Niepewne losy Astaldi – włoskiej firmy realizującej wielkie kontrakty w Polsce

Firma / Gospodarka

Mężczyzna pracujący na budowie
Fot. stock.adobe.com/chaiyapruek

Bankructwo czy przejęcie przez konkurenta? - o sytuacji włoskiej firmy budowlanej Astaldi pisze z Rzymu Marek Lehnert

#MarekLehnert: Jak pisze włoska prasa banki rozważają możliwość przejęcia #Astaldi przez największą włoską firmę budowlaną #Salini-Impregilo @MI_GOV_PL @warszawa @GDDKiA @kruk_sa

Czy włoska firma budowlana Astaldi, która w naszym kraju buduje m.in. drogi i linie kolejowe  i metro rzeczywiście stoi na skraju bankructwa? Zastanawiają się nad tym media na Półwyspie Apenińskim, do których dotarły głosy o rosnącym zaniepokojeniu banków-wierzycieli założonego w 1929 roku przedsiębiorstwa, a także reakcjach agencji ratingowych.

Obniżony rating i zjazd na giełdzie

Na podaną 28 września wiadomość o tym, że Astaldi wystąpiło do włoskiego sądu o zabezpieczenie zmierzające do ochrony przed wierzycielami, tzw. concordato in bianco, albo concordato preventivo agencja  Standard&Poors obniżyła rating firmy z CCC – (minus) do D. Widzi bowiem w tej inicjatywie zapowiedź ogłoszenia przez nią upadłości.

Notowania przedsiębiorstwa, drugiej co do wielkości firmy budowlanej we Włoszech, w ciągu ostatniego miesiąca spadły o ponad 70 procent. Jak pisze prasa, banki rozważają możliwość przejęcia Astaldi przez największą włoską firmę budowlaną Salini-Impregilo. Ona również rozważa taką możliwość, stawiając otwarcie warunek, że będzie się to jej opłacać, jak powiedział dyrektor generalny – Pietro Salini.

Zdaniem wielu analityków, to jedyne w tej chwili racjonalne wyjście z sytuacji. W kołach branży budowlanej już od jakiegoś czasu krąży projekt takiej operacji. W ubiegłym roku obroty Salini-Impregilo wyniosły 6 mld 107 milionów euro, a Astaldi 3 mld 060 milionów.

Kto może przejąć kontrakty Astaldi?

Gdyby doszło do tego „małżeństwa”, jak sugerują włoskie media, Salini-Impregilo wzięłaby na siebie realizację robót rozpoczętych przez Astaldi na czele z kolejną nitką metra w Mediolanie, tzw. M4.

Inwestycja ta, podobnie jak jak prace w tunelu pod Brenner oraz w porcie w Ankonie, realizowana jest zresztą we współpracy z Salini-Impregilo. Decyzja w tej sprawie powinna zapaść w najbliższych dniach.

Na przeszkodzie realizacji tych planów, zauważają obserwatorzy, stanąć mogliby niektórzy z posiadaczy hedge fund, którym nie uśmiecha się zmiana obecnego status quo nie przewidująca dla nich żadnego zysku.

Ciekawe co się stanie z kontraktami w Polsce gdyby doszło do takiego przejęcia? Na tak postawione pytanie, nikt nie zna odpowiedzi.

Kierownictwo Astaldi wyjaśniło, że inicjatywa zmierzająca do zabezpieczenia się przed wierzycielami, ma na celu zagwarantowanie normalnej pracy na placach budowy, a także zabezpieczenie wierzycieli oraz zachowanie kapitału zakładowego.

Broni się też przed opinią, że wniosek skierowany do sądu jest zapowiedzią bliskiej już upadłości. Sąd ma się wypowiedzieć na temat w przyszłym tygodniu.

Zadłużenie Astaldi wynosi obecnie 1,75 miliardów euro.

Reszta włoskiej budowlanki też się zwija na rynku krajowym

Poważne trudności tej spółki to część kryzysu całej włoskiej branży budowlanej. Przeżywa ona, jak to określili analitycy, swego rodzaju schizofrenię: rosną jej obroty za granicą – w 2017 roku o 4,6% – maleją zaś w kraju (o 4,4%). Z tego powodu w ostatnim dziesięcioleciu jej obroty spadły o jedną czwartą. Branża budowlana to pół punktu procentowego włoskiego PKB.

Udostępnij artykuł: