Niemcy zamykają granice dla pracowników sezonowych

Rynek pracy

Kask na fladze Niemiec
Fot. stock.adobe.com/Rawf8

Koronawirus skłania rządy do dalszych restrykcyjnych posunięć. W dniu przyjęcia przez Bundestag pakietu antykryzysowego, w środę 25 marca, weszła w życie drastyczna decyzja władz niemieckich: zamknięcie granicy dla pracowników sezonowych.

Przed zamknięciem granicy związki producentów oraz ministerstwo rolnictwa utworzyły platformę internetową w poszukiwaniu chętnych do pracy, w krótkim zgłosiło się 16 000 Niemców gotowych do pracy przy zbiorach czy wysiewie #Koronawirus #PracaNiemcy

Wydał ją federalny minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer, a obowiązuje od 25.03., godz. 17. Regulacja dotyczy praktycznie wszystkich państw i  dokument je wymienia: kraje trzecie, Wielka Brytania, kraje UE jak Bułgaria i Rumunia, które nie stosują jeszcze w pełni zasad Schengen, a także takie państwa jak Polska czy Austria, „wobec których przejściowo znów zostają wprowadzone kontrole na wewnętrznych granicach”.

Wystarczy niemieckich pracowników?

Te ograniczenia – uzasadnił w oświadczeniu w Berlinie rzecznik  ministerstwa spraw wewnętrznych – są „pilnie potrzebne dla przerwania łańcucha zakażeń”. Dodał, że władze będą teraz sprawdzać, czy ubytek siły roboczej z zagranicy da się zrekompensować „potencjałem pracowniczym” z Niemiec.

Czytaj także: Pracownicy w Niemczech, w tym Polacy nie zostaną na lodzie przez Covid-19

Zamknięcie granic niewątpliwie spowoduje duże utrudnienia dla niemieckich producentów rolnych. Prezes Związku Rolników Niemieckich (Deutscher Bauernverband), Joachim Rukwied, przyznał, że blokada dla pracowników sezonowych silnie uderzy w gospodarstwa rolne. Zakaz powinien trwać jak najkrócej.

Wszyscy rozumieją potrzebę ochrony przed infekcją. Jednakże – mówił Rukwied – producenci owoców, warzyw i wina pilnie potrzebują rąk do pracy.

Rolnicy w panice

Niepokój rolników jest zrozumiały, Niemcy zawsze były zdane na pracowników z zewnątrz. Od lat rolnictwo niemieckie zatrudnia rocznie 300 000 robotników sezonowych przede wszystkim z Europy Wschodniej. Ich brak to niezebrane szparagi, truskawki czy kapusta.

Przed zamknięciem granicy związki producentów oraz ministerstwo rolnictwa utworzyły platformę internetową w poszukiwaniu chętnych  do pracy. W krótkim czasie portal zrobił furorę, zgłosiło się 16 000 Niemców gotowych do pracy przy zbiorach czy wysiewie.

Zadowolenia nie kryła minister rolnictwa Julia Klöckner. „To wspaniały znak, że społeczeństwo jest solidarne” – powiedziała  Klöckner w wywiadzie radiowym. Ponadto podkreśliła, jak ważna jest rodzima produkcja żywności. „Potrzebujemy naszych rolników i gospodarki żywnościowej bezpośrednio u nas w kraju” – mówiła z pewną emfazą pani minister.

Inny problem – na razie teoretyczny – Niemcy mają z opiekunami ludzi starych i zniedołężniałych. Tych, jeśli mają stosowne dokumenty, nie obejmie blokada tak jak pracowników sezonowych. Niemcy boją się jednak, że zacznie ich brakować.

Opiekunki wyjadą?

Niepokój wyraził dyrektor wykonawczy Związku Opieki i Pielęgnacji Domowej (Verband für häusliche Betreuung und Pflege – VHBP), Frederic Seebohm. Obawia się on, że wiele opiekunek z Europy Wschodniej opuści Niemcy wcześniej niż planowały, „ze strachu przed wirusem i z troski o własną rodzinę”.

Obecnie w Niemczech pracuje 300 000 opiekunek, część nielegalnie. Niektóre wyjadą wcześniej, inne zgodnie z planem na Wielkanoc.

Dyrektor VHBP kreśli czarny scenariusz, zgodnie z którym po świętach do pracy w Niemczech nie powróci już znaczna część opiekunek, nawet 200 000. Ofiarami będą głównie seniorzy w domach prywatnych. Opiekują się nimi właśnie w dużej mierze cudzoziemki.

Tego problemu nie da się złagodzić platformą internetową jak ta, poszukująca chętnych do pracy na roli.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: