Nauka i Edukacja Ekonomiczna | Raporty WIB | Jak można pomóc bankom i gospodarce

BANK 2020/12

Obecnie realizuje się scenariusz kryzysowy, który podkopuje rentowność sektora bankowego i jego zdolność do finansowania gospodarki. Szybką i skuteczną pomoc mogą zapewnić tylko działania regulacyjne: zmniejszenie wymogów kapitałowych, podatku bankowego i składek na BFG.

Obecnie realizuje się scenariusz kryzysowy, który podkopuje rentowność sektora bankowego i jego zdolność do finansowania gospodarki. Szybką i skuteczną pomoc mogą zapewnić tylko działania regulacyjne: zmniejszenie wymogów kapitałowych, podatku bankowego i składek na BFG.

Maciej RudkeMaciej Rudke

Raport „Konsekwencje zewnętrznych obciążeń regulacyjnych i fiskalnych dla potencjału akcji kredytowej banków” został opracowany na zlecenie Programu Analityczno-Badawczego Fundacji Warszawski Instytut Bankowości.

Nawet w okresie prosperity na przestrzeni ostatnich kilku lat przed pandemią, gdy polski PKB rósł w tempie 4–5% rocznie oraz przy wzroście aktywów sektora bankowego po ok. 7% w skali roku, rentowność polskiego sektora bankowego była pod dużą presją. O ile w pokryzysowych latach 2010 i 2011 wskaźnik ROE, czyli zysk netto w relacji do średniej wartości kapitałów własnych w danym okresie, wynosił odpowiednio 10,4% i 12,7%, to w latach 2018–2019, kiedy nie odnotowywano istotnych problemów ani w polskiej gospodarce, ani też w sektorze bankowym, ROE wynosiło zaledwie 6,4% i 6,7% Dla wielu banków już wtedy wskaźniki te były niższe aniżeli koszt pozyskania kapitału, zaś pandemia dodatkowo pogorszyła tę sytuację. Biorąc pod uwagę wyniki sektora po dziesięciu miesiącach, rentowność kapitałów własnych w tym roku może spaść do zaledwie 3,7%, czyli wyraźnie poniżej kosztu jego pozyskania, szacowanego średnio na ok. 8%.

Lepiej już było

O spadku rentowności branży decyduje zarówno malejący licznik, czyli presja na zysk netto, jak i rosnący mianownik, czyli wysokie kapitały własne. Powodem słabego wyniku netto są głównie spadające od lat stopy procentowe – jeszcze w 2010 r. stopa referencyjna wynosiła 3,5%, w 2011 r. – 4,5%, a w 2012 r. nawet 4,75% Później jej wartość systematycznie malała aż do stabilizacji na poziomie 1,5% w okresie od marca 2015 r. aż do wiosny tego roku, gdy z powodu pandemii obniżono ją do 0,1%. Zdaniem ekonomistów, wiele wskazuje na to, że bankowcy muszą przygotować się na utrzymanie tak niskiej stopy referencyjnej, i to mimo oczekiwanego dużego odbicia gospodarczego w latach 2021–2022.

Presję na wynik netto wywierało także otoczenie regulacyjne oraz słabość rynku kapitałowego, co z kolei skutkowało nie najlepszym wynikiem z opłat i prowizji. Należy też uwzględnić zwiększone wydatki banków, głównie w wyniku zwiększenia składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, jak również wprowadzony w lutym 2016 r. podatek od aktywów (tzw. podatek bankowy), który pochłonął około jedną czwartą hipotetycznego zysku netto sektora (gdyby podatku nie było).

Z kolei rosnący mianownik to głównie efekt podwyższanych wymogów kapitałowych oraz ograniczeń w wypłacie dywidend. W efekcie kapitały sektora rosły od 2016 r. wyraźnie szybciej niż kredyty, wartości w obu przypadkach kształtowały się na poziomie odpowiednio 38% i 18%. Wzrost kapitałów to w dużej mierze skutek wyższych wymogów (wysoki bufor ryzyka systemowego, wyższe wagi ryzyka dla hipotek czy niektórych innych ekspozycji, dodatkowe bufory na kredyty frankowe).

Niskie ROE banków to problem nie tylko zarządów, pracowników i akcjonariuszy. Ma to negatywne konsekwencje dla całej gospodarki, gdyż banki w wolniejszym tempie odbudowują kapitał, a spora część rynku – jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego – wręcz go traci. Po dziewięciu miesiącach tego roku 20 banków (9 komercyjnych i 11 spółdzielczych), mających 9,9% udziału w aktywach sektora, miało łącznie 1,1 mld zł straty. Niski przyrost kapitału, który ze względów regulacyjnych konieczny jest do prowadzenia działalności, oznacza mniejszy potencjał do wzrostu akcji kredytowej, tak potrzebnej w najbliższych latach do finansowania odbicia gospodarczego. I choć na razie nadwyżka kapitału Tier 1 ponad wymogi polskiego sektora sięga 70 mld zł (mocno urosła dzięki czasowemu zniesieniu bufora ryzyka systemowego), już dziś należy zająć się tym problemem.

Obrona przed spadkami

W maju tego roku sektor bankowy znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji, w konsekwencji zamiast dążenia do wzrostu rentowności, o którym myślano jeszcze na początku roku, czeka go teraz walka o jak najmniejszy jej spadek. Głównie powodem pogorszenia wyników – po dziewięciu miesiącach zarobek spadł rok do roku o 49%, do 5,9 mld zł – jest cięcie stóp procentowych, negatywnie wpływające na marżę i wynik odsetkowy; oraz wzrost rezerw kredytowych, jeśli uwzględnimy niekorzystne skutki pandemii dla gospodarki. W całym bieżącym roku wynik odsetkowy, stanowiący główne źródło przychodów sektora, będzie niższy o ok. 6 mld zł, niż wyniósłby bez cięcia stóp. Z kolei odpisy mogą być o 2,8 mld zł większe niż rok temu, do czego przyczynią się też rezerwy na hipoteki frankowe.

Oba te czynniki, niskie stopy i wzrost odpisów, mają charakter zewnętrzny, niezależny od decyzji samych banków. Jak w tych okolicznościach pomóc sektorowi i gospodarce? Odpowiedzi można poszukać w raporcie, opisanym w poprzednim wydaniu „Miesięcznika Finansowego BANK”, zatytułowanym „Konsekwencje zewnętrznych obciążeń regulacyjnych i fiskalnych dla potencjału akcji kredytowej banków”. Opracowanie przygotowane zostało na zlecenie Programu Analityczno-Badawczego Fundacji Warszawski Instytut Bankowości przez zespół badawczy w składzie: dr hab., prof. Uniwersytetu Łódzkiego Iwona Dorota Czechowska, dr hab., prof. Uniwersytetu Łódzkiego Dagmara Hajdys, dr Joanna Stawska, dr Wojciech Zatoń i mgr Jacek Sikorski.

Główny wniosek z raportu dotyczył sposobu na zwiększenie zdolności sektora do finansowania gospodarki. Naukowcy ustalili, że ten cel, przy jednoczesnym zauważalnym wzroście rentowności branży, byłby możliwy do osiągnięcia dzięki obniżeniu wymogów kapitałowych (to obszary, którymi można stosunkowo łatwo zarządzić, w przeciwieństwie do poziomu stóp procentowych czy odpisów kredytowych). Rezultat byłby lepszy, gdyby jednocześnie wprowadzono zmiany w zakresie podatku bankowego i składek na BFG.

Niestety, rząd pozostaje głuchy na apele o zmiany podatku bankowego. Jednym z postulatów branży było „zamrożenie” tej podstawy. Obecnie bilans, używany do jej obliczenia, aktualizowany jest co miesiąc, co powoduje, że podatek bankowy obciąża także nowe kredyty. Inny pomysł polegał na tym, aby kredyty udzielane po wybuchu pandemii z połowy marca nie były objęte podatkiem bankowym lub były nim objęte jedynie niektóre z nich. Banki proponowały również przeznaczenie części podatku na pokrycie składek na BFG, co obniżyłoby „regularną” opłatę branży na ten cel. W przypadku składek za 2021 r., których wysokość zostanie podana w lutym, jest szansa na to, że będą niższe. BFG rozważa bowiem zmniejszenie opłaty na fundusz gwarancji depozytów, którego budowa jest już bardziej zaawansowana niż funduszu przymusowej restrukturyzacji.

Jak istotne są opłaty na BFG i podatek bankowy?

Ta pierwsza kwota w 2019 r. wyniosła blisko 3,18 mld zł, druga zaś 4,08 mld zł. Z kolei z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w 2019 r. sektor bankowy miał 13,81 mld zł zysku netto, a nieuwzględniający podatku CIT (sięgnął 5,52 mld zł) zarobek brutto wyniósł 19,32 mld zł. Łączne obciążenie sektora z tytułu opłat na BFG i podatku bankowego wyniosło w 2019 r. 7,26 mld zł. Oznacza to, że gdyby nie te dwie daniny – niezaliczane do kosztów uzyskania przychodów i nieobniżające podatku – zysk netto wyniósłby około 21 mld zł. Uproszczony rachunek pokazuje, że wskaźnik ROE branży (przy założeniu niezmienionych kapitałów) wyniósłby 2019 r. nie 7,3%, ale 11,1%. Brak tych opłat to oczywiście mrzonka, ale już samo przekazanie połowy podatku bankowego nie na cele fiskalne, ale na zasilenie opłaty na BFG, podniosłoby ROE o ok. 1 pkt. proc., do 8,3%

Analizy scenariuszowe

Twórcy raportu opracowali serię scenariuszy, doprecyzowując i zaostrzając różne założenia tak, aby uczynić je jeszcze bardziej adekwatnymi do sytuacji sektora bankowego z końca maja i jego rocznej perspe ktywy. Obecną sytuację zdaje się najlepiej odzwierciedlać tzw. scenariusz kryzysu mini. Założono w nim, w porównaniu do przedkryzysowego 2019 r., niewielki wzrost wolumenu kredytów netto o 3,7%, odpowiadający wykorzystaniu 20% potencjału kredytowego uwolnionego w wyniku obniżki wymogu kapitału TCR o 3 pkt. proc. Ponadto przyjęto spadek marży odsetkowej o ok. 30 pkt baz. (to mniej więcej poziom odpowiadający obecnemu spadkowi), wzrost wyniku z tytułu prowizji o 20% (to również podobne tempo poprawy), wzrost odpisów na utratę należności z tytułu kredytów o 100% (to największa różnica, bo odpisy rosną na razie o ok. 30%) i obniżkę kosztów działania banku o 10% (koszty po dziewięciu miesiącach są podobne jak rok temu).

Zdaniem autorów raportu, scenariusz kryzysowy, oparty na realistycznych założeniach, pokazuje skalę zagrożeń dla sektora bankowego. W łagodnym przebiegu kryzysu zysk netto maleje o ok. 60%, co skutkuje spadkiem ROE do poziomu niecałych 3%. W raporcie znalazł się wniosek, że „w świetle otrzymanych wyników zalecanym scenariuszem zwiększania zdolności sektora bankowego do finansowania gospodarki, przy jednoczesnym zauważalnym wzroście rentowności sektora, jest obniżenie wymogów kapitałowych (współczynnika kapitałowego). Korzyści w takim przypadku są wyraźnie wzmocnione w sytuacji zmian dotyczących podatku bankowego i składek na BFG”. Dodano, że w sytuacji braku obniżek w wymogach kapitałowych i konieczności zwiększania funduszy własnych, równolegle ze zwiększeniem podaży kredytów, zastosowanie korzystnych regulacji w zakresie podatku bankowego i składek na BFG wydaje się niezbędne dla zwiększenia rentowności sektora.

Te działania mogą posłużyć jako recepta na złagodzenie ewentualnych skutków dwóch kolejnych potencjalnych scenariuszy, które określono jako midi i max. Przyjęto w nich głębszy spadek marży odsetkowej (ok. 50 pkt. baz.), założono spadek wolumenu kredytów netto o 10%, zrezygnowano z redukcji kosztów, przyjęto spadek wyniku z tytułu prowizji (wynikający z większej konkurencji między bankami i mniejszej sprzedaży kredytów) o 20% oraz zdecydowanie bardziej zwiększono skalę odpisów (odpowiednio o 200% i 300%). W scenariuszach umiarkowanego (midi) i głębokiego kryzysu (max) widać dramatyczne pogorszenie wyników prowadzące do powstania straty netto sięgającej w scenariuszu głębokiego kryzysu poziomu ok. 20 mld zł.

Druga, a zwłaszcza trzecia seria scenariuszy pokazuje, jak duże znaczenie dla rentowności sektora w obecnej sytuacji mają kwestia marży odsetkowej (obniżek stóp procentowych) i zagrożenie zwiększenia odpisów na utratę wartości należności z tytułu kredytów. Są to czynniki kluczowe dla wyniku sektora i znacznie bardziej istotne niż sama skala popytu na kredyty.

Udostępnij artykuł: