Niedźwiedzie nie dają za wygraną

Finanse i gospodarka

W piątek nie spodziewano się większych sensacji na giełdach. Jednak z czasem robiło się coraz bardziej nerwowo. Po rozczarowujących danych o sprzedaży detalicznej w Niemczech, wskaźniki na głównych parkietach europejskich poszły mocno w dół. Kiepskie nastroje za oceanem sygnalizowały też spadające kontrakty na amerykańskie indeksy. Na tym tle wyjątkowo dobrze radził sobie nasz rynek.

W piątek nie spodziewano się większych sensacji na giełdach. Jednak z czasem robiło się coraz bardziej nerwowo. Po rozczarowujących danych o sprzedaży detalicznej w Niemczech, wskaźniki na głównych parkietach europejskich poszły mocno w dół. Kiepskie nastroje za oceanem sygnalizowały też spadające kontrakty na amerykańskie indeksy. Na tym tle wyjątkowo dobrze radził sobie nasz rynek.

Początek piątkowej sesji na warszawskiej giełdzie przyniósł niewielkie ochłodzenie nastrojów i skorygował zwyżkę z końcowej części czwartkowego handlu. Przyczyniły się do tego zaskakująco złe dane z Niemiec, gdzie sprzedaż detaliczna w grudniu spadła aż o 2,4 proc., podczas gdy spodziewano się jej wzrostu o 1,5 proc. W dół zweryfikowano także dane za listopad. Te informacje spowodowały, że indeks giełdy we Frankfurcie zniżkował o 1 proc., co nie mogło pozostać bez wpływu na nasz rynek, choć trzeba przyznać, że tylko początkowo i niezbyt mocno. Po dwóch godzinach WIG20 zyskiwał 0,4 proc. Dopiero gdy podaż na głównych parkietach okazała się bardziej zdeterminowana, a 1 proc. spadki pokazały się też w Paryżu, nasze indeksy niechętnie osunęły się pod kreskę.

Główne indeksy na otwarciu traciły po 0,1 proc., wskaźnik szerokiego rynku nie zmienił swej wartości, mWIG40 zniżkował o 0,3 proc., a sWIG40 szedł w górę o 0,4 proc. W trakcie pierwszej godziny handlu WIG20 powiększył skalę spadku do 0,6 proc., jednak byki skutecznie broniły się przed większą przeceną i szybko przeszły do kontrataku. W segmencie małych i średnich firm panował umiarkowany optymizm, potwierdzany zwyżką o 0,1-0,4 proc.

W gronie największych spółek rano najsłabiej radziły sobie akcje banków. Walory BZ WGK traciły momentami 2 proc., mBanku szły w dół o 1,5 proc., Pekao o ponad 1 proc. Ten segment rynku od pewnego czasu znany jest z szybkich i radykalnych zmian nastrojów. Tak było i tym razem. Już po kilkudziesięciu minutach papiery Pekao zyskiwały 2 proc., PKO rosły o niemal 1 proc., a w przypadku pozostałych, skala spadku mocno stopniała. Od początku pozytywnie wyróżniały się rosnące po 2 proc. Akcje PGE i Tauronu. Biorąc pod uwagę czwartkowe zachowanie (ustanowienie poziomu najniższego od półtora roku) oraz sytuację na rynku miedzi, nienajgorzej zachowywały się papiery KGHM. Początkowo traciły jedynie kilka dziesiątych procent, a momentami wychodziły nawet nad kreskę. Dopiero około południa zniżkowały o 1 proc., pogłębiając z czasem przecenę do ponad 2 proc.

Wśród średniaków wczesnym przedpołudniem na plusie handlowano akcjami ponad dziesięciu spółek. W tej grupie wyróżniały się zwyżkujące o 2 proc. papiery Grupy Azoty ora rosnące po około 1,5 proc. walory Budimeksu i Wawela. Z czasem dołączyły do nich akcje Echa. Spadkowiczom przewodziły taniejące o 1,5 proc. akcje Agory, które jednak w ciągu wyszły wyraźnie na plus. W większości przypadków zmiany kursów były niewielkie i nie przekraczały kilku dziesiątych procent. Na szerokim rynku przekraczającą 15 proc. zwyżką wyróżniały się papiery Wilbo, efektownie wybijając się po trwającym od kilku dni łagodnym ruchu w górę. Z trwającej od początku roku stabilizacji wyrwały się papiery Elektrobudowy, drożejące przed południem o 5,5 proc. Niemal 5 proc. zyskiwały też akcje Redanu. W przypadku tych trzech spółek można mówić o byczych sygnałach technicznych.

Na głównych giełdach europejskich początek handlu stał pod znakiem niewielkich, sięgających 0,2-0,4 proc. spadków. Dane z Niemiec szybko jednak zwiększyły ich skalę, początkowo jedynie we Frankfurcie, później także w Paryżu. Nastroje pogarszały się też na giełdzie tureckiej, gdzie spadek sięgał 1,5 proc. Swoje dokładały też zniżkujące wczesnym popołudniem po 1 proc. kontrakty na amerykańskie indeksy. W efekcie DAX tracił ponad 2 proc., a CAC40 zniżkował o ponad 1,5 proc. Handel na Wall Street zaczął się spadkiem Dow Jones’a o 1 proc., czyli prawie 160 punktów. S&P500 zniżkował o 0,8 proc., ale szybko powiększył stratę.

Na naszym rynku wydarzenia w giełdowym otoczeniu nie robiły większego wrażenia. WIG20 zyskał 0,86 proc., WIG30 wzrósł o 0,92 proc., WIG o 0,82 proc. mWIG40 o 0,92 proc., a sWIG80 o 0,89 proc. Obroty wyniosły prawie 1,1 mld zł.

Roman Przasnyski,
Open Finance

Udostępnij artykuł: