Nastroje i produkcja zdecydują o złotym

Finanse i gospodarka

Wyprzedaż na rynkach akcji oraz załamanie kursu EUR/USD po słowach prezesa Bundesbanku stały się wczoraj impulsem do przeceny złotego. W czwartek jego notowania będą determinować zarówno czynniki globalne, jak i lokalne.

Systematycznie pogarszające się w środę od rana nastroje na europejskich giełdach oraz późniejsze załamanie notowań EUR/USD, po tym jak prezes Bundesbanku dopuścił możliwość obniżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, załamały notowania polskiej waluty. Dolar podrożał do 3,1536 zł, a euro do 4,1115 zł.

Czwartkowy poranek przynosi niewielkie zmiany notowań złotego. O godzinie 8:47 kurs USD/PLN testował poziom 3,1520 zł, natomiast EUR/PLN 4,1123 zł. Wahania kursów w kolejnych godzinach będą  uzależnione od nastrojów dominujących na rynkach globalnych, zachowania EUR/USD i danych o produkcji. Jako, że po wczorajszych dużych spadkach na giełdach w Europie i przecenie EUR/USD jest szansa na odbicie na tych rynkach, to jest szansa że pierwsza połowa dnia przyniesie lekkie umocnienie złotego.

Wydarzeniem czwartku na rodzimym rynku walutowym będzie publikacja danych o produkcji przemysłowej i cenach produkcji sprzedanej przemysłu w Polsce. GUS opublikuje je o godzinie 14:00. Uwaga inwestorów będzie koncentrowała się przede wszystkim na tym pierwszym raporcie. W marcu prognozowany jest wzrost rocznej dynamiki produkcji do -2% z -2,1% w lutym. Niższy odczyt w zestawieniu z ostatnimi danymi o inflacji CPI i bazowej, zwiększy oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. To może złotego osłabić. Szczególnie, gdyby w drugiej połowie dnia pogorszyły się nastroje na rynkach bazowych. Dane lepsze od prognoz nie muszą złotego wzmocnić. Wyjątkiem będzie sytuacja, gdy różnica w stosunku do konsensusu będzie naprawdę duża.

Środowy silny wzrost USD/PLN odwrócił o 180 stopni krótkoterminową sytuację na wykresie tej pary. Wzrostowa korekta silnych spadków z ubiegłego tygodnia, za czym stał zarówno napływ kapitałów zagranicznych na polski rynek długu, jak i wzrosty EUR/USD, stała się faktem. Najbliższym oporem jest poziom 3,1750 zł. Jego test jest bardzo prawdopodobny. Kolejne bariery podażowe znajdują się na 3,20 zł i 3,1260 zł. W średnim i długim terminie wciąż utrzymuje się większe prawdopodobieństwo powrotu do lutowych minimów (3,0372 zł), niż ataku na 3,30 zł.

Sytuacja na wykresie EUR/PLN od tygodnia, gdy rozpoczęła się wzrostowa korekta, nie zmienia się. Obecnie należy się liczyć z powrotem euro do 4,13-4,14 zł. Tam też powinna uaktywnić się podaż licząca na utrzymanie się relatywnie dobrego sentymentu do złotego i poprawy sytuacji gospodarczej w kolejnych miesiącach, co pozwoliłoby zepchnąć kurs EUR/PLN do 4,04-4,05 zł. Ewentualne przełamanie oporów na 4,13-4,14 zł otworzy drogę do 4,17 zł.

Dla losów polskiej waluty kluczowe pozostaje zachowanie EUR/USD. Środowy nagłe załamanie kursu po słowach Weidemanna, zmieniło układ sił na tej parze. Wzrostową korektę lutowo-marcowych spadków należy uznać za zakończoną. To zaś zwiększa prawdopodobieństwo spadków w kierunku tegorocznych dołków. Taki spadek będzie tworzył presję popytową na kursy EUR/PLN i USD/PLN.

Marcin Kiepas
Admiral Markets Polska

Udostępnij artykuł: