Niemcy potrzebują 400 000 imigrantów rocznie – do pracy

Rynek pracy

Policja Federalna (Bundespolizei) poinformowała w Poczdamie, że na teren Niemiec nielegalnie przedostało się przez Polskę z Białorusi 10 690 uchodźców. Najwięcej w październiku, prawie 5300, w listopadzie „tylko” 2850. Ludzie ci przejdą w Niemczech stosowne procedury i być może część uzyska azyl albo prawo pobytu i pracę. Właśnie „świeżej krwi” do pracy nasz zachodni sąsiad pilnie potrzebuje.

Pracownicy na mapie Europy
Fot. stock.adobe.com/Franz Pfluegl

Policja Federalna (Bundespolizei) poinformowała w Poczdamie, że na teren Niemiec nielegalnie przedostało się przez Polskę z Białorusi 10 690 uchodźców. Najwięcej w październiku, prawie 5300, w listopadzie „tylko” 2850. Ludzie ci przejdą w Niemczech stosowne procedury i być może część uzyska azyl albo prawo pobytu i pracę. Właśnie „świeżej krwi” do pracy nasz zachodni sąsiad pilnie potrzebuje.

Niemcy nie od dziś starają się ściągać z zagranicy nowy narybek, który wypełni luki po odchodzących na emeryturę pracownikach.

Instytut Badań Rynku Pracy i Zawodoznawstwa (Institut für Arbeitsmarkt- und Berufsforschung – IAB) w Norymberdze oszacował w swej najnowszej ekspertyzie, że Niemcy potrzebują rocznie ni mniej ni więcej tylko 400 000 imigrantów netto, żeby utrzymać poziom zatrudnienia w kraju.

Z Niemiec też wielu obywateli emigruje i chodzi o tę „nadwyżkę”, która per saldo zostaje.

Napływ cudzoziemców do Niemiec jest z punktu widzenia obsady miejsc pracy niewystarczający

Powołując się na te dane prezes Federalnego Urzędu Pracy (do którego należy instytut IAB), Detlef Scheele, sprecyzował, że nie chodzi tu o tych, którzy proszą o azyl, lecz o tych, którzy trafiają na rynek pracy.

Ciągle za mało imigrantów

Scheele obrazowo: „To fakt, że Niemcom ubywa siły roboczej. Od opiekunów dla chorych przez techników od klimatu po logistyków i akademików, wszędzie niedługo zabraknie nam fachowców”.

Tylko częściowo, wskazuje Scheele, da się załagodzić ten niedobór, dokształcając pracowników niewykwalifikowanych, których stanowiska są likwidowane, lub wydłużając czas pracy kobiet, zatrudnionych wbrew własnej gotowości w niepełnym wymiarze godzin.

W 2020 roku do Niemiec przybyło o 208 600 migrantów więcej niż opuściło Niemcy

Wobec coraz większych  niedoborów na rynku pracy przyjęto, obowiązującą od marca 2020 roku, ustawę imigracyjną, która ułatwia, np. przez szybsze uznawanie dyplomów, zatrudnianie przybyszów spoza Unii Europejskiej.

W zeszłym roku urzędy niemieckie nostryfikowały, w pełni lub częściowo, 44 800 zagranicznych dyplomów, z czego dwie trzecie w zawodach medycznych.

Ustawa imigracyjna ukaże swą skuteczność w średniej lub dłuższej perspektywie czasowej. Na razie, też z powodu pandemii, napływ cudzoziemców do Niemiec jest z punktu widzenia obsady miejsc pracy niewystarczający.

Jak podał Federalny Urząd Statystyczny, w 2020 roku do Niemiec przybyło o 208 600 migrantów więcej niż opuściło Niemcy.

Turcy i Polacy, największe mniejszości

Obecnie w 83-milionowych Niemczech mieszkają 22 miliony ludzi o korzeniach cudzoziemskich (mit Migrationshintergrund) czyli więcej niż jedna czwarta. Największą grupę stanowią przybysze z Turcji (2,7 mln), a drugą pod względem liczebności ci z Polski (2,1 mln); przy tym paszport tylko polski ma 867 000 osób (dane na 31.12.2020 roku) i osoby te plasują się w rubryce „cudzoziemcy” o polskich korzeniach.

Połowa grupy „o podłożu migracyjnym”, 11 mln, ma niemiecki paszport, z tego kolejna połowa (5,5 mln) ma go od urodzenia, inni nabyli go w wyniku naturalizacji po osiedleniu się w Niemczech.

Ludzie ci mają przeciętnie nieco ponad 35 lat i są młodsi niż obywatele RFN bez zagranicznych korzeni (46,8 lat). Ci pierwsi są ponadto licznie reprezentowani w młodszych grupach wiekowych: wśród nastolatków do 18 roku życia ci z rodzin migracyjnych stanowią 39 proc. czyli wyraźnie więcej niż przeciętna jedna czwarta.

Wśród seniorów powyżej 64 roku życia „migracyjni”  stanowią wyraźną mniejszość ogółu obywateli RFN, tylko 13 proc.

Wszystko to oznacza, że silna, dobrze naoliwiona gospodarka niemiecka nie może funkcjonować bez stałego dopływu „obcych” czy to z UE czy spoza niej. Niemcy to wiedzą i napływających spoza UE ludzi widzą jako tych, których należy nakarmić i dać schronienie, a potem sprawdzić i ewentualnie odesłać do kraju pochodzenia.

Wielu z nich jednak państwo niemieckie nauczy języka, przeszkoli i postawi przy maszynie.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: