Niech żywi nie tracą nadziei

Andrzej Lazarowicz

Nauka sobie, życie sobie a politycy sobie. Jak zwykle zresztą. I jak nie interesowali się losem polskiej nauki, tak i nie interesują się dalej. Podobno życie jednak nie znosi próżni. Może jest więc nadzieja i dla polskich uczelni. Wszak, jak powiadała śpiewana onegdaj przez Andrzeja Rosiewicza piosenka: student żebrak, ale pan...

A skoro o nich mowa, to wiecie Państwo, dlaczego studenci w Warszawie podkopali się pod Sejm? – Bo też chcą mieć Piwnicę pod Baranami.

No i chwała Bogu, gorzej byłoby, gdyby zrobili to, aby lepiej słyszeć, co politycy mają do powiedzenia. Życie wszak aż w nadmiarze dostarcza przykładów, że niewiele mądrego. Choć mówić to oni, i owszem, uwielbiają. A że pokazywać się muszą to tu, to tam, spotykać z elektoratem, bywać w stacjach radiowych i telewizyjnych, o posiedzeniach Sejmu, komisji i podkomisji nie wspominając – dziwić się nie powinniśmy, iż czasu im nie starcza na refleksję. Trafnie podsumował to Heinz Riesenhuber – a wie co mówi, wszak sam jest politykiem, a od 4 października 1982 do 21 stycznia 1993 r. piastował w gabinecie Helmuta Kohla stanowisko federalnego ministra ds. badań i technologii. Otóż, rzekł on: Problem polityków polega na tym, że za dużo mówią, w związku z czym za mało słuchają innych, a już zupełnie nie starcza im czasu na myślenie.

Tego myślenia zabrakło także w dniu meczu piłkarskiego Polska – Anglia. Trochę to dziwić może, zwłaszcza że ministra zawiadująca sportem wiedzieć powinna, jak premierowi na propagowaniu piłki nożnej zależy. Wszak jedyne, co z grubsza mu się udało, to zakończony właśnie finał krajowy „Turnieju Orlika o Puchar Premiera Donalda Tuska”. Modlić się tylko wypada, by w końcu udały się i inne ambitne plany. Inaczej i nasza gospodarka, i piłkarze skończyć mogą, jak Grecy – wcale przy tym Greka, co często im się na boisku zdarza, nie strugając. Zresztą i tak mieliby lepiej niż gospodarka. Dlaczego? Otóż przeczytałem właśnie, że greckie domy publiczne będą sponsorowały choćby klub sportowy Voukefalas Larrisa. I zaraz przypomniały mi się słowa jeszcze sławniejszego niż dr Riesenhuber, polityka – Ronalda Reagana [40. prezydenta USA (1981-1989), wcześniej (1966-1974) 33. gubernatora Kalifornii]: Politykę uważa się za drugi najstarszy zawód świata. Doszedłem do wniosku, że jest bardzo podobny do pierwszego. O żadnych paralelach z rządem naszym rzecz jasna mowy być nie może.

Dobrą mam też informację dla kulejącej polskiej nauki. Właściciel jednego w greckich domów publicznych powiedział: Nasza branża znacznie lepiej od innych poradziła sobie z kryzysem. Musimy pomagać młodym sportowcom i naukowcom.Może przykład z niego wezmą rodzime agencje…

Udostępnij artykuł: