Niewielka korekta. Potencjał do dalszych spadków jest ograniczony

Komentarze ekspertów

Inwestorzy krótkoterminowi w minionym tygodniu postanowili zrealizować część zysków i złoto w ciągu pięciu ostatnich dni straciło niemal 2 procent. Inwestorzy wyceniają uncję na poziomie 1245 dolarów. Wydaje się, że potencjał do dalszych spadków kursu jest już niewielki.

Korekta trwających od drugiej połowy grudnia wzrostów była do przewidzenia – uncja podrożała w tym czasie z 1190 momentami do 1270 dolarów, czyli o niemal 7 procent. Kurs złota znajduje się obecnie na poziomie dolnego ograniczenia trendu wzrostowego. Jeśli notowania w pierwszych dniach tygodnia nadal będą spadać, notowania kruszcu mogą się osunąć do okolic 1220-1230 dolarów.

Co miało wpływ na notowania kruszcu w minionym tygodniu? Zgodnie z oczekiwaniami, Rezerwa Federalna pomniejszyła program luzowania ilościowego o 10 miliardów do 65 miliardów dolarów. Członkowie FOMC uznali więc ostatnie, nie najlepsze dane z gospodarki USA za jednorazowe i postanowili trzymać się planu. Co ważne, jednomyślna decyzja została podjęta już przez zmieniony skład FOMC – istotny tu był zwłaszcza brak sprzeciwu Narayany Kocherlakoty szefa Fed z Minneapolis, który do tej pory słyną ze swoich wyjątkowo gołębich wypowiedzi. Wszystko wskazuje, Rezerwa Federalna całkowicie wygasi program QE3 do końca tego roku, ograniczając kwotę o 10 miliardów dolarów co każde posiedzenie.

Reakcja kursu złota na decyzję była ograniczona, a pierwszy, nieco mocniejszy ruch w dół nastąpił dopiero dzień później. Pojawiły się wtedy dane o PKB w Stanach. Tu też obyło się bez większego zaskoczenia. Zmiana wyniosła w czwartym kwartale 2013 roku 3,2 proc. w ujęciu zanualizowanym kwartał do kwartału, przy wyniku plus 4,1 proc. w poprzednim kwartale.

Wiadomością tygodnia była jednak publikacja Eurostatu na temat inflacji oraz wynagrodzeń w strefie euro. Wskaźnik HICP wbrew oczekiwaniom spadł w styczniu z 0,8 do 0,7 procent w ujęciu rocznym, wynika ze wstępnych wyliczeń. Wzrosło za to bezrobocie. Z 11,9 w listopadzie do 12 procent w grudniu. Rosnące coraz wolniej ceny przy kulejącym rynku pracy (w przypadku Hiszpanii i Grecji określenie “kulejący” byłoby komplementem – stopa wyniosła tam odpowiednio 25,8 proc. i 27,8 proc.) to nie najlepszy obraz gospodarki. I zarazem spore wyzwanie dla Europejskiego Banku Centralnego.

Tymczasem w rozpoczynającym tygodniu zaplanowane jest posiedzenie banku. Czy Rada w świetle ostatnich danych zdecyduje się obniżyć koszt pieniądza? Scenariusz bazowy zakłada, że nie – stopa repo pozostanie na poziomie 0,25 procent. Ostatnie dane raczej bowiem nie zmieniły postrzegania gospodarki wśród przedstawicieli EBC. Zwłaszcza, że cięcie oznaczałoby obniżenie stopy depozytowej poniżej zera. Nie oznacza to jednak, że bank będzie trzymał się obranej pod koniec ubiegłego roku strategii “na przeczekanie”. Wręcz przeciwnie. Z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli banku wynika, że instytucja może zdecydować się na niestandardowe działanie, jak na przykład skup kredytów dla sektora prywatnego od banków komercyjnych.

Wojciech Kaźmierczak
Mennica Wrocławska

Udostępnij artykuł: