Nerwowe wypatrywanie sygnałów z gospodarki

Komentarze ekspertów

W nadchodzącym tygodniu uwagę inwestorów przyciągną dwie grupy publikacji makroekonomicznych. Pierwsza to wskaźniki PMI, z wyprzedzeniem sygnalizujące koniunkturę w gospodarce. Druga dotyczyć będzie sytuacji na amerykańskim rynku pracy, stanowiącej jedną z głównych przesłanek, na podstawie których swoją politykę pieniężną kształtuje Fed.

Nie tylko Chiny mogą postraszyć

Do niedawna najpilniej śledzone były informacje dotyczące kondycji chińskiej gospodarki. PMI dla przemysłu tego kraju nie będzie jednak wśród poniedziałkowej serii publikacji jedynym, który może wzbudzić emocje. Po tym, jak Fed zasygnalizował, że koniunktura w Stanach Zjednoczonych nie poprawia się tak wyraźnie, jak się tego oczekuje, istotny wpływ na nastroje mogą mieć zmiany wskaźników PMI i ISM dla amerykańskiego przemysłu. Ten pierwszy, liczony przez Markit Economics, choć sygnalizuje osłabienie, pozostaje powyżej krytycznego poziomu 50 punktów. Jego wersja podawana przez amerykańskie stowarzyszenie managerów logistyki, wskazuje dekoniunkturę już od dwóch miesięcy. W obu przypadkach spodziewany jest niewielki wzrost, ale ewentualne rozczarowanie może negatywnie odbić się na notowaniach giełdowych. Gdyby także poranne dane z Chin także sugerowały pogorszenie się kondycji gospodarki, nastroje mogłyby popsuć się na dłużej, a remedium mogłyby być jedynie działania chińskich władz, zmierzające do powstrzymania niekorzystnych tendencji. Ich ewentualne podjęcie jest bardzo prawdopodobne przed rozpoczynającymi się 8 lutego kilkudniowymi obchodami Nowego Roku Księżycowego. Wcześniej zdarzało się już, że Ludowy Bank Chin ogłaszał decyzje o obniżeniu stóp także w ich trakcie.

Czynnikiem ryzyka dla rynków mogą być także dane z ze strefy euro i jej wiodących gospodarek. Co prawda PMI dla niemieckiego przemysłu w ostatnich miesiącach ubiegłego roku szedł wyraźnie w górę, jednak spodziewany jest spadek jego wartości. Podobne są oczekiwania dotyczące wskaźników dla Francji i całej strefy euro. W środę publikowane będą wskaźniki dla usług, w odniesieniu do których obawy są podobne.

Amerykański rynek pracy pod lupą

W drugiej części tygodnia dominować będą publikacje dotyczące sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Choć po ubiegłotygodniowym posiedzeniu Fed zasygnalizował, że nie będzie się spieszył z dalszym zaostrzaniem polityki pieniężnej, w związku z czym nie ma co obawiać się, że w marcu podniesie stopy procentowe, to jednak informacje z rynku pracy mogą mieć spory wpływ na kolejne kroki rezerwy federalnej. W środę firma ADP poda swoje szacunki dotyczące zmiany liczby miejsc pracy za styczeń. Przewiduje się, że pod tym względem nie był to tak dobry miesiąc, jak grudzień ubiegłego roku, gdy przybyło 257 tys. etatów. Dzień później poznamy dane dotyczące planowanej liczby zwolnień pracowników, a także informacje o wydajności pracy i jednostkowych kosztach pracy. Kluczowe będą jednak piątkowe dane o stopie bezrobocia, zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym oraz o wysokości płacy godzinowej i długości tygodnia pracy. Spodziewany jest znacznie niższy niż w grudniu wzrost liczby miejsc pracy, gdy wyniósł aż 292 tys.

Ważny głos odnowionej RPP

Na naszym rynku, oprócz poniedziałkowej publikacji wskaźnika PMI dla polskiego przemysłu, głównym wydarzeniem będzie pierwsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, w którym weźmie udział pięciu nowych członków, wybranych przez Sejm i Senat. Decyzji w sprawie zmiany stóp procentowych z pewnością nie należy się spodziewać, jednak treść komunikatu po posiedzeniu niewątpliwie może być bardzo interesującą lekturą. Chodzi przede wszystkim o ewentualne stanowisko w kwestii osłabienia złotego, z którym mamy do czynienia od kilku miesięcy, a w szczególności o nasilenie tej tendencji w ostatnich tygodniach.

Polski rynek finansowy

Mimo sporej nerwowości na rynkach światowych, na naszym parkiecie ostatni tydzień przyniósł poprawę nastrojów. Do ponad półtoraprocentowego wzrostu indeksu największych spółek w ciągu czterech pierwszych sesji przyczyniły się w dużym stopniu mocne zwyżki akcji banków, po sygnałach o możliwym złagodzeniu propozycji dotyczących rozwiązania kwestii kredytów we frankach. Niemal 3 proc. zwyżką mogli cieszyć się inwestorzy działający w segmencie średnich spółek. Można mieć nadzieję, że po dziewięciu kolejnych spadkowych miesiącach, na warszawskiej giełdzie nastaną wreszcie trochę lepsze czasy.

O poprawie trudno mówić w przypadku naszej waluty, która nadal pozostaje pod presją, choć pod koniec tygodnia minimalnie się umocniła. Kurs dolara wciąż jednak pozostaje w pobliżu 4,1 zł., a w piątkowe przedpołudnie za euro na rynku międzybankowym trzeba było płacić 4,45 zł, zaledwie 4 grosze mniej niż pod koniec poprzedniego tygodnia. Mocniej potaniał za to frank szwajcarski, którego kurs w piątek ramo dochodził chwilami do 4 zł, a więc był niższy o 10 groszy niż 20 stycznia. Kolejne agencje ratingowe wysyłają ostrzeżenia o możliwości obniżenia oceny wiarygodności kredytowej Polski, gdy tylko pojawią się sygnały pogorszenia sytuacji budżetu państwa.

Roman Przasnyski,
GERDA BROKER

Udostępnij artykuł: