Niższy wynik NFP, słabszy dolar?

Komentarze ekspertów

Z racji wysoko ustawionego konsensusu co do liczby stworzonych w USA nowych miejsc pracy w lutym, spodziewamy się, że odczyt będzie niższy, co zwiększy presję na osłabienie dolara. Jednak nawet wynik poniżej 150 tys. etatów nie zmieni, poprawionych w ostatnich dniach po doniesienia z gospodarki, perspektyw koniunktury na najbliższe miesiące, jak i scenariusza podwyżki stóp procentowych w II poł. roku.

W przeddzień publikacji, zawsze ważnych, danych z rynku pracy w USA, kurs EUR/USD zakończył trwającą 3 tygodnie tendencję spadkową. Rynek nie próbował nawet testować tegorocznych minimów (1,0710). Zatrzymał się tuż powyżej poziomu 1,08. Paliwo w postaci dobrych danych z amerykańskiej gospodarki, już nie napędza dolara. Ale solidne raporty nadal napływają. Rynek coraz głębiej wierzy, że załamanie w przemyśle, które uwidoczniło się szczególnie mocno na przełomie roku, nie przełoży się na problemy całej gospodarki. Tania energia i nadal niskie – choć zapewne bardzo powoli podnoszone – stopy procentowe, powinny utrzymywać koniunkturę na przyzwoitym poziomie co najmniej przez kolejne kilka kwartałów. Informacje napływające zza oceanu pozwalają z optymizmem patrzeć na stan aktywności w krótkiej perspektywie. To jednak niekoniecznie musi oznaczać umacnianie się waluty. Sytuacja w strefie euro także się poprawia, a wizja oddalenia recesji w USA sprawia, że potencjał, mniej zaawansowanej w cyklu koniunktury, europejskiej gospodarki, jest większy, niż USA. Do tego nadal trwają przetasowania w portfelach związane z wolniejszym, niż sądzono procesem zacieśniania polityki pieniężnej Fed.

Wczoraj podano, że indeks ocen kondycji firm menadżerów logistyki dla branż pozaprzemysłowych (ISM non-manufacturing) – jedna z tych danych, która budziła największe obawy z racji dużej dynamiki spadków – ustabilizował się w lutym, po załamaniu w styczniu. Oczekiwano, że jeszcze się obniży. Zamówienia w przemyśle wzrosły w styczniu nieco mniej niż oczekiwali analitycy (1,6 proc. m/m). To i tak najwyższa wartość od czerwca. Z kolei zamówienia na dobra trwałe odbiły po silnym załamaniu w grudniu. Wzrosły o 4,7 proc. i tak dobrego wyniku nie obserwowano od 11 miesięcy. Czy dzisiejsze odczyty zwiększą przekonanie graczy, że Ameryka poradzi sobie z kryzysem w branży wydobycia surowców energetycznych?

Ekonomiści zakładają wzrost liczby nowych miejsc pracy o 195 tys. po 151 tys. wykreowanych w styczniu. Konsensus ustawiony jest więc wysoko, szczególnie biorąc pod uwagę słabszą postawę gospodarki pod koniec roku. Zakładamy, że wynik będzie niższy, co zwiększy presję na osłabienie dolara. Nie zmieni to jednak perspektyw amerykańskiej gospodarki. Wystarczy 100 tys. nowych etatów, by utrzymać bezrobocie na dotychczasowym poziomie 4,9 proc. Tę wielkość Fed uznaje jako pełne zatrudnienie, czyli de facto realizację statutowego celu. Nawet kilka miesięcy ze średnią liczbą nowych miejsc pracy na dwukrotnie niższy, niż prognozowany na luty poziomie, nie powstrzyma Fed przed podniesieniem stóp procentowych w dalszej części roku. Wszystko przy założeniu, że wcześniejsze sygnały osłabienia koniunktury nie zostaną w kolejnych miesiącach wzmocnione.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: