Niedźwiedzie u bram

Finanse i gospodarka

Ubiegły tydzień na rynku metali szlachetnych zdecydowanie nie przypadł do gustu bulionowym inwestorom - po raz pierwszy w tym roku cena za uncję złota spadła poniżej granicy $1200. Największe obciążenie dla notowań kruszcu stanowi niezaprzeczalnie amerykański dolar, w każdym tygodniu ustanawiający kolejne rekordy względem koszyka innych głównych walut świata.

Z drugiej strony, jeszcze bardziej niepokojącym faktem jest hurraoptymizm wobec sytuacji amerykańskiej gospodarki. Szokująco korzystne dane, skutecznie osłabiające pozycję złota, odbierane są jako wyraźny sygnał o silnym tempie wzrostu gospodarki. Jednak na dzień dzisiejszy wartość indeksów S&P 500 czy NASDAQ zdaję się traktować o czymś zgoła przeciwnym.  Inwestorzy za kompensację zysków obwiniają także kurs dolara, który z każdym dniem nabiera coraz więcej cech bańki spekulacyjnej. W niedługim czasie może się to dość poważnie zemścić na amerykańskich obywatelach, bo pamiętajmy, iż wbrew pozorom silna waluta może być jedynie przeszkodą na drodze ku szybkiemu rozwojowi.

141009.zloto.01.600x243

Poniedziałkowa sesja przyniosła nam mieszane dane zza oceanu. Sprzedaż nieruchomości w Stanach Zjednoczonych spadła w sierpniu dokładnie o 1 proc. względem lipcowego odczytu, co jest wynikiem o 0,9 proc. gorszym od oczekiwań analityków. Jednak wszelkie wątpliwości zostały rozwiane już chwilę później za sprawą amerykańskiego Departamentu Handlu. Osobiste wydatki obywateli USA wzrosły o 0,5 proc. w stosunku do poprzedniego okresu, przewyższając tym samym prognozy o 0,1 proc. Mieszane dane przełożyły się na niewielkie wahania w przedziale $1217-1220 (ok. 4026-4036 PLN) za uncję kruszcu, z chwilowym maksimum na poziomie $1223,50 (ok. 4047 PLN), determinowanym poprzez demonstracje zakończone starciami z policją w Hong-Kongu.

Kolejny dzień cechował się już o wiele większą amplitudą wahań wynoszącą ok. $10 na uncji. Wobec szczytu dnia wynoszącego $1217,70 (ok. 4028 PLN) za uncję, notowania zakończyliśmy coraz bliżej krytycznej granicy $1200 (ok. 3969 PLN). Publikacja wskaźników inflacji Strefy Euro, gdzie w ujęciu rocznym ceny rosły o najniższą od 5 lat wartość 0,3 proc., skutecznie rozbudziła oczekiwania rynków wobec niezbędnego zwiększenia podaży pieniądza w strefie wspólnej waluty. Ryzyko zwiększenia podaży pieniądza na rynku poskutkowało ucieczką znacznej części kapitału w amerykańskiego dolara. Przemienny handel dolara z bulionowym kruszcem wywołał spadek ceny złota do $1209,20 (ok. 4000 PLN) za uncję na zwieńczenie wtorkowej sesji.

Środowe notowania odróżniały się od reszty tygodnia zdecydowanie niższym wolumenem transakcji. Z powodu święta narodowego, tego dnia z handlu wykluczone były dwa najważniejsze rynki złota, a mianowicie Chiny i Hong-Kong. Zarówno europejskie jak i amerykańskie odczyty wskaźników PMI dla przemysłu okazały się zdecydowanie słabsze od oczekiwań i nawet wobec wykreowania 213 tys. nowych miejsc pracy w amerykańskich sektorach pozarolniczych, wzrost wartości dolara przegrał z rosnącym popytem na złoty kruszec podnosząc jego cenę do $1216,50 (ok. 4024 PLN) za uncję.

Nie licząc czwartkowego handlu nocnego ceny tego dnia wykazywały się bardzo dużą stabilnością. Inwestorzy nie wykonywali żadnych większych ruchów, oczekując spokojnie na piątkowy odczyt danych z amerykańskiego rynku pracy, który na ten moment jest główną determinantą zapowiadanej przez Rezerwę Federalną podwyżki stóp procentowych. W oczekiwaniu na właśnie ten odczyt w trakcie piątkowej sesji widoczna była wyraźna tendencja spadkowa. Oczekując korzystnych dla gospodarki  danych, inwestorzy stopniowo sprzedawali kruszec po coraz niższej cenie począwszy od $1215 (ok. 4019 PLN), aż do $1208 (ok. 3996 PLN) za uncję. Zasadniczy odczyt zszokował nawet najbardziej optymistycznych analityków. Główny wskaźnik bezrobocia wynosi aktualnie 5,9 proc. wobec oczekiwanego 6,1 proc., co przełożyło się na wykreowanie ponad 248 tys. nowych miejsc pracy. W odpowiedzi na te informację niemal natychmiast dolar wzbił się na najwyższe od 4 lat poziomy względem koszyka głównych walut świata. Tak znaczące umocnienie waluty, w której złoto jest rozliczane, a także wyprzedawanie zbędnych w obliczu tak korzystnych danych bulionowych rezerw, rozpoczęło pikowanie jego ceny kończące się wraz z zamknięciem sesji na $1191,30 (ok. 3941 PLN) za uncję.

W związku z tym, iż ostatnie minimum cenowe zostało wyznaczone przez dzwonek kończący sesję, a nie faktyczny poziom wsparcia, w przyszłym tygodniu bardzo prawdopodobne jest kontynuowanie wyprzedaży. Brak szybkiego powrotu powyżej wartości $1200 (ok. 3969 PLN) za uncję, może rozpocząć nową długookresową konsolidację ceny w nowym kanale $1100-1200 (ok. 3639-3969 PLN). Kolejne dni przebiegać będą za to pod dyktando bankowości centralnej. Począwszy od środy swoje aktualne stanowiska przedstawiać będą przedstawiciele kolejno Rezerwy Federalnej, Banku Japonii oraz Europejskiego Banku Centralnego. Na wyraźne osłabienie dolara w najbliższych dniach nie ma co liczyć, więc na ratunek bulionowemu kruszcowi przyjść może jedynie prowadzenie bardzo luźnej polityki pieniężnej Japonii oraz Strefy Euro. Scenariusz ten wydaje się bardzo prawdopodobny w obliczu słabnącego wzrostu gospodarczego tych rejonów.

Paweł Żuk,
Inwestycje Alternatywne Profit S.A.

 

Udostępnij artykuł: