Nieudana próba wygenerowania korekty

Czwartkową sesję na rynku walutowym rozpoczęliśmy silniejszym euro, choć do końca dnia nie udało się utrzymać pozytywnego nastawienia do wspólnej waluty. Kurs EUR/USD już od pierwszych godzin handlu rósł, jeszcze przed południem przełamując opór na 1,30. Złoty korzystając na umacnianiu się euro zszedł poniżej przebitego dzień wcześniej wsparcia na 4,15 na parze EUR/PLN. Pozostałe waluty naszego regionu również umiarkowanie zyskiwały na wartości, czemu sprzyjało uspokojenie sytuacji na rynku długu państw peryferyjnych strefy euro oraz neutralny początek sesji na zachodnioeuropejskich parkietach. W czwartek nastroje chwilowo poprawiły bowiem informacje płynące z europejskich banków.

Jak poinformowano, depozyty w hiszpańskich bankach wzrosły we wrześniu po raz pierwszy od sześciu miesięcy o 1,2%. W przypadku banków greckich wzrost depozytów  choć był lekko niższy i wyniósł 1,0%, to okazał się najwyższy od maja br. Z kolei w przypadku banków włoskich wzrost depozytów odnotowano na poziomie sięgającym 2,1%. W ubiegłym miesiącu spadła natomiast wielkość depozytów w Niemczech i we Francji, w obu przypadkach o 0,1%. Dane te mogą wskazywać zatem na powolną poprawę sytuacji, choć do normalizacji i zmniejszenia presji związanej z kryzysem w Europie jest jeszcze daleko.

Sił nie starczyło jednak na trwałe przełamanie 1,302 USD i jeszcze podczas sesji europejskiej notowania wspólnej waluty powróciły poniżej bariery 1,30 USD, kończąc dzień przy wsparciu na 1,293 USD. Trudno zatem oczekiwać, by przy tak zmiennym w nastrojach rynku globalnym na rynku złotego doszło do zmiany układu sił. Po tym jak wsparcie na 4,135 wybroniło się, kurs EUR/PLN powrócił do środowych maksimów w piątek od rana testując opór na 4,16.

Obecnie nie ma bowiem czynników, które mogłyby zadziałać silnie pro-wzrostowo. Wręcz przeciwnie. Nie zmniejsza się ryzyko głębszego spowolnienia gospodarczego Polski, a przede wszystkim świata, przed nami cykl obniżek stóp procentowych przez RPP, ponadto wciąż nie wiadomo, jak zakończy się telenowela pt. “Hiszpania”, co razem nie sprzyja pogodnemu spojrzeniu na ryzyko. W czwartkowym wywiadzie prezes NBP potwierdził, że koszt pieniądza może zacząć spadać już od listopada. Zdaniem M.Belki obniżki stóp byłyby naturalną konsekwencją spowolnienia i wsparłyby wzrost gospodarczy. Skala cyklu szacowana jest obecnie na 100 pb. w okresie do końca pierwszego kwartału 2013 roku. Niemniej wczoraj po raz kolejny A. Bratkowski (RPP) potwierdził swoją gotować głosowania za 50pb w podczas listopadowego posiedzenia, 25pb w grudniu i jeszcze 25pb w pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku. Trzeba tu jednak podkreślić, że jest to członek RPP odosobniony w poglądach i ewentualna obniżka o więcej niż spodziewane przez rynek 25pb zapewne byłaby sporym zaskoczeniem dla inwestorów.

Kalendarz publikacji makroekonomicznych nie był w czwartek zbyt przepełniony. Pierwsze na rynek dotarły informacje na temat wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii. Dane mile zaskoczyły, w III kwartale br. wzrost dynamiki PKB wyniósł 1,0% kw/kw przewyższając prognozy analityków na poziomie 0,6%. Statystycznie jest to wynik najlepszy od 2007 roku, wskazujący najprawdopodobniej na  kończącą się najdłuższą od II wojny światowej recesję w tym kraju. W II kwartale PKB Wielkiej Brytanii wynosiło minus 0,4% kw/kw, na co negatywny wpływ miało m.in dodatkowe święto państwowe, podczas gdy kraj obciążany był cięciami wydatków budżetowych i kryzysem w strefie euro.

Niemniej, nadal wskazuje się, że Wielkiej Brytanii wciąż ma przed sobą długą drogę, ale dane pokazują, że “lecząc rany” obrała dobry kierunek. W reakcji na opublikowane dane funt brytyjski umocnił się. Kurs GBP/USD wzrósł do 1,614 zaś GBP/EUR przełamał opór na  1,24. W obydwu przypadkach były to poziomy nienotowane od tygodnia. Na danych tygodniowych rynek dotarł jednak do górnego ograniczenia kanału spadkowego w którym rynek porusza się od połowy września, co może zapowiadać w krótkim okresie korektę, z cofnięciem kursu GBP/USD do 1,608.

O godzinie 14:30, jak co czwartek, opublikowane zostały wczoraj dane z rynku pracy w USA, które pokazały, że w ubiegłym tygodniu złożono 369 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych. Nieznacznie silniejsza od oczekiwanej figura (szacowano 370 tys.) lekko osłabiła euro. Na korzyść dolara dodatkowo przemawiały też wyższe od oczekiwanych zamówienia na dobra trwałego użytku (wzrost we wrześniu o 9,9% m/m wobec oczekiwanych 7,1%). Początek sesji amerykańskiej rozpoczęliśmy więc sporo poniżej otwarcia na kursie EUR/USD.

Deprecjację euro ograniczyły jednak dane nt. dynamiki podpisanych umów na sprzedaż domów, która wzrosła we wrześniu o 0,3% m/m, wobec spodziewanych 2,1% m/m. Ponadto, rynek powoli zaczyna też pozycjonować się pod dzisiejsze dane nt. PKB za III kwartał (godz. 14:30) oraz nastroje konsumenckie Uniwersytetu Michigan. Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, poprzeczka ustawiona jest dość wysoko (1,9% wobec 1,3% w II kwartale), z kolei poziomu indeksu analitycy spodziewają się na poziomie 83,0 pkt.

121026.wykres.pko.03.300x931

121026.wykres.pko.04.550x351

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: