Nerwowo na głównych parkietach, w Warszawie spokojniej

Finanse i gospodarka

W ostatnich dniach widać zmianę nastawienia inwestorów do poszczególnych segmentów rynku. Najmocniej na wartości tracą indeksy wiodących giełd, zaś na większości emerging markets mamy do czynienia nie tylko z wyhamowaniem spadków, ale także mniej lub bardziej śmiałymi próbami ruchu w górę. To dobrze rokuje także naszemu parkietowi, który co prawda traci, ale nieporównanie mniej niż Frankfurt, czy Paryż.

Jak można było się spodziewać, piątkowa sesja na warszawskim parkiecie zaczęła się niepomyślnie dla posiadaczy akcji. Jednak w porównaniu z tym, co działo się w czwartek na Wall Street, spadki nie były dramatyczne. Na otwarciu oba indeksy największych spółek zniżkowały po 1 proc., a wskaźnik szerokiego rynku tracił 0,8 proc. WIG50 szedł w dół, a WIG250 o 0,3 proc. W ciągu dnia te dysproporcje nieco się wyrównały. Najbardziej istotne było jednak to, że przecena nie przybierała na sile, mimo że sytuacja na głównych parkietach europejskich była znacznie gorsza. Byki w trakcie pierwszej godziny handlu zmniejszyły skalę spadku WIG20 do 0,4 proc., jednak presja otoczenia była zbyt duża, by myśleć o dalszym ruchu w górę. Późniejsze osuwanie się indeksu nie wskazywało na wielką determinację podaży. Podobnie było w pozostałych segmentach naszego rynku. Względną siłę rynek utrzymał do końca dnia.

W gronie największych firm, w pierwszej fazie sesji pod kresą znajdowały się wszystkie walory bez wyjątku. Z czasem jednak zaczęły być widoczne przebłyski zieleni. Miały one miejsc w przypadku papierów Orange, PGE, mBanku i Lotosu. Od rana sięgającym 5 proc. spadkiem straszyły walory JSW. W ciągu dnia podaż tylko nieznacznie zelżała. Jak widać inwestorzy niezbyt przychylnie odnieśli się do informacji o zamiarze kupna przez spółkę kopalni Knurów, a i wcześniejsze informacje nie zachęcały do trzymania jej akcji. Zniżkujące początkowo po prawie 2 proc. akcje Kernela i PKN Orlen z czasem radziły sobie coraz lepiej, a ich miejsce zajęły walory Aliora i BZ WBK, zniżkujące po południu po niemal 3 proc. O 2 proc., w dół szły także papiery Tauronu.

Wśród pięćdziesiątki średniaków nad kreską trzymały się także walory jedynie kilku spółek. W tej grupie znalazły się między innymi Police, Kęty, Kruk, Famur i Intercars. Spadkowiczom przewodziły akcje Rovese, taniejące o niemal 4 proc. Zaraz za nimi z 2,5 proc. spadkiem plasowały się papiery Millennium. Po około 2 proc. w dół szły walory Sanoka i Kopeksu. Jak na tak nerwową sytuację w otoczeniu, nie było więc zbyt dużo spektakularnych przecen, a kursy większości papierów zniżkowały umiarkowanie. Podobnie było na szerokim rynku. Poza groszówkami i spółkami o nienajlepszej renomie, większe niż JSW, czyli przekraczające 5 proc. spadki notowały jedynie walory Będzina i Mirbudu. Spośród bardziej popularnych firm, których akcje zyskiwały na wartości, można wymienić drożejące o prawie 4 proc. papiery Redanu.

Indeksy głównych giełd europejskich zaczęły dzień również od spadków sięgających około 1 proc., podobnie jak wskaźniki warszawskich blue chips. Jednak te pierwsze w ciągu dnia radziły sobie coraz gorzej. Zgodnie z tradycją ostatnich dni, najsłabszy był wskaźnik z Frankfurtu. W najgorszym momencie, wczesnym popołudniem, tracił on niemal 2 proc. Londyński FTSE tylko nieznacznie mu ustępował. CAC40 szedł ich śladem, ale przez długi czas mocno się ociągał i dopiero tuż przed rozpoczęciem handlu na Wall Street, zszedł w dół o 1,7 proc. Przekraczające 2 proc. spadki straszyły jeszcze tylko w Atenach i Madrycie. Na plusie trzymały się wskaźniki w Kijowie i Bratysławie. Handel w Nowym Jorku zaczął się od spadków sięgających 0,5 proc. Jedynie Nasdaq szedł w dół o 1 proc. Jak widać powietrze najszybciej uchodzi z najsilniej napompowanych balonów. W czołówce z przekraczającymi 2 proc. spadkami znajdowały się między innymi walory Yahoo, Tesli, Facebooka, Baidu. Spośród uczestników S&P500 po 3-5 proc. w dół szły akcje na przykład Bank of America i JP Morgan. Ten ostatni nie popisał się wynikami. Zysk na akcję spadł z 1,59 do 1,28 dolara i był niższy niż się spodziewano. Po godzinie byki za oceanem zaczęły skutecznie się bronić, a Nasdaq zdołał wyjść nieznacznie nad kreskę.

Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,3 proc., WIG30 i WIG po 0,36 proc., WIG50 spadł o 0,5 proc., mWIG40 i MiS80 po 0,7 proc., WIG250 poszedł w dół o 0,4 proc. Obroty wyniosły 756 mln zł.

Roman Przasnyski,
Open Finance

Udostępnij artykuł: