Nieporozumienie

Wybór Baracka Obamy na kolejną kadencję Prezydenta USA uważam za nieporozumienie. Nie trzeba być wielbicielem demokratów czy republikanów aby dojść do takiego wniosku. Wystarczy popatrzeć na notowania głównych indeksów giełdowych na nowojorskiej giełdzie akcji. Wnioski mogą być ciekawe.

Wybór Baracka Obamy na kolejną kadencję Prezydenta USA uważam za nieporozumienie. Nie trzeba być wielbicielem demokratów czy republikanów aby dojść do takiego wniosku. Wystarczy popatrzeć na notowania głównych indeksów giełdowych na nowojorskiej giełdzie akcji. Wnioski mogą być ciekawe.

Nie wiem co chcieli osiągnąć republikanie wystawiając do walki o fotel Prezydenta USA Mitta Romneya. Być może zdawali sobie sprawę z faktu, że ich kandydat nie ma wielkich szans na osiągnięcie sukcesu. Może doszli do wniosku, że jeszcze można się pomęczyć 4 lata i ponownie przejąć pełnię władzy w USA. Bo jeśli ma się przewagę w Kongresie to można umiejętnie "szachować" poczynania administracji Prezydenta Obamy.

Przecież przeglądając niektóre wskaźniki gospodarcze za ostatnie cztery lata to inny wynik wyborczy niż wygrana republikanów należy uznać za niespodziankę. W ostatnich wyborach prezydenckich kandydat Demokratów uzyskał 303 głosy elektorskie (potrzeba wynosiła 270 głosów elektorskich) wobec 206 głosów elektorskich kandydata republikańskiego.

121120.filipek.01.550x474

121120.filipek.02.550x478

Cztery lata wcześniej podczas walki między Barackiem Obamą a John'em McCain'em podział był jeszcze bardziej korzystny dla demokratów. Barack Obama uzyskał 365 głosów elektorskich a John McCain zaledwie 173 głosy elektorskie. Niby widać poprawę ale tak na marginesie wystarczy zauważyć, że ten z kandydatów w 2012 roku, który wygrywał w Kaliforni zdobywał 56 głosów elektorskich. Problem polega jedynie na tym, że Kalifornia wielokrotnie sprzyjała demokratom co ułatwiało im wygraną. Jeśli popatrzeć na zakres notowań dolara amerykańskiego względem euro (wobec innych głównych walut świata takich jak jen japoński, funt szterling czy rubel rosyjski tendencja była podobna) to widocznej zmiany nie zauważono. Pierwsza kadencja Baracka Obamy rozpoczęła się w okolicach 1,2980-1,2985 usd za euro a 6 listopada po ogłoszeniu wstępnych wyników kurs euro znajdował się w przedziale kosztowało 1,2800-1,2805 dolara amerykańskiego. Oczywiście, że w międzyczasie były wzloty i upadki jeśli chodzi o amerykańską walutę, ale na przestrzeni 4 lat zmiana była niewielka. Jednak co by nie mówić to siła dolara USA bierze się raczej ze słabości euro, nękanego kryzysem finansowym. W takich warunkach łatwiej jest ustanawiać kolejne rekordowe notowania. Od zakończenia wyborów w USA dolar zdołał względem euro zawędrować w okolice 1,2750 i nie jest wykluczone, że dotarcie do 1,26 usd za euro nie będzie stanowiło problemu. Również w relacji z funtem szterlingiem (aktualnie 1,5860 usd), frankiem szwajcarskim (0,9457 chf za usd) czy jenem japońskim (81,14 jpy za usd) waluta amerykańska pokaże swoją siłę.

Wracając do postawionej tezy, że ponowny wybór Obamy na Prezydenta USA to nieporozumienie wypada popatrzeć na poziom stopy procentowej. Ostatni raz FED (odpowiedzialny za politykę pieniężną USA) obniżył podstawową stopę procentową z poziomu 1,0 procent do poziomu 0,25 % w dniu 16 grudnia 2008 roku.

121120.filipek.03.550x460

121120.filipek.04.550x633

Od tamtej pory podstawowa stopa procentowa utrzymywana jest na niezmienionym poziomie. Stopa procentowa stanowi jedną z najważniejszych zmiennych decydujących o funkcjonowaniu gospodarki rynkowej. Jest także jednym z podstawowych instrumentów polityki pieniężnej. Jej poziom wpływa na decyzje gospodarstw domowych podejmowanych w zakresie alokacji zasobów pieniężnych pomiędzy bieżącą konsumpcję a oszczędności. Stopa procentowa wpływa na decyzje podmiotów gospodarczych w zakresie powiększania ich majątku produkcyjnego poprzez nakłady inwestycyjne, tym samym wpływa na rozmiary produkcji, inwestycji oraz zatrudnienia. Na pażdziernikowym posiedzeniu FED Fed pozostawił kolejny raz bez zmian główne stopy procentowe. Stopa procentowa funduszy federalnych nadal wynosi więc 0 do 0,25 proc. Jednocześnie Fed oświadczył, że zamierza pozostawić bez zmian w USA"wyjątkowo niskie stopy procentowe do połowy 2015 roku". Fed poinformował w komunikacie, że będzie kontynuował działania stymulujące gospodarkę, która nadal rozwija się powoli i odczuwa presję ze strony słabej polityki fiskalnej. Jakby na to nie spojrzeć to nic nowego nie wynika z ostatniego komunikatu FED.

Jeśli wyborcy głosowali na Obamę to najwyraźniej zapomnieli co to są dochody ludności i co to jest stopa bezrobocia. W trakcie ostatnich czterech lat dochody osobiste znajdowały się na podobnym poziomie. Jak widać zmiana w poziomie dochodów osobistych w USA na przestrzeni 4 lat nie była widoczna. Jeszcze gorzej było ze wskaźnikiem PMI, który znalazł się na najiższym poziomie na przestrzeni ostatnich 8 lat. Również stopa bezrobocia wynosząca prawie 8 procent nie powinna działać na korzyść kandydata demokratów. Jednak te wszystkie negatywy nie przeszkodziły w osiągnięciu zwycięstwa wyborczego przez Baracka Obamę. Nawet pomimo tych niekorzystnych tendencji główny indeks giełdy nowojorskiej czyli Dow Jones Index Average (DJIA) na przestrzenie pierwszej kadencji Baracka Obamy zanotował nieco ponad 48 procent stopy zwrotu. Z drugiej strony reakcja rynku akcyjnego na wyborcze zwycięstwo Demokratów pokazała, że najbliższe 4 lata mogą być ostatnią kadencją prezydencką demokratów. Następnego dnia po wieczorze wyborczym DJIA zanurkował o przeszło 1,3 procent spadając do poziomu 13 065 punktów. Jeszcze w trakcie tygodnia poprzedzającego amerykańskie wybory światowe giełdy były w stanie zawieszenia. Inwestorzy wstrzymywali się z decyzjami do czasu rozstrzygnięcia, kto przez najbliższe cztery lata będzie rezydował w Białym Domu. Gdy już poznali wyniki to ich ostrożność spowodowal tzw. klif fiskalnego w USA. Najkrócej rzecz ujmując powstały obawy, że Biały Dom nie porozumie się z Republikanami w Kongresie do końca listopada w sprawie sposobów redukcji deficytu budżetowego. Bez tego porozumienia może dojść do automatycznego cięcia wydatków rządowych i podniesienie podatków. A to z kolei może wepchnąć gospodarkę amerykańską w ponowną recesję. Obawy są tak silne, że od 7 listopada bieżącego roku główny indeks koniunktury giełdowej czyli DJIA pożegnał się na dobre z poziomem 13 tysięcy punktów. Aktualnie przebywa już poniżej 12 545 punktów i niewiele wskazuje na to, że wróci do poziomu sprzed wyborów prezydenckich 2012 roku. Niespełna dwa tygodnie i już jest spadek o ponad 5 procent i doprawdy trudno zrozumieć na czym polega fenonem wyboru Baracka Obamy na drugą kadencję. Jeśli przez najbliższe 4 lata Republikanie nie popełnią rażących błędów to następne wybory wygrają bez oglądania się na wyniki wyborów w takich stanach jak Kalifornia czy Floryda. Tym razem Demokratom się upiekło ale za cztery lata najsmaczniejszy kawałek pieczeni może przypaść Republikanom. Wystarczy odrobina cierpliwości i brak błędów a nieporozumienie z 2012 roku się nie powtórzy.

121120.filipek.05.550x364

121120.filipek.06.550x726

Andrzej Filipek

Udostępnij artykuł: