Niska inflacja bez wpływu na złotego

Finanse i gospodarka

Eurodolar tydzień rozpoczął od nieudanego ataku na poziom wsparcia na 1,30. Na krótko przed publikacją danych z USA spadł do 1,2993, jednak przełamanie wsparcia było tylko chwilowe.

Eurodolar tydzień rozpoczął od nieudanego ataku na poziom wsparcia na 1,30. Na krótko przed publikacją danych z USA spadł do 1,2993, jednak przełamanie wsparcia było tylko chwilowe.

Obecnie znajduje się już na 1,3070. W powrocie do wyższych poziomów pomogły dane z USA. Co prawda indeks NY Empire State, obrazujący kondycję sektora przemysłowego w rejonie Nowego Jorku, nieoczekiwanie wzrósł w lipcu z 7,84 do 9,46 pkt (przy konsensusie prognoz zakładającym spadek do 5 pkt), to już dane o sprzedaży detalicznej rozczarowały. W czerwcu wzrosła ona o 0,4 proc. m/m, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,8 proc. w ujęciu miesięcznym. Sprzedaż z wyłączeniem środków transportu pozostała bez zmian, też gorzej od prognoz.

Wzrost kursu EUR/USD z 1,30 do 1,3070 mieści się i tak w szerszym zakresie wahań 1,30-1,3208, w którym porusza się ta para od momentu silnego wzrostu po zeszłotygodniowych słowach prezesa Fed. Bez większego wpływu pozostaje też aktywność agencji Fitch, która w piątek obniżyła rating kredytowy Francji, a wczoraj funduszu EFSF (w obu przypadkach o jeden poziom, z AAA do AA+).

Dziś, mimo sporej ilości publikacji danych, powinna pozostawać dalej w tym paśmie. Ważne dzisiejsze odczyty to indeks ZEW z Niemiec oraz z USA: inflacja CPI, produkcja przemysłowa oraz indeks rynku nieruchomości NAHB. Rynek jednak zdaje się czekać już na środowe wystąpienie Bena Bernanke przed Izbą Reprezentantów. Treść jego półrocznego raportu nt. polityki pieniężnej będzie opublikowana jutro o 14:30 czasu polskiego, półtorej godziny przed jego odczytaniem przez szefa Fed. Istotne będą też pytania do prezesa. Po zachowaniu Wall Street, gdzie indeksy biją kolejne rekordy, a S&P500 rósł 8 sesję z rzędu, widać, że oczekuje się łagodnego nastawienie Fed do kwestii luzowania ilościowego.

Zależny od nastrojów zewnętrznych będzie także polska waluta. Złoty wczoraj zachowywał się stabilnie - kurs EUR/PLN oscylował między 4,28 a 4,2950, natomiast USD/PLN znajduje się blisko lokalnego dołka na 3,26. Wydarzeniem poniedziałku z rynku lokalnego była publikacja inflacji konsumenckiej. GUS podał, że w czerwcu spadła ona do poziomu 0,2 proc. r/r, czyli najniższego w historii pokomunistycznej Polski. Oczekiwano spadku do 0,3 proc. Za tak niski wskaźnik odpowiadają przede wszystkim takie kategorie, jak odzież i obuwie (-4,7 proc.), transport (-3,5 proc.) oraz łączność (-9,7 proc.). Komentarz do danych wydany przez MF sugeruje, że jest ona na dołku i w kolejnych miesiącach będzie rosnąć. Podobnego zdania jest Marek Belka, co wyrażał już wcześniej, twierdząc, że projekcja NBP może niedoszacowywać wzrostu inflacji. Złoty nie zareagował na dane, gdyż nie zmieniają one oczekiwań co do braku zmian stóp procentowych w tym roku. Złamał też schemat z ostatnich dni, gdy podczas sesji europejskiej tracił. Dziś kurs EUR/PLN może poruszać się w zakresie 4,2640-4,30.

EURPLN: Podczas pierwszych godzin wczorajszego handlu kurs nie powrócił powyżej 4,30, co należy zaliczyć na plus złotemu. Lokalne minimum wyznaczane jest przez poziom 4,2640 i to należy uznać za dolny zakres wahań kursu na dziś. Od góry powinien go ograniczać opór na 4,30.

EURUSD: Nieudany atak na wsparcie na 1,30, po którym nastąpiło wyraźniejsze odbicie, może wspierać dziś kupujących euro. Z tego względu możliwy jest atak na najbliższy opór na 1,3122, a nawet na 1,3208. Jednak dziś nie spodziewamy się rozstrzygnięć na eurodolarze, a ruch w zakresie 1,30-1,3208 jest tak naprawdę przedłużeniem konsolidacji.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: