Niepokojące sygnały z Azji

Komentarze ekspertów

Inwestorzy witają drugi tydzień marca w minorowych nastrojach. Wszystko za sprawą niepokojących wieści z Chin i Japonii. Nie pomaga też niewyjaśniona sytuacja Krymu.

W weekend inwestorzy poznali serię raportów makroekonomicznych z chińskiej gospodarki, a dziś w nocy została opublikowana równie duża grupa danych z Japonii. W obu przypadkach możemy mówić o rozczarowaniu, które doprowadziło dziś do wzrostu awersji do ryzyka i spadków na giełdach w Azji.

Największym zaskoczeniem były dane nt. wyników handlu zagranicznego Chin. Nieoczekiwanie w lutym chiński eksport spadł o 18,1% w relacji rocznej, po tym jak w styczniu wzrósł on o 10,6% i wobec oczekiwanego wzrostu o 6,8% R/R. Przy jednoczesnym wzroście importu o 10,1% R/R (prognoza: 8% R/R), przełożyło się to na sięgający prawie 23 mld USD deficyt w wymianie handlowej. Dane mocno zaskoczyły, gdyż oczekiwano nadwyżki w wysokości 14,5 mld USD, po tym jak w styczniu było to 31,9 mld USD nadwyżki.

U źródeł lutowego deficytu leży przypadający na opisywany okres Nowy Rok Księżycowy, co tradycyjnie wpływa na zaburzenie wymiany handlowej. Innym czynnikiem jest ograniczenie procederu fikcyjnego handlu z Hong Kongiem. Jednak nawet biorąc pod uwagę oba te czynniki dane rozczarowują i są odczytywane jako sygnał postępującego spowolnienia w chińskiej gospodarce.

Podobnych emocji nie wywołały opublikowane również w weekend raporty o cenach konsumpcyjnych i producentów w Państwie Środka. W lutym inflacja CPI ukształtowała się na poziomie 2% R/R (prognoza: 2%), a wskaźnik PPI spadł do -2% R/R (prognoza: -1,9% R/R).

Kolejna porcja rozczarowujących danych dotarła na rynek dziś w nocy. Okazało się, że w IV kwartale 2013 roku roczna dynamika Produktu Krajowego Brutto (PKB) przyspieszyła do 2,6% z 2,3% kwartał wcześniej, ale był to wzrost nieco niższy niż wstępnie szacowano (2,7% R/R). W dół zostały też zrewidowane dane o PKB w relacji kwartalnej. Ostatecznie wzrost, podobnie jak w III kwartale ub.r., sięgnął jedynie 0,2% K/K. Rynek tymczasem oczekiwał odczytu na poziomie 0,3% K/K. W tym miejscu warto przypomnieć, że jeszcze miesiąc temu, gdy były publikowane wstępne szacunki PKB, oczekiwano wzrostu na poziomie 0,7% K/K.

Innym niepokojącym raportem z Japonii był rekordowy deficyt na rachunku bieżącym w styczniu. Sięgnął on aż 1,589 bln JPY wobec prognozowanego deficytu na poziomie 1,4 bln JPY i wobec 638,6 mld JPY deficytu w grudniu.

Japońskie dane sugerują, że pomimo ultraluźnej polityki monetarnej Banku Japonii i słabnącego od jesieni 2012 roku jena, gospodarka Japonii wcale tak mocno nie przyspiesza jak tego życzyliby sobie rządzący. Sytuacja dodatkowo może jeszcze skomplikować się za miesiąc, gdy w życie wejdzie podwyżka podatków. Nie jest więc wykluczone, że będziemy świadkami kolejnej rundy luzowania polityki monetarnej przez Bank Japonii jeszcze w tym roku.

O ile opisane publikacje z Chin i Japonii mocno popsuły nastroje na azjatyckich giełdach to już europejskie parkiety reagują na nie dużo bardziej wstrzemięźliwiej. Większość parkietów, w tym giełda w Warszawie, jest pod kreską, ale przecena nie jest jednak głęboka. Nie jest wykluczone, że takie umiarkowanie negatywne nastroje utrzymają się do końca dnia. Szczególnie, że w kalendarium brak jest naprawdę ważnych publikacji mogących mieć istotny wpływ na nastroje inwestorów.

W kolejnych dniach nastroje na europejskich parkietach będą kształtować z jednej strony publikowane dane makroekonomiczne z głównych gospodarek (m.in. sprzedaż detaliczna i inflacja PPI w USA, produkcja przemysłowa w Wielkiej Brytanii i strefie euro). Z drugiej natomiast zachowanie Wall Street, gdzie po ponad miesiącu zwyżki indeks S&P500 ponownie “romansuje” z historycznymi rekordami.

Nastroje na GPW dodatkowo będą kształtować publikowane w tym tygodniu wyniki finansowe największych spółek (m.in. Pekao SA, PGE, PZU i JSW).

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: