Nord Stream 2 – tej budowy już nikt nie zatrzyma

Gospodarka

Palniki gazu
Fot. stock.adobe.com/FOTOWAWA

Zanosiło się dla Niemców na nieprzyjemną niespodziankę, ale ostatecznie skończyło się kompromisem. Nord Stream 2 nie zostanie przez Unię Europejską zatrzymany, czego Berlin zaczął się obawiać, gdy Paryż nagle zasygnalizował surowsze podejście do tego przedsięwzięcia.

#PeterAltmeier: Potrzebujemy niezawodnych dostaw energii, dostaw gazu, potrzebujemy niezależnego zaopatrzenia, żebyśmy nie podlegali szantażowi #NordStream2 #Gazprom @MinEnergii

Regulacje unijne nie obowiązują pod wodą

Ambasadorzy państw UE  8 lutego przyjęli w Brukseli poprawkę do dyrektywy gazowej, która zakłada, że gazociąg owszem ma podlegać regulacjom unijnym, ale tylko na wodach terytorialnych kraju, gdzie wyłania się z morza, a więc Niemiec.

Niemcy będą odpowiedzialne za zawarcie umowy międzyrządowej z Rosją w sprawie stosowania reguł unijnych. A te nakazują rozdzielenie własności gazociągu i własności przesyłanego gazu. Obecnie dotyczy to tylko sieci wewnątrz unijnych.

Przeciwnicy  Nord Streamu 2, w tym Polska, chcieli zastosowania tej zasady rozdzielenia własności również wobec dostawcy zewnętrznego, czyli właśnie Rosji. Oznaczałoby to zmniejszenie konkurencyjności rosyjskiego gazociągu, a wręcz groziło wstrzymaniem jego budowy. Tego Niemcy obawiali się najbardziej.

Wszyscy zadowoleni?

Krótko przed Radą Ambasadorów UE Francja dała do zrozumienia, że poprze taką surową poprawkę, co przeraziło Niemców. Pośpieszne negocjacje niemiecko-francuskie przyniosły jednak kompromis, z którego wszyscy są zadowoleni.

Niemcy, bo budowa gazociągu – a ułożono już  ok. 400 km rur spośród planowanych 1200 km – będzie trwała. Przeciwnicy zaś dlatego, że każdą decyzję dotyczącą, jak to się określa, „reżimu prawnego infrastruktury gazowej” będzie musiała zatwierdzić Komisja Europejska. Może to ograniczyć wykorzystywanie przez Rosję gazu do wywierania na odbiorców presji politycznej.

Komentarz ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego

 

Unia martwi się o Ukrainę?

Przyjęte przez ambasadorów stanowisko posłuży do rokowań z Parlamentem Europejskim, w którym przeciwników gazociągu jest wielu, również z Niemiec. Znany polityk z Partii Zielonych Reinhard Bütikofer zwrócił niedawno uwagę, że Rosja może wywierać presję na Ukrainę, a „Zachód na tym nie ucierpi”. Dlatego – jak powiedział – pozostaje przeciwny gazociągowi.

Jednak w Niemczech generalnie wskazuje się na taniość i dostępność rosyjskiego gazu. Dlatego minister gospodarki Peter Altmeier z ulgą zareagował na porozumienie się z Francją, przekonując nieco patetycznie, że Nord Stream 2  bynajmniej nie oznacza zależności od kogokolwiek:  „Potrzebujemy niezawodnych dostaw energii, dostaw gazu, potrzebujemy niezależnego zaopatrzenia, żebyśmy nie podlegali szantażowi”. Osiągnięty w Brukseli kompromis to dla Altmeiera dowód, że Europa potrafi  skutecznie działać.

Do Europy popłynie tańszy gaz od skroplonego

Entuzjastami Nord Streamu 2 są niemieccy przedsiębiorcy. Komisja Wschodnia Gospodarki Niemieckiej (Ostausschuss der deutschen Wirtschaft) uważa gazociąg za „ekonomicznie sensowny projekt”, a budząca u wielu niepokój zależność od rosyjskich dostaw za „mit”.

Nic jeszcze nie jest ostatecznie przesądzone, choć  budowy gazociągu raczej już nikt nie zatrzyma. Parlament Europejski może jeszcze nalegać na jakieś obostrzenia w sprawie stosowania regulacji unijnych wobec gazociągu. Ale gaz do Europy nim popłynie. Gaz tańszy od skroplonego –  podkreślają niemieccy zwolennicy Nord Streamu 2.

 

Udostępnij artykuł: