Nadzieja silniejsza od rozsądku

Finanse i gospodarka

Nieważne, co dokładnie mówi szef Rezerwy Federalnej, ważne, jak zostanie to zinterpretowane. Tak w skrócie można skwitować reakcję inwestorów na wtorkowe przemówienie Bena Bernanke przed Komisją Bankową Senatu. Szef Fed nie przekazał żadnych nowych sygnałów dotyczących wprowadzenia trzeciej rundy skupu aktywów (QE3), co dla sporej części obserwatorów było rozczarowaniem.

Przemówienie było kalką poprzednich komentarzy Bernanke i wskazywało na spowalniającą gospodarkę, „frustrująco” słaby przyrost zatrudnienia, a to wszystko za sprawą kryzysu zadłużenia strefy euro. Również tak jak ostatnio powtórzył, że Fed jest gotowy do podjęcia dodatkowych kroków, jeśli uzna to za konieczne. Pierwsza reakcja rynku była wprost – nie ma co liczyć na QE3, co jest dobrą wiadomością dla dolara, ale złą dla ryzykownych aktywów. Dolar momentalnie zyskał 0,7 proc. względem euro, notując dzienne maksima na poziomie 1,2188. Spadkami zareagowały indeksy giełdowe w Europie i USA. Jednak po około pół godziny zaczęło się „doszukiwanie drugiego dna” w komentarzu Bernanke.

Zachowanie rynku wskazuje, że ostatecznie nadzieje na QE3 zostały podtrzymane, bo Bernanke nie wykluczył dodatkowego luzowania monetarnego w przyszłości. Na tej podstawie w trakcie amerykańskiej sesji optymiści wzięli górę nad pesymistami i wyciągnęli indeksy giełdowe i eurodolara w górę. Za wsparcie mieli relatywnie dobre dane z amerykańskiej gospodarki (wzrost produkcji przemysłowej o 0,4 proc.) i lepsze od oczekiwań wyniki takich spółek, jak Goldman Sachs i Coca-Cola. Swoją drogą mamy tu pewien paradoks, gdyż lepsza kondycja amerykańskich przedsiębiorstw jest argumentem przeciw QE3. Na rynkach finansowych przychodzą jednak takie okresy, kiedy nadzieja i inne emocje odgrywają większą rolę niż twarde fakty. Czas jednak pokaże, czy nadzieja będzie na tyle silna, aby przeciwstawić się pozostałym problemom trawiącym światową gospodarkę, które wyjdą na powierzchnię, nim sen o QE3 się ziści.

Środowe wystąpienie Bernanke przed Komisją ds. Usług Finansowych nie powinno już budzić takich emocji, jak to wczorajsze, toteż wydarzenie to powinno przejść bez echa. Kalendarz makroekonomiczny na dziś otwierają dane o bezrobociu w Wielkiej Brytanii (10:30), które będą ważne dla notowań funta. Na 11:30 zaplanowana jest aukcja bonów skarbowych Portugalii, która powoli próbuje wrócić na rynki finansowe po okresie korzystania z pożyczek od UE i MFW. Aukcje należy traktować informacyjnie, jako test zaufania inwestorów do Lizbony. O 14:00 GUS poda dane o produkcji przemysłowej i inflacji PPI za czerwiec, jednak dane te zwykle nie wywierają wpływu na notowania złotego. Ważniejsze dla nastrojów rynkowych będą dane z rynku mieszkaniowego USA – o 14:30 poznamy liczbę nowych pozwoleń na budowę i rozpoczętych budów domów. Odbicie rynku nieruchomości w USA jest jednym z kluczowych czynników podtrzymania ożywienia w największej gospodarce świata.

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: