Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło? Po ISM…i przed RPP: PL10Y poniżej 3,50%

Komentarze ekspertów

Wczoraj z USA powiało chłodem. Wskaźnik ISM, prawdopodobnie wciąż o wiele bardziej wiążący dla większości inwestorów indeks klimatu w sektorze produkcyjnym niż PMI, zaskoczył spadkiem do poziomu 49 pkt (z 50,7), czyli najniższego od czerwca 2009 roku.

Zaczynamy od publikacji amerykańskiego wskaźnika, bo to ta miała największy wpływ na zachowanie globalnego rynku w czasie wczorajszej sesji. Jest to trzeci z rzędu spadek wskaźnika ISM, a karmiony był obniżeniem się niemalże wszystkich sub-indeksów ISM (z wyjątkiem zapasów). Najbardziej spadł sub-indeks produkcji i nowych zamówień (spadek do poziomu 48,8), przy stabilizacji miary oczekiwanych zmian zatrudnienia, bilansując ryzyka dla piątkowego odczytu dotyczącego zatrudnienia w sektorze pozarolniczym po publikacji wskaźnika Conference Board, który karmił oczekiwania na lepszy odczyt. Słaby był również odczyt PMI dla USA, który uplasował się na poziomie 52,3, czyli nieznacznie wyżej niż w kwietniu. Struktura wskaźnika PMI jest mniej złowroga, ale warto zauważyć, że nowym zamówieniom (które ogółem wzrosły) towarzyszyło przyśpieszenie w cenach producentów. Obie wczorajsze publikacje pokazują jednak, że za majową słabość w dużym stopniu odpowiada sektor eksportujący potwierdzając globalną słabość gospodarczą.

Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Jest to oczywiście sformułowanie za mocne i przekolorowane, gdyż reakcja rynku i konsekwencje wyprowadzania z rynku płynności Fed nie oznaczają prostej zmiany znaku przy strumieniu kapitału (z + na -), nie będą mieć więc charakteru liniowego i będą z pewnością uzależnione od fundamentów gospodarczych poszczególnych rynków. W krótkim okresie słabsze dane na temat ISM okazały się mieć wpływ na obawy inwestorów dotyczące wycofania się FOMC z polityki QE i dały podparcie tym sektorom, które w dużym stopniu swoje rally wypracowują dzięki ilościowemu poluzowaniu Fed; w tym szerokim, globalnym gronie są również polskie obligacje. Nie bez znaczenia dla rynków była wypowiedź D. Lockharta z Atlanty (Fed), który stwierdził, że FOMC będzie kontynuować działania wspierające gospodarkę.

UST 10Y umocnił się po publikacji danych notując spadek rentowności benchmarku do poziom 2,06% (z 2,18% na początku europejskiej sesji), po czym doszło do odbicia stawki do okolic 2,13%, gdzie 10-latka stabilizuje się również dzisiaj. Podwyższona zmienność ma wpływ na zachowanie tak Bunda jak i peryferiów europejskich. Rozszerzeniu uległ wczoraj przede wszystkim hiszpański spread do Bunda, choć nie bez znaczenia dla zachowania europejskich obligacji były publikacje PMI, które okazały się nieco lepsze od oczekiwań.

Wzrost wskaźnika PMI dla strefy euro do poziomu 48,3 (z kwietniowego 4-miesięcznego dołka 46,7) karmiony był nie tylko poprawą wstępnych odczytów dla Niemiec i Francji, czyli dla jądra strefy, ale także dla krajów peryferyjnych. Indeks dla Hiszpanii odnotował poziom najwyższy od 24 miesięcy, podobnie jak indeks dla Grecji. Osłabienie tempa  kurczenia się sektora produkcyjnego na peryferiach, a przede wszystkim w Hiszpanii miało miejsce dzięki istotnemu ograniczeniu tempa spadku wskaźnika nowych zamówień eksportowych. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale utrzymanie takiej tendencji może odpowiadać zwiększeniu konkurencyjności peryferyjnych producentów na globalnym rynku. Z drugiej jednak strony dane na temat PMI cały czas utrzymują obraz słabej gospodarki wewnętrznej Europy (z wyłączeniem Niemiec), a uzależnienie od popytu globalnego wciąż daje tyle samo radości co ryzyka (pokazują to również dane na temat amerykańskich eksporterów) dla oceny perspektyw wzrostu gospodarczego. Pomimo tego, że PMI cały czas wskazuje na kontrakcję PKB w Europie, to jednak majowa seria indeksów wpisała się w oczekiwania M.Draghiego co do odbicia gospodarczego w „dalszej części” roku i osłabiła presję na obniżki stóp już w czerwcu.

Umocnienie polskiego długu nastąpiło wraz z odreagowaniem na wykresie PLN. Kombinacja kilku czynników  zdecydowała o utrzymaniu owej korelacji.   Rynek stopy przypomniał sobie o obniżce stóp procentowych, która „ma” nadejść jutro, ISM ograniczył ryzyka scenariusza radykalnego „wyjazdu” kapitału zagranicznego a sytuacja techniczna po wyprzedaży dawała szansę na doważenie się w okolicy 3,60%, gdzie plasuje się ciekawa strefa oporu.

Perspektywa obniżki stóp procentowych działa rzecz jasna negatywnie na PLN, niemniej jednak ostatnie osłabienie złotego, które karmiły wydarzenia w Turcji (co do koszyka) jak również wyprzedaż spowodowana obawami o wycofanie ilościowe QE  w dużym stopniu wyczyściły rynek PLN przed posiedzeniem. Jego umocnienie, poza ograniczaniem ryzyka skokowego wycofania się inwestorów zagranicznych z rynku polskiego było także efektem nieco lepszych PMI z Polski i z Europy. Na rynku FRA bez większych zmian – rynek nie daje  już wielkich szans na trzecią obniżkę stóp procentowych o 25pb w czerwcu a następnie kolejną w lipcu.  Taki scenariusz widać tez już w kwotowaniu na  rynku pieniężnym. Podczas gdy Wibor 3M stabilizuje się od kilku dni na poziomie 2,74%, Wibor 6M jest 8 pkt niżej.

Z punktu  widzenia podaży papierów skarbowych warto pamiętać, że dziś poznamy szczegóły oferty na czwartkowej aukcji obligacji PS0718 i WZ0119.

130604.ryn.proc.01.300x130604.ryn.proc.02.300x130604.ryn.proc.03.500x

Aleksandra Bluj
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: