Narty we Włoszech: będzie śnieg, ale wyciągi podrożeją

Bez krawata

Stok narciarski
Fot. Pixabay.com

Na progu nowego sezonu wiadomości dla amatorów białego szaleństwa we Włoszech. Wiadomości dobre i złe - korespondencja Marka Lehnerta z Rzymu

#RenzoMinella: Gdyby wzrostem kosztów utrzymania wyciągów i tras chciano by obciążyć wyłącznie narciarzy, cena dziennego abonamentu powinna wynosić już sto euro, jak gdzie indziej w Europie #Włochy #Narty

Dobra to przede wszystkim taka, że śniegu nie powinno zabraknąć. Zarządcy tras narciarskich gotowi są w razie potrzeby prawdziwy śnieg od matki natury zastąpić sztucznym. Jak powiedział dziennikowi „La Repubblica” Francesco Bosco, dyrektor jednego z ośrodków sportów zimowych w Madonna di Campiglio w Dolomitach, gdzie sezon rozpoczął się w ubiegłą sobotę, „nie mogliśmy już dłużej zdawać się na śnieg z nieba i od pierwszej chwili gdy zaczęła się obniżać temperatura, gotowi jesteśmy z naszymi armatkami śnieżnymi”.

W tym celu u podnóża tej części włoskich Alp powstał zbiornik wodny o pojemności 200 tysięcy metrów sześciennych. Latem na jego brzegach turyści opalają się, a w zimie woda służy do produkcji sztucznego śniegu. Budowa sztucznego jeziora kosztowała dziesięć milionów euro, za co jednak przyjdzie zapłacić także narciarzom.

60 euro za dzień jazdy na nartach

Z tego również powodu – i to jest ta gorsza wiadomość – podrożały we Włoszech wyciągi narciarskie. Za całodzienny abonament w kompleksie Dolomiti Superski przed rokiem żądano 59 euro, w tym roku jest on droższy o dwa euro, kosztuje więc 61 euro (abonament tygodniowy to wydatek ponad trzystu euro). W ten sposób, jak zauważają media, przekroczona została mityczna granica sześćdziesięciu euro i upadło kolejne cenowe tabu.

Gdyby wzrostem kosztów utrzymania i eksploatacji wyciągów i tras chciano obciążyć wyłącznie narciarzy, powiedział rzymskiej gazecie prezes stowarzyszenia ich właścicieli w regionie Wenecja Euganejska Renzo Minella, cena ta powinna by wynosić już sto euro, jak gdzie indziej w Europie.

Drogi sztuczny śnieg

Okazuje się, że produkcja sztucznego śniegu na odcinek długości jednego kilometra kosztować może obecnie nawet 45 tysięcy euro. Dlatego na terenie konsorcjum Dolomiti Superski, gdzie jest dwanaście tras zjazdowych o łącznej długości tysiąca dwustu kilometrów, panuje nastój euforii, gdy pada prawdziwy śnieg. Oznacza to nie tylko doskonałe warunki na samej trasie, ale również malownicze widoki w całej okolicy. Należy się to ludziom, którzy gotowi są wydać na pobyt w górach niemałe pieniądze.

Tydzień białego szaleństwa dla trzyosobowej rodziny to wydatek rzędy 2.600 euro. A dla nart o tej porze roku nie ma tam żadnej alternatywy. Tak jak sztuczny śnieg nie umywa się do prawdziwego, przypomina bowiem bardziej serek wiejski aniżeli klasyczny biały puch z wierszy i piosenek.

Łączna długość tras narciarskich we Włoszech wynosi 5.902 kilometrów, a dostać się można na nie korzystając z 1.826 różnego rodzaju kolejek i wyciągów.

Najwyżej położone komprensorium, położone na wysokości 3.899 npm, znajduje się w Dolinie Aosty, a jest nim Breuil-Cervinia/Valtournenche/Zermatt – Cervino. Najprzystępniejsze ceny zaś ma ośrodek narciarski Plan, położony na terenie gminy Moso in Passiria (niem. Moos in Passeier) w regionie Górna Adyga.

Udostępnij artykuł: