Niemieckie obawy o gospodarcze konsekwencje ograniczania praworządności w Polsce

Gospodarka / Prawo i regulacje

Młotek sędziowski
Fot. stock.adobe.com/markus dehlzeit

-Jeżeli decyzje innych europejskich sądów nie będą uznawane ze względu na brak ich niezależności, cofnie to integrację UE o dziesięciolecia, stwierdził niemiecki prezes Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, Stephan Harbarth. O niemieckich obawach co do kierunku, w którym zmierza Polska pisze Włodzimierz Korzycki.

#WłodzimierzKorzycki: #Brexit już mamy. Czy #polexit ante portas?

Czołowi politycy niemieccy zachowują powściągliwość w krytycznej ocenie stanu praworządności w Polsce.

UE strefą wolnego handlu i wspólnotą prawną

Ich słowa nie niosą potępienia Polaków, lecz raczej są wyrazem troski o Unię Europejską. Koła gospodarcze nie chcą zaś zajmować się polityką, ale i tam widać zaniepokojenie niestabilnością prawa u wschodniego sąsiada.

W tych dniach o wadze prawa jako ogniwa spajającego UE wypowiedział się nowy, wybrany pod koniec czerwca, prezes Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, Stephan Harbarth.

W odniesieniu do Polski i Węgier powiedział, że ważne jest, by UE definiowała się nie tylko jako strefa wolnego handlu, lecz także wspólnota prawna (Rechtsgemeinschaft).

Zagrożenie cofnięciem integracji UE o dziesiątki lat

„Praworządność może być różnorako kształtowana. Ale zawsze jej składnikiem musi być niezależność sądów. W przeciwnym razie szybko pojawiają się problemy, na przykład w transgranicznym obrocie prawnym” – mówił Harbarth 10 października w wywiadzie dla korporacji medialnej RND (RedaktionsNetzwerk Deutschland), która zaopatruje w teksty ponad pół setki gazet niemieckich.

Przypomniał, że sądy niektórych państw UE zastanawiają się, czy respektować nakazy aresztowania wydane w Polsce. Wskazał na związane z tym zagrożenia:

„Jeżeli decyzje innych europejskich sądów nie będą uznawane ze względu na brak ich niezależności, cofnie to integrację UE o dziesięciolecia”.

Harbarth stanowczo też podkreślił, mając na myśli prawicowych ekstremistów w Niemczech i zapewne również historię swojego kraju, że „demokracja musi być w stanie przeciwstawić się swoim wrogom”.

W służbie państwa – oznajmił w wywiadzie dla RND – nie mogą być ci, którzy chcą zniszczyć jego fundamenty.

Zaniepokojeni przedsiębiorcy i inwestorzy

Surowi w odniesieniu do Polski (i Węgier) są też inni prawnicy, np. prezes Związku Sędziów Niemieckich (Deutscher Richterbund), Sven Rebehn.

Jego zdaniem, UE potrzebuje skutecznych mechanizmów sprawdzania praworządności, aby tym, którzy notorycznie naruszają zasady państwa prawa, można było odmawiać unijnych pieniędzy.

„Jeśli rządy coraz to nowymi ustawami demolują w swoich krajach wymiar sprawiedliwości, podział władzy i wolność mediów, to Bruksela musi z całą stanowczością się temu przeciwstawić” – mówił Rebehn w wywiadzie dla RND.

Stanowczo wypowiadają się obserwatorzy polityczni, którzy krytykują zbytnią ich zdaniem łagodność UE wobec Polski. Korespondent „Süddeutsche Zeitung” Florian Hassel wzywał (13.10.) do nałożenia na Polskę wysokich kar, skoro władze łamią i własną konstytucję, i prawo unijne. Przypomniał krytyczne raporty Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej, z których jednak „nic nie wynika”.

„Wybrana polskimi głosami na szefową KE Ursula von der Leyen wykazuje bierność wobec masowych ataków na państwo prawa na Węgrzech i w Polsce” – stwierdził sarkastycznie Hassel. Podstawowym błędem UE był jego zdaniem brak zdecydowanej reakcji na demontaż Trybunału Konstytucyjnego w Polsce.

Zaniepokojone są zagraniczne koła gospodarcze, o czym latem wspominał zbiorczy portal niemieckich przedstawicielstw w Polsce polen.diplo.de.

Międzynarodowe izby handlowe w naszym kraju potwierdzają, że światowi przedsiębiorcy krytycznie patrzą na sytuację w Polsce. Wskazują na nieprzewidywalność polityki gospodarczej rządu i nagłe zmiany warunków ramowych, a także – podkreśla polen.diplo.de – „z uwagą śledzą rozwój sytuacji w kwestii niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości”.

Niemieckie inwestycje w Polsce to 35 mld euro, co stanowi jedną szóstą zagranicznych inwestycji w naszym kraju. Wymiana handlowa Polska-Niemcy to 123 mld euro w roku 2019.

Dla Polski Niemcy to największy partner w handlu zagranicznym: za Odrę poszło w zeszłym roku 28 proc. polskiego eksportu, a przybyło stamtąd 22 proc. polskiego importu. Jako handlowy partner Niemiec Polska przesunęła się na piąte miejsce, wyprzedzając Włochy. Wzajemna zależność gospodarcza więc rośnie, zwłaszcza Polski.

Jeszcze większe niż z samymi Niemcami jest powiązanie Polski z krajami Unii Europejskiej. Na obszar UE w zeszłym roku przypadło aż 81 proc. polskiego eksportu i 59 proc. polskiego importu.

Czy wobec pogarszającej się reputacji Polski w świecie, a zwłaszcza w Unii Europejskiej, tamtejsi partnerzy będą chcieli się dalej angażować w interesy z krajem, w którym rozstrzyganie wszelkich sporów gospodarczych może okazać się bardzo mało przejrzyste i bezstronne?

I z dużym prawdopodobieństwem będzie nacechowane politycznie? Brexit już mamy. Czy polexit ante portas?

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: