Nic na siłę. Przewidywalność przede wszystkim

Komentarze ekspertów

Pierwszy dzień bieżącego tygodnia nie zmienił istotnie obrazu rynku głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD podczas wczorajszej sesji wciąż notowany był w przedziale wyznaczonym przez piątkowe zmiany, pomiędzy 1,3852-1,3915. Stabilizacji sprzyjał przede wszystkim poniedziałkowy kalendarze makroekonomiczny, pozbawiony ważnych pozycji mogących doprowadzić do większych zmiany rynkowych. Niemniej w ciągu dnia widać było rysującą się, lekką przewagę dolara nad euro.

Pierwszy dzień bieżącego tygodnia nie zmienił istotnie obrazu rynku głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD podczas wczorajszej sesji wciąż notowany był w przedziale wyznaczonym przez piątkowe zmiany, pomiędzy 1,3852-1,3915. Stabilizacji sprzyjał przede wszystkim poniedziałkowy kalendarze makroekonomiczny, pozbawiony ważnych pozycji mogących doprowadzić do większych zmiany rynkowych. Niemniej w ciągu dnia widać było rysującą się, lekką przewagę dolara nad euro.

Najprawdopodobniej wobec braku istotnych danych na cenach zaważyły doniesienia z Azji. W lutym, w Chinach niespodziewanie o 18,1% r/r spadł eksport, podczas gdy na rynku oczekiwano jego wzrostu o 6,8%, co przełożyło się na powiększenia deficytu w handlu zagranicznym, budząc jednocześnie obawy o zbyt silne hamowanie tamtejszej gospodarki. Z kolei w Kraju Kwitnącej Wiśni w styczniu rekordowy deficyt na rachunku bieżącym sięgnął aż 1,589 bln JPY wobec prognozowanego poziomu 1,4 bln JPY i 638,6 mld JPY deficytu w grudniu. Publikacje te pokazały bowiem, że pomimo trwającego od jesieni 2012 roku luzowania polityki monetarnej prowadzonej przez Bank Japonii nadal nie widać oczekiwanych rezultatów. Ponadto, niewykluczone, że lekki wpływ na deprecjację euro miał też niższy od oczekiwań poziom indeksu Sentix dla strefy euro (wzrost do 13,9 pkt wobec konsensusu na poziomie 14,0 pkt). Nie zapominajmy, że wciąż negatywny wpływ na nastroje w Europie wywiera też sytuacja na Krymie.

W kraju nadal widać niechęć inwestorów wobec naszej waluty. W poniedziałek pogorszenie klimatu inwestycyjnego i związany z tym wzrost awersji do ryzyka stały się więc pretekstem do przeceny złotego. Jeszcze w pierwszych godzinach wczorajszej sesji europejskiej kurs EUR/PLN oscylował w okolicach 4,20 a już w takcie handlu w USA zbliżał się do 4,22.

W poniedziałek, zgodnie z zeszłotygodniową zapowiedzią prezesa M.Belki, NBP opublikował marcowy "Raport o inflacji". Miał on jednak chwilowy i to marginalny wpływ na notowania złotego. Według nowej projekcji, inflacja pozostanie poniżej celu inflacyjnego wynoszącego 2,5% r/r do I kw. 2016 r. wynosząc w tym roku 1,1%, a w przyszłym 1,8%. W poprzedniej projekcji zakładano, że inflacja pozostanie poniżej poziomu 2,5% r/r do końca 2015 r. Jak podano, inflacja pozostanie niska, ponieważ "pomimo ożywienia gospodarczego, luka popytowa, będąca syntetyczną miarą presji inflacyjnej w gospodarce, pozostanie do I kw. 2015 r. ujemna, a następnie utrzymywać się będzie na poziomie bliskim zera (0,1% w 2015 r. i 0,3% produktu potencjalnego w 2016 r.). Ponadto, "na skalę rewizji prognozy inflacji w 2014 r. względem projekcji listopadowej wpłynął także spadek inflacji bazowej. Jej obniżenie się było wynikiem uwzględnienia niższych od oczekiwań danych za styczeń br., na co złożył się wolniejszy wzrost cen towarów akcyzowych, usług w zakresie użytkowania mieszkania oraz cen artykułów medyczno-farmaceutycznych".

W wywiadzie dla należącego do NBP Obserwatora Finansowego prezes M. Belka powiedział ponadto, że RPP nie widzi na razie ryzyka "przegrzania się" gospodarki i nie będzie podnosić stóp procentowych "na wszelki wypadek". Rada nie chce podejmować działań kosztownych dla gospodarki, chce natomiast ugruntować świadomość, że sytuacja jest dobra, a zachowanie RPP i NBP przewidywalne i to w długim okresie czasu. Jak zaznaczono w artykule, temu właśnie służyć miało m.in. wydłużenie horyzontu "forward guidance", czyli nie zmieniania wysokości stóp procentowych, co najmniej do końca III kwartału 2014 r.

We wtorek złoty w dalszym ciągu będzie pozostawał pod wpływem czynników globalnych. Polski kalendarz makroekonomiczna wciąż jest pusty, zaś na świecie uwagę będzie można zwrócić na publikację dynamiki produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii i sprzedaży hurtowej w USA. Nie są to jednak dane "z pierwszej półki", co oznacza, że mamy kolejne dzień  ze "słabym" kalendarzem i najprawdopodobniej inwestorzy wciąż będą analizować ostatnie dane  i obserwować sytuację na Ukrainie.

Z technicznego punktu widzenia na razie nic się więc nie zmieniło. Euro/dolara dziś od rana nieznacznie niżej, złoty zaś stabilny, próbuje odreagować wczorajsze spadki. Jeśli w najbliższych tygodniach kolejne publikacje z USA będą mile zaskakiwać, dolar może powrócić do trendu wzrostowego względem euro. Pierwsze silne wsparcie wyznaczają okolice poziomu 1,385 USD, następie zaś strefa 1,3705-1,3745 USD. Z kolei złoty jest obecnie coraz bliżej testu marcowego szczytu na poziomie 4,226. Ewentualne odreagowanie może zaś przynieść spadek kursu EUR/PLN początkowo w okolice 4,195-4,205, a następnie do 4,17. Nadal podtrzymujemy, że do końca kwartału złoty pozostawał będzie pod presją sprzedających tak, że na koniec marca kurs EUR/PLN nie spadnie poniżej poziomu 4,20.

140311.pko.walut.01.400x140311.pko.walut.02.400x140311.pko.walut.03.550x

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: