Niech płaci ten, kto winien

Finanse i gospodarka

Możliwość przenoszenia kosztów windykacji na dłużnika to nowość, którą w polskie realia gospodarcze w kwietniu 2013 roku wprowadziła ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. W założeniu jej autorów miało to doprowadzić do zmniejszenia zatorów płatniczych. Sukcesu nie ma, zapewne dlatego, że choć 80% przedsiębiorców deklaruje znajomość samej ustawy, to zaledwie 1/3 stosuje jej zapisy. Te firmy, które jednak skorzystały z windykacji na koszt dłużnika, bardzo chwalą sobie to rozwiązanie.

Możliwość przenoszenia kosztów windykacji na dłużnika to nowość, którą w polskie realia gospodarcze w kwietniu 2013 roku wprowadziła ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. W założeniu jej autorów miało to doprowadzić do zmniejszenia zatorów płatniczych. Sukcesu nie ma, zapewne dlatego, że choć 80% przedsiębiorców deklaruje znajomość samej ustawy, to zaledwie 1/3 stosuje jej zapisy. Te firmy, które jednak skorzystały z windykacji na koszt dłużnika, bardzo chwalą sobie to rozwiązanie.

Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych obowiązuje już od ponad roku, a jej kompletna ocena planowana jest przez Ministerstwo Gospodarki dopiero po dwóch latach od wejścia w życie. Firma windykacyjna Kaczmarski Inkasso postanowiło już w tym roku zapytać przedsiębiorców o to, w jakim stopniu wykorzystują zapisy ustawy, czy uważają, że wpłynie ona na zmniejszenie zatorów płatniczych i czy za windykację powinien płacić ten, kto zawinił.

Wyniki wskazują, że jedynie niecałe 33% przedsiębiorców dobrze zna i aktywnie stosuje zapisy ustawy. 15% w ogóle o niej nie słyszało, a aż 53% owszem słyszało, tyle że nie zapoznawało się bliżej z jej zapisami.

- Zatory płatnicze co prawda maleją ostatnio, ale nadal to poważny problem dla wielu firm, zwłaszcza małych i średnich, które z powodu nierzetelnych klientów mają kłopoty z utrzymaniem płynności. Tym bardziej zaskakujące jest to, że z jednej strony przedsiębiorcy narzekają na dłużników, a z drugiej nawet nie interesują się przepisami, które w znaczący sposób mogą im pomóc w ich zdyscyplinowaniu - mówi Joanna Zawadzka, dyrektor Departamentu Sprzedaży Usług Windykacyjnych w Kaczmarski Inkasso.

Na koszt dłużnika

Zapisem, który do tej pory nie istniał w polskim ustawodawstwie jest możliwość obciążenia dłużnika kosztami ponoszonymi w związku z odzyskiwaniem pieniędzy należnych wierzycielowi.

Według badania, z możliwości tej skorzystało do tej pory prawie połowa firm, które zadeklarowały, że dobrze znają ustawę. Spośród tych, które zdecydowały się na przeniesienie kosztów windykacji na dłużnika, prawie 70% odzyskało swoje pieniądze. W przypadku 46,7% była to część należnej kwoty, a 20% przekonało dłużnika do zwrócenia całego długu. Kolejne 27% twierdzi, że dzięki tej możliwości dysponuje dodatkowym argumentem w rozmowie z dłużnikami.

- To ważne stwierdzenie, ponieważ wyraźnie wskazuje, że właściciele firm zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że we współpracy z innymi liczy się siła posiadanych argumentów. Konsekwencja, jaką jest konieczność nie tylko spłacenia długów, ale i kosztów operacyjnych związanych z jego odzyskaniem, mocno działa na wyobraźnię dłużników - wyjaśnia Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji w Kaczmarski Inkasso.

Czas skorzystać ze swoich praw

Ustawa nie tylko pozwala przenieść koszty działań windykacyjnych na dłużnika, ale też precyzuje maksymalny termin zapłaty, jaki powinni stosować przedsiębiorcy. Umożliwia także naliczanie odsetek za występujące opóźnienia w płatnościach. Dodatkowo mogą być one doliczane już po 30 dniach od zawarcia umowy i wywiązania się z niej przez wierzyciela, niezależnie od ustalonego wcześniej terminu płatności. Ta możliwość budzi jednak wiele kontrowersji. Wśród przedsiębiorców, którzy znają ustawę, z tego zapisu skorzystało 48,4% badanych. Jednak dość podobny odsetek, bo 45,5% właścicieli firm nie zdecydowało się na taki krok. Główny powód, dla którego nastąpiła rezygnacja z wykorzystania tej możliwości, to obawa przed utratą kontrahenta.

- Przedsiębiorcy muszą zrozumieć, że mają prawo dochodzić własnych należności. Rezygnacja z walki o swoje prawa to wyraźny sygnał dla dłużnika, że skoro raz mu pofolgowaliśmy, to zrobimy tak i kolejny raz. Wówczas warto się zastanowić: czy rzeczywiście na takiej współpracy z dłużnikiem nam zależy - wyjaśnia Radosław Koński.

Ocena ustawy

Przedsiębiorcy zostali zapytani zarówno o to, czy według nich ustawa spełnia swoje założenia, czyli wpływa na zmniejszenie zatorów płatniczych, a także o to, jak oceniają jej poszczególne zapisy. Spytano również o oczekiwania przedsiębiorców wobec ustawodawcy i tego, w jaki sposób można by udoskonalić przepisy.

Według przedsiębiorców wszystkie zapisy ustawy w przejrzysty sposób informują o tym, w jakich warunkach należy je stosować. Jednocześnie w sposób bardzo wyraźny rysuje się przekonanie właścicieli firm, że dłużnik powinien być ukarany za swoją nieuczciwość. Zgodnie twierdzą, że płacić powinien ten, kto zawinił. Tezę, że obciążenie dłużnika odsetkami jest uczciwe, popiera 83% wszystkich badanych firm. Podobny odsetek przedsiębiorców uważa, że wierzycielowi należy się rekompensata poniesionych kosztów.

- Wielka szkoda, że wszyscy ci przedsiębiorcy, którzy chcieliby, aby za windykację płacił dłużnik, nie pochylili się jeszcze nad istniejącymi przepisami. Przecież już od roku mają możliwość wsparcia swoich działań na skutecznych rozwiązaniach - tłumaczy Joanna Zawadzka z Kaczmarski Inkasso.

Biznesmeni zapytani o to, co mógłby zmienić ustawodawca, aby zmniejszyć zjawisko zatorów płatniczych, że pomóc mogłoby zwiększenie liczby kontroli prowadzonych przez organy państwa, a skierowanych przeciw dłużnikom.

Pojawiło się też sporo sugestii dotyczących konieczności doprecyzowania  niektórych zapisów ustawy. Według przedsiębiorców nie powinno być wyjątków od zasady, że maksymalny termin płatności nie powinien przekraczać 30 dni. W tym momencie przepisy pozwalają na ustalenie dłuższych terminów zapłaty, z czego bardzo często korzystają  duże przedsiębiorstwa. Mocną bolączką jest również potrzeba zmiany przepisów podatkowych. Przedsiębiorcy chcieliby też móc korzystać w swojej działalności z metody kasowej, w której możliwość odliczenia podatku VAT pojawia się dopiero w momencie otrzymania zapłaty. W tym momencie z metody kasowej korzystać mogą jedynie mali podatnicy, czyli firmy, u których wartość ze sprzedaży nie przekracza wyrażonego w złotych 1 200 000 euro.

- W badaniu udział wzięły w większości firmy małe i średnie. Nie jesteśmy w stanie oszacować ich dochodów, ale możemy zadać pytanie, czy właściciele tych firm interesowali się już, czy ich przedsiębiorstwa nie spełniają warunków stawianych przez przepisy podatkowe. Być może chęć działania i szukania rozwiązań przewyższa nasza skłonność do narzekania - komentuje Radosław Koński.

Ankietowani przedsiębiorcy  pytani o wpływ ustawy na zmniejszenie zatorów płatniczych byli bardzo sceptyczny w ocenach. 65% z nich nie wierzy w to, że takie rozwiązanie prawne wpłynie na zmniejszenie zatorów płatniczych.

- Zatory płatnicze nie znikną tak długo, jak nie zmieni się sama mentalność właścicieli firm. Traktując problem niepłacących kontrahentów jako ten, który "sam się rozwiąże" dają innym przyzwolenie na niepłacenie, a tym samym kręcą bicz na siebie samych. Żaden przepis nie zlikwiduje negatywnych zjawisk tylko przez to, że istnieje. Trzeba go jeszcze stosować - podsumowuje Joanna Zawadzka.

140705.ustawa.550x

Źródło: Kaczmarski Inkasso

Udostępnij artykuł: