Najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia

Komentarze ekspertów

Od pewnego czasu było wiadomo, że wrześniowe posiedzenie Fed, podczas którego jak oczekiwano, miała zapaść historyczna decyzja o rozpoczęciu ograniczania miesięcznych zakupów obligacji kupowanych w ramach trzeciej rundy ilościowego polityki pieniężnej (QE3), będzie nie tylko wydarzeniem tygodnia, ale też miesiąca, kwartału czy nawet roku.

I faktycznie było. Co więcej, nie będzie to ostatnie tak ważne wydarzenie. Ben Bernanke ostatecznie wycofał się z czerwcowych zapowiedzi ograniczenia wartości QE3 i wygaszenia tego programu do połowy przyszłego roku. Kolejną okazją do zrobienia takiego kroku (normalizacji polityki monetarnej) będzie grudniowe posiedzenie.

Wydarzeniem minionego tygodnia, które również odcisnęło spore piętno na rynkach finansowych, była zmiana lidera w wyścigu do fotela prezesa Fed. Zrezygnował z niego Larry Summers. W tej sytuacji samotną liderką została ulubienica Wall Street, Janet Yellen.

W przyszłym tygodniu echa wrześniowego posiedzenia Fed wciąż będą żywe. Wszak rynki mają dodatkowe 3 miesiące czasu i przeświadczenie, że normalizacja, a później zaostrzanie polityki monetarnej w USA, będzie przebiegać w wolniejszym tempie niż to jeszcze niedawno zakładali.

Ograniczenie QE3 będzie… ale znacznie później

Wrześniowe posiedzenie Fed było nie tylko jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy, ale też jednym z większych zaskoczeń. Stało się coś co zwykle nie ma miejsca. Rynkowe oczekiwania mocno rozminęły się z podjętymi decyzjami (a raczej z ich brakiem).

W maju Ben Bernanke zasugerował, a w czerwcu wyraźnie zapowiedział, że „jeżeli nasze prognozy gospodarcze się sprawdzą, to Fed później w tym roku może ograniczyć QE3”, a „do połowy przyszłego roku zakończy skup aktywów”. Rynki zinterpretowały to jako zapowiedź rozpoczęcia ograniczenia QE3 we wrześniu.

Seria mieszanych danych, jaka w ostatnich trzech miesiącach dotarła z USA nie zaburzyła tego przekonania. Być może stało się tak dlatego, że przez dłuższy czas faworytem do objęcia fotela prezesa Fed (kadencja Bernanke kończy się 31 stycznia 2014) był Larry Summers. Przez niektórych uważany nawet za jastrzębia, chociaż tak naprawdę jest on tylko mniejszym gołębiem niż Bernanke czy Janet Yellen.

Przekonania o rychłym starcie procesu ograniczania QE3 nie zmieniły się aż do wrześniowego posiedzenia FOMC. I to pomimo, że w międzyczasie Summers wycofał swą kandydaturę. Rynki oczekiwały, że we wrześniu wartość miesięcznych zakupów obligacji zostanie ograniczona o 10 mld USD z obecnego poziomu 85 mld USD. Po grudniowym posiedzeniu Fed miał wg oczekiwań kupować obligacji o łącznej wartości 60 mld USD. W marcu 2014 roku ta suma obniżyłaby się do 30 mld USD, a trzy miesiące później program QE3 ostatecznie zostałby wygaszony.

Jakże mocno inwestorzy byli zaskoczeni w środę, gdy Fed zdecydował, że dalej będzie kupował obligacje za 85 mld USD miesięcznie. W sposób bezpośredni decyzję tę wiązano z obniżeniem prognoz gospodarczych, co sugeruje rozpoczęcie zmniejszania zakupów obligacji nie wcześniej niż w grudniu.

W ten obraz odłożenia na później normalizacji polityki monetarnej w USA wpisuje się jeszcze zmiana na szczytach Fedu. Wiele wskazuje na to, że Janet Yellen, obecna wiceszefa banku centralnego, w przyszłym roku zastąpi Bena Bernanke. Nie jest więc wykluczone, że pierwsze cięcie QE3 będzie mieć miejsce dopiero na początku 2014 roku. W tym kontekście nie dziwi więc, że Bernanke w środę już nie mówił o zakończeniu zakupów obligacji do połowy 2014 roku, ale wskazywał na cały rok 2014.

Rynki finansowe zareagowały na wyniki wrześniowego posiedzenia Fed wzrostami na giełdach, przeceną dolara, aprecjacją walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących oraz spadkiem rentowności obligacji.

W tym miejscu należy zastanowić się co w perspektywie najbliższych 3 miesięcy oznacza ostatni brak decyzji ze strony Fed? Przede wszystkim powinien oznaczać duży oddech dla rynków wschodzących. Wszak od maja, gdy pojawiły się sugestie cięcia QE3, inwestorzy obawiali się odpływu zagranicznych funduszy z takich krajów jak Turcja, Indie czy Brazylia, co przekładało się na mocne osłabienie ich walut, wyprzedaż obligacji i spadki na giełdach. Oczywiście ta wyprzedaż miała też inne źródła. Przede wszystkim mocno pogarszającą się sytuację gospodarczą. Nie mniej jednak i tak należałoby teraz oczekiwać nieco głębszego odreagowania (ten proces już się rozpoczął).

Nie ma natomiast pewności, czy dojdzie do dalszej gwałtownej, a przede wszystkim wielotygodniowej przeceny dolara do głównych walut. Amerykańska waluta obecnie traci m.in. do euro i funta. Tyle tylko, że cykliczność nakazuje oczekiwać niebawem pogorszenia się wskaźników makroekonomicznych na Wyspach i w Eurolandzie. To powinno zatrzymać aprecjację obu walut.

Najważniejsze wydarzenia w przyszłym tygodniu

Wybory do Bundestagu

Nie sposób pominąć wyborów parlamentarnych w największej gospodarce Eurolandu. W naszej opinii po wyborach sytuacja polityczna nie ulegnie zmianie. Angela Merkel pozostanie Kanclerzem, a koalicja CDU/CSU i FDP będzie sprawować władzę. Ta ostatnia partia balansuje na poziomie progu wyborczego. Gdyby nie dostała się do parlamentu to może to prowokować chwilową niepewność i przejściowo osłabić euro.

Indeksy PMI

W poniedziałek zostanie opublikowana seria wstępnych odczytów indeksów PMI opisujących koniunkturę w Chinach, Niemczech, Francji, strefie euro i USA. Tradycyjnie publikacje te będą istotną wskazówką, co do tempa ożywienia gospodarczego, jakiego w II połowie roku doświadcza globalna gospodarka. Stąd też w sposób naturalny będą one generować impulsy dla rynków finansowych.

Indeks Ifo

Indeks koniunktury gospodarczej monachijskiego instytutu Ifo to jedna z głównych publikacji przyszłego tygodnia. Oczekiwany jest jego wzrost, co powinno wesprzeć nie tylko euro i DAX-a, ale też złotego i polski rynek akcji.

PKB i inne dane z USA

Finalny odczyt amerykańskich danych o PKB, a także inne raporty makroekonomiczne z USA, nie zmienią oczekiwań co do tego, że najprawdopodobniej ograniczenie QE3 zostało odłożone do grudnia (niezależnie czy publikowane dane będą dobre czy złe). Dane będą jednak obserwowane. Inwestorzy, zwłaszcza na rynku walutowym, będą na nie reagować wprost.

Analiza techniczna

EUR/USD

Tutaj rządzą definitywnie byki, ale nie dlatego, że strefa Euro jest niesamowicie silna ale bardziej ze względu na słabego dolara. Decyzja Fed-u pozwoliła na przełamanie dwóch kluczowych oporów, które będą obecnie kluczowymi wsparciami (1,34 i 1,35). Przełamana została jednocześnie linia trendu spadkowego (niebieska), więc wszystkie sygnały są po stronie popytu. Jest jednak duża szansa, że ostatnie wybicie spotka się z korektą spadkową, co nie powinno jednak nikogo dziwić. Kierunek w długim terminie jest jeden i jest to szczyt z początku lutego ponad poziomem 1,37.

EUR/CHF

Instrumentem, który nie był bezpośrednio dotknięty decyzją Fed-u jest EURCHF. Na wykresie widzimy kilkumiesięczny ruch boczny zbliżający się ku końcowi, ze względu na zawężającą się formację trójkąta symetrycznego. Zwiastuje to przyszłe wybicie, jednak kierunek nie jest do końca przesądzony. Mocne wyjście w dół spotkałoby się na pewno prędzej czy później z interwencją (słowną bądź nie) ze strony SNB. Na chwilę obecną obie strony mają podobne szanse i inwestorzy obserwujący tą parę muszą być czujni, żeby zając pozycję odpowiednio wcześnie ze względu na potencjalny szybki i zdecydowany ruch po wyjściu z formacji trójkąta.

USD/PLN

Tak jak opisywaliśmy w dniu wczorajszym para skorygowała ruch spadkowy wywołany komunikatem z Fed-u. Kurs doszedł dziś w okolice oporu 3,1250. Opór ten stanowiący wcześniej wsparcie dla tej pary jest dość kluczowy w obecnej chwili. Dalsze osłabienie złotego po zamknięciu świecy dziennej powyżej tego poziomu może wskazać na dalszą korektę wspomnianego spadku. Wtedy punktem docelowym dla byków będzie w pierwszej fazie strefa między 3,1450 a 3,1550 (38,2% – 41,4%).

GBP/USD

Kabel zbliża się do poziomu wsparcia 1,6000 (geometria 127,2%), o którym wspominaliśmy wczoraj. Przebicie tego poziomu może doprowadzić kurs ponownie do strefy wsparcia (czerwonej), będącej poprzednio oporem. Scenariusz jednak nadal pozostaje optymistyczny dla tej pary, gdyż głównym wyznacznikiem jest linia trendu (zielona) i dopiero przebicie jej mogłoby przechylić szale na stronę niedźwiedzi.

Marcin Kiepas,
Krzysztof Koza,
Tomasz Wiśniewski,
Admiral Markets

Udostępnij artykuł: