Nie tylko teoria, ale i praktyka

Polecamy

Dwugłos – studentki i doświadczonego ekonomisty – o edukacji ekonomicznej młodych i perspektywach rozwojowych.

Jak zachęcić ludzi młodych do angażowania się w edukację ekonomiczną?

Andrzej Rzońca: Nie ma w Polsce potrzeby zwiększenia zinstytucjonalizowanej edukacji ekonomicznej. Liczba studentów wszystkich kierunków związanych z ekonomią w porównaniu do liczby mieszkańców jest u nas ponad sześciokrotnie wyższa niż w Niemczech. Problemem jest natomiast jakość tej edukacji. Mamy dużo więcej absolwentów ekonomii niż w Niemczech, ale pośród nich jest bardzo mało takich, którzy mieliby cokolwiek wartościowego do powiedzenia. Liczba wszystkich cytowań w stosunku do liczby mieszkańców jest w Polsce ponad 10 razy mniejsza niż w Niemczech, a nie jest to kraj o najwyższej jakości zinstytucjonalizowanej edukacji ekonomicznej.

Oprócz poprawy jakości kształcenia studentów ekonomii, równie ważne jest poszerzenie zakresu wiedzy ekonomicznej wśród pozostałych młodych ludzi. Polacy odczuwają jej brak: więcej niż co dziesiąty mówi, że nie ma żadnej wiedzy ekonomicznej, a co trzeci, że ma bardzo małą wiedzę. I mają rację, czego przykładem są odpowiedzi tych osób na takie pytania, jak: czy państwowe przedsiębiorstwa są bardziej efektywniejsze niż prywatne? Czy związki zawodowe działają w interesie ludzi pracujących czy ludzi bez pracy? Ich odpowiedzi zupełnie różnią się od udzielanych przez osoby mające elementarną wiedzę ekonomiczną.

Jak to poprawić? Znaczącą rolę do odegrania mają tu organizacje pozarządowe. Powinny one pokazywać, jak fascynująca może być ekonomia. Znam kilka takich, które szczególnie zajmują się edukacją ekonomiczną, m.in. Forum Obywatelskiego Rozwoju, które od lat organizuje konkurs na komiks ekonomiczny oraz Szkołę Leszka Balcerowicza.

Ekonomia pomaga odpowiadać na pytania z bardzo różnych sfer, np. czy spadochroniarze zrzuceni osobno bez instrukcji o miejscu zbiorki się odnajdą? Czy repartycyjny system emerytalny obniży emerytury w stosunku do systemu kapitałowego? Czy zwiększenie wymogów kapitałowych w bankach podnosi ich bezpieczeństwo? Czy skala zanieczyszczeń zależy od tego komu – odpowiedzialnemu za zanieczyszczenie, czy cierpiącemu przez nie – przyzna się prawo do zanieczyszczenia? Tych pytań z bardzo różnych sfer można zadawać nieskończenie wiele. Na większość z nich odpowiedź ekonomisty brzmi: „to zależy”. Ala taka odpowiedź to nie to samo co „nie wiadomo”. Ekonomista potrafi wskazać, od czego zależą odpowiedzi na te pytania.

Ida Sywula: Uczymy dzieci, jak myć zęby, jak jeść widelcem, a nie rękami, czy jak ubrać bluzkę. Uczymy pisania, czytania, liczenia. Uczymy dzieci, by nie biły się, dzieliły zabawkami, a przed przejściem przez ulicę rozglądały się, czy nie nadjeżdża samochód. Jednak raczej nie uczymy tego, jak zarabiać pieniądze, jak nimi gospodarować i po co oszczędzać. W Japonii dzieci, gdy tylko opanują umiejętność liczenia, uczą się rozporządzania pieniędzmi, prowadzenia prostego budżetu. Przynoszą do szkoły kieszonkowe i rzetelnie notują w zeszytach swoje przychody i wydatki. Widzą, że nie mogą wydawać więcej niż mają. W Polsce dużym problemem jest brak solidnej edukacji ekonomicznej i finansowej już od początkowych etapów nauki. Nie lada wyzwaniem jest więc zachęcenie nastolatków i przyzwyczajenie ich do przyswajania wiedzy ekonomicznej, gdyż na razie niemal sądzą, że pieniądze „rosną na drzewach”. Aby społeczeństwo miało wyższy poziom świadomości, niezbędne jest nauczanie w szkołach – obok języka polskiego – ekonomii i finansów. Dla dzieci namacalnym przykładem funkcjonowania budżetu może być budżet klasowy, który byłby transparenty, a wszyscy uczniowie braliby aktywny udział w jego tworzeniu. Dzięki temu nauczyliby się, że nie jest możliwe wydawanie pieniędzy na klasowe kino bez jednoczesnego wniesienia opłat do tego budżetu przez każdego członka społeczności! Takie podejście zaowocowałoby praktyczną edukacją ekonomiczną, i to od małego.

Podobnie, młodzi ludzie już w szkole – i to na wczesnych etapach edukacji – powinni poznawać budżet swojej szkoły czy swojego miasta, aby mieć świadomość działania mechanizmów finansowych. Niestety, gdy zaczynamy ponosić odpowiedzialność za własny budżet dopiero na studiach (albo i później!), to jesteśmy zdziwieni, że jeśli chętnie chodzimy na imprezy, kupujemy nowe ubrania i jemy na mieście, to przez ostatnie dni w miesiącu musimy żywić się ziemniakami i kaszą… bo nie stać nas już na nic innego! Jeśli młodzi ludzie nie rozumieją prostych mechanizmów działania ekonomii i finansów w skali mikro, tym bardziej nie będą w stanie pojąć ich w skali całego kraju.

Co mogą robić ludzie młodzi, by zmieniać Polskę na lepsze?

Andrzej Rzońca: Powinni zadbać przede wszystkim o własne życie. Będzie ono tym lepsze, im lepiej się wykształcą, im więcej będą pracować, im większą wykażą się przedsiębiorczością. Zapewniając sobie dobre życie, będą zarazem zmieniać nasz kraj na lepsze. Oczywiście powinni także angażować się w budowanie społeczeństwa obywatelskiego, które będzie pilnowało, żeby zakres indywidualnych wolności był możliwie szeroki. Tylko w wolnym społeczeństwie możliwy jest szybki i trwały wzrost gospodarczy. Do systematycznego szybkiego rozwoju nie wystarczy, żeby mieszkańcy danego kraju byli dobrze wykształceni i dużo pracowali. Praca musi być jeszcze efektywna, a efektywność w gospodarce jest w stanie zapewnić tylko szeroki zakres indywidualnych wolności.

Ida Sywula: Aby dążyć do pozytywnych zmian w Polsce, powinniśmy krytycznie patrzeć na zastany ład. Powinniśmy podejmować polemikę, mądrze dyskutować i patrzeć na rzeczywistość z lotu ptaka, a nie wyłącznie z perspektywy własnego pępka i to długo- a nie krótkookresowo. Jak jednak młodzi ludzie mają krytycznie podchodzić do rzeczywistości, jeśli w szkole uczy się ich i wymaga się od nich właśnie myślenia schematycznego, podporządkowywania się i przyjmowania narzuconego punktu widzenia?! Zespół Edukacji Elementarnej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN w przygotowanej dla Ministerstwa Edukacji Narodowej opinii o proponowanych obecnie projektach Podstawy Programowej Wychowania Przedszkolnego oraz Podstawy Programowej Edukacji Wczesnoszkolnej twierdzi, że według projektu „uczeń ma rozwinąć predyspozycje do słuchania w sposób służący podporządkowaniu się innym”. W zakresie edukacji polonistycznej nie przewiduje się dyskusji czy negocjacji, dziecko nie jest kreatorem i twórcą kultury, a tylko ma „wyćwiczyć przewidziane umiejętności zgodnie z założeniami transmisji kulturowej” oraz, że „dziecko postrzegane jest przedmiotowo, jako »człowiek do zrobienia«, a nie jako partner, aktywny uczestnik interakcji, interpretujący sytuację społeczną, rekonstruujący swoją wiedzę, swój obraz świata i siebie w świecie”.

Uważam, że aby młodzi ludzie potrafili w przyszłości wprowadzać pozytywne zmiany w Polsce, nie powinni być w kilkunastu pierwszych latach swego życia, i to przez kilka godzin dziennie, traktowani przedmiotowo, ale podmiotowo. Szkoła powinna pomagać im szlifować ich umiejętności, ale także uczyć krytycznego myślenia, kształtować poglądy i tożsamości, a także uczyć ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje i wybory oraz szacunku i tolerancji wobec innych.

Jak państwa zdaniem wyglądać będzie Polska w perspektywie 10 lat?

Andrzej Rzońca: Jeżeli nie będziemy wprowadzać reform, które zwiększałby zakres wolności w naszym kraju, to perspektywy nie rysują się dobrze. Silniki napędzające nasz dotychczasowy wzrost zaczynają się zacierać. Przede wszystkim, co wynika z demografii, będziemy mieli problem z brakiem rąk do pracy. W nadchodzących latach nasze społeczeństwo będzie należało do najszybciej starzejących się w Unii Europejskiej. Żeby złagodzić negatywne skutki starzenia się dla zatrudnienia, powinniśmy podnosić wiek emerytalny, a później powiązać go z wydłużająca się oczekiwaną długością życia w zdrowiu. Tymczasem robimy dokładnie coś odwrotnego. Obniżono wiek emerytalny, czego skutkiem w latach 2018–19 będzie bardzo poważny wstrząs dla polskiej gospodarki. W ciągu dwóch lat liczba pracujących Polaków może zmniejszyć się o 700 tys. To gigantyczna liczba, zważywszy, że w Polsce pracuje 16 milionów ludzi.

Drugi wyraźnie hamujący silnik to wzrost wydajności pracy. Przez 28 lat wolności zredukowaliśmy lukę rozwojową w stosunku do krajów najbogatszych do najmniejszego poziomu w naszej historii. Ale im ta luka jest mniejsza, tym trudniejsze jest jej dalsze ograniczanie. Wymaga ono inwestycji, a w Polsce mało oszczędzamy i w konsekwencji mało inwestujemy. Wedle wieloletnich prognoz nie mamy szans na dołączenie do najbogatszych państw bez dalszych reform. Tymczasem w ostatnim roku wprowadzono wiele antyreform, poszerzających zakres arbitralności władzy, co charakteryzuje bardziej Wschód niż Zachód. Grożą one tym, że przestaniemy redukować dystans do krajów najbogatszych nie za 20 lat, a w perspektywie 4–5 lat. Gdyby zaś na świecie powtórzyły się poważne turbulencje, to luka rozwojowa Polski w stosunku do krajów najbogatszych może się nawet pogłębić. Nasz kraj nie będzie już zieloną wyspą, bo jego odporność na wstrząsy jest osłabiona, w szczególności przez szybkie zadłużanie państwa, pomimo dobrej koniunktury, o czym FOR pisało m.in. w raporcie „Następne 25 lat. Jakie reformy musimy przeprowadzić, by dogonić Zachód?”.

Ida Sywula: W dzisiejszych czasach, w dobie zawrotnego tempa zmian geopolitycznych, pędzącej globalizacji, cyfryzacji i gwałtownego wzrostu ilości gromadzonych danych, trudno jest przewidywać wydarzenia w długim okresie czasu. Rzeczywistość bowiem zmienia się dużo szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak widzę Polskę przede wszystkim zadłużoną. Ostatnio dług publiczny kraju przekroczył bilion złotych! Każdy z nas jest obecnie zadłużony na niemalże 26,5 tys. zł i kwota ta z dnia na dzień rośnie. Mam jednak szczerą nadzieję, że są w Polsce młodzi, inteligentni ludzie, którzy będą potrafili odwrócić ten trend i mądrze wykorzystać szanse, które daje nam globalizacja i dostęp do informacji. Póki jeszcze jest taka możliwość.

Jakich reform brakuje Polsce, by nastała prosperity?

– Powinniśmy robić coś odwrotnego to tego, co jest robione przez ostatni rok. Żeby zwiększać zatrudnienie, powinniśmy podnosić wiek emerytalny, a nie go obniżać. Myśleć nad obniżeniem wieku obowiązku szklonego, a nie go podnosić. Zwiększać zróżnicowanie płacy minimalnej, a nie znosić jej zależność od stażu pracy. Żeby zwiększyć narodowe oszczędności, powinniśmy redukować deficyt w finansach publicznych, a nie go powiększać. Aby ograniczyć ryzyko inwestowania, powinniśmy wzmacniać niezależność wymiaru sprawiedliwości, a nie go upolityczniać; zatrzymać inflację prawa, a nie ustanawiać kolejne rekordy stron wprowadzanych regulacji; podnosić jakość prawa, a nie ją obniżać przez nagminne omijanie konsultacji społecznych i niedokonywanie oceny skutków regulacji przed ich wprowadzeniem; upraszczać system podatkowy, a nie wprowadzać wciąż nowe podatki: bankowy, od ubezpieczeń, handlowy itd.; znosić bariery krepujące działalność gospodarczą, a nie wprowadzać nowe zakazy: obrotu ziemią rolną, działalności komorniczej poza rewirem, budowy nowych farm wiatrowych i modernizacji starych, świadczenia usług ratownictwa medycznego przez prywatne firmy, sprzedaży kosmetyków w aptekach i leków poza aptekami, handlu w niedzielę itp.; zachęcać ludzi do rozwijania działalności gospodarczej, a nie straszyć ich nowymi sankcjami, takimi jak 25 lat więzienia za niepłacenie podatku VAT, konfiskatą rozszerzoną, wprowadzającą odpowiedzialność przedsiębiorcy za cudze przestępstwo – np. menedżera, czy księgowej – i pozwalającą państwu na odbieranie mienia uzyskanego nawet pięć lat przed popełnieniem przestępstwa itd., itp.

Ida Sywula: Przede wszystkim stałości prawa. W Polsce to właśnie zmienność i poziom skomplikowania prawa są dużymi problemami. Wprowadzane reformy powinny być bardzo dobrze przygotowane, przemyślane i skonsultowane z wieloma środowiskami. Zdecydowanie nie powinniśmy wprowadzać poważnych reform, pisząc ustawy na kolanie, nie uwzględniając uwag zgłaszanych przez stowarzyszenia, organizacje, fundacje, naukowców itd. Szczególnie groźne jest to w kontekście zmian znaczących dla przedsiębiorców, którzy przez brak bezpieczeństwa regulacyjnego skracają horyzont podejmowanych działań. Powoduje to spadek inwestycji i tym samym wzrostu gospodarczego. Zmienność prawa powoduje też zatykanie się wymiaru sprawiedliwości, wydłużanie orzekania przez sądy, co także hamuje przedsiębiorców przed podejmowaniem działań, inwestowaniem. Powód? Sąd nie broni ich wystarczająco np. przed działalnością nieuczciwych kontrahentów, więc muszą mocno ograniczać zaufanie do potencjalnych partnerów w biznesie.

Moim zdaniem, Polsce potrzebnych jest wiele reform – przykładowo znaczne podniesienie kwoty wolnej od podatku, ułatwienia w zakładaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej, prostsze prawo podatkowe, zmiany w programie Rodzina 500+, tak aby nie demotywował do pracy. Jednak przede wszystkim brakuje nam reform dobrze przemyślanych, wchodzących w głąb źródeł istniejących problemów, a nie leczenia objawowego, które zamiast rozwiązywać problemy przykleja na nie łaty.

Nasi rozmówcy:

rzonca.andrzej.01.450xAndrzeja Rzońca

– Dr hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Studiów Porównawczych Szkoły Głównej Handlowej. Od lat współpracuje z prof. Leszkiem Balcerowiczem. W 2016 r. został przewodniczącym Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz głównym doradcą Fundacji FOR.

sywula.ida.01.450xIda Sywula

Studentka IV roku Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego, laureatka pierwszego miejsca VI edycji konkursu Młody Ekonomista organizowanego przez Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Z zamiłowania fotograf i doradca noszenia dzieci w chustach.

 

Rozmawiała: Magdalena Bryś

Udostępnij artykuł: