Nie lękajcie się

Maciej Małek

W przeddzień kanonizacji obu papieży, ta myśl naszego wielkiego rodaka przychodzi mi do głowy jako przesłanie, które współcześnie nabiera szczególnego wyrazu i znaczenia.

Nie tylko w obliczu wydarzeń na Ukrainie, ale w kontekście standardów wyznaczanych przez celebrytów, gdzie w gronie najbardziej wpływowych osób magazynu Time, wymienia się obok np.  Hilary Clinton Beyonce, prawda, ze zjawiskowo wyglądającą i śpiewającą iście anielsko, ale…

Zachwianie hierarchii wartości, obojętnie czym inspirowanych, zanik relacji interpersonalnych, pomimo, że Nokia-nota bene przejęta przez innego giganta Microsoft – connnecticut people, czy poziom zamożności jako podstawowy miernik dokonań i pozycji człowieka.

Hedonistyczne przyjemności postmodernistycznego konsumpcjonizmu nie są niczym innym, niż próbą zagłuszenia lęków i strachów, jakie współczesna cywilizacja multiplikuje i potęguje do rozmiarów tyleż nieracjonalnych, co powszechnych.

Uśmiech i uważne spojrzenie papieża Polaka, a przez znaczą część posługi również mocny głos i silna postać, przez lata te smutki, obawy i lęki koiły, nie tylko wśród tych, których nauczanie papieskie umacniało w ich wierze. Nie przypadkiem tak dobry kontakt miał Karol Wojtyła z młodzieżą, zbuntowaną, przekorną, poszukującą własnej drogi. Niekiedy beztroską bezrefleksyjną, ale zawsze ufnie patrzącą w przyszłość i wyczuwającą niejako organicznie każdy fałsz. Równie wiele uwagi poświęcał Jan Paweł II biednym, chorym i wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób byli wykluczeni.

Warto o tym pamiętać, kiedy w niedzielne przedpołudnie będzie nam dane przeżywać wspólne uniesienia, jak podczas pamiętnych pielgrzymek, od pierwszej, kiedy jeszcze nie do końca rozumieliśmy jak wiele jest na za sprawą tego Człowieka dane, aż po ostatni dramatyczny rozdział tego pokornego posługiwania, pełnego wiary i zawierzenia, gdzie osobisty ból i cierpienie stanowiły naukę, gdy zabrakło słów.

Siła, która pozostała udziałem Karola Wojtyły, gdy kruche i umęczone ciało odmawiało już posłuszeństwa brała się z Jego niezłomnej wiary, nadziei i miłości.

Niech więc ten Piotr naszych czasów sprawi, aby każdy z nas odnalazł swoją drogę, a lęki indywidualne i zbiorowe, nie determinowały naszych wyborów.

Udostępnij artykuł: