrotnie większej liczby stron przepisów prawa, podano również.

“Jakość stanowienia prawa pozostawia wiele do życzenia”

“Wielokrotnie powtarzaliśmy, że nie jesteśmy przeciwnikami zmian w prawie. Przepisy oczywiście muszą być tworzone i korygowane, aby odpowiednio dostosować prawodawstwo do zmieniającej się rzeczywistości oraz aby poprawiać istniejące, źle skonstruowane przepisy. Skala produkcji prawa jest jednak, w naszej opinii, nadal zbyt duża, a jakość stanowienia prawa pozostawia wiele do życzenia” – dodał Wróblewski.

Grant Thornton w lutym 2015 r. zainaugurował swój projekt badawczy “Barometr stabilności otoczenia prawnego w polskiej gospodarce”, w ramach którego monitoruje na bieżąco chwiejność polskiego systemu prawnego. Od tego czasu raz do roku publikuje raport na temat skali produkcji nowego prawa w Polsce, a co trzy miesiące przedstawia skrócone aktualizacje kwartalne.

Źródło: ISBnews
Udostępnij artykuł: