Nowe narzędzia dla regulatora w projekcie zmian do Prawa Bankowego

Bankowość

Na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego opublikowano projekt ustawy zmieniającej ustawę prawo bankowe (Prawo Bankowe), mającej na celu implementację dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/36/UE z dnia 26 czerwca 2013 r. (Dyrektywa CRD IV) do polskiego systemu prawnego.  Przy okazji zmian, które są niezbędne do zapewnienia tego celu, autorzy nowelizacji zaproponowali wprowadzenie nowych narzędzi nadzorczych, których wprowadzenie nie jest związane z implementacją Dyrektywy CRD IV.

Zgodnie z projektowanym art. 22g Prawa Bankowego, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uzyskałaby uprawnienie do odwoływania członków zarządów i rad nadzorczych banków.  W przypadku stwierdzenia przez KNF, że dana osoba nie posiada wykształcenia i doświadczenia zawodowego niezbędnego do kierowania bankiem, nie wykazuje się udowodnioną znajomością języka polskiego lub nie daje rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem, KNF byłby zobowiązany do odwołania takiej osoby z funkcji członka zarządu lub rady nadzorczej banku. Odwołanie nastąpiłoby z chwilą doręczenia bankowi decyzji odwołującej daną osobę; z tą chwilą wygasałby też mandat takiej osoby.

Dodatkowo, zgodnie z projektowanym art. 10b Prawa Bankowego, KNF podawałaby do publicznej wiadomości informacje o zastosowanych środkach nadzorczych, w tym o rodzaju i charakterze naruszenia oraz danych osobowych osób, wobec których zastosowano te środki.

Decyzja odwołująca członka organu banku podlegałaby kontroli sądów administracyjnych.  Biorąc pod uwagę jednakże natychmiastową wykonalność decyzji i długość postępowań sądowo-administracyjnych, w wymiarze praktycznym odwołanie członka organu banku miałoby nieodwracalny charakter.

Jeśli projektowane przepisy zostałyby uchwalone w obecnej formie, regulator dysponowałby drastycznym środkiem nadzorczym, którego wprowadzenie trudno uzasadnić.  Umożliwienie organowi państwowemu odwoływania członków rad nadzorczych i zarządów banków z niedookreślonych przyczyn naruszyłoby powszechnie przyjęte zasady ładu korporacyjnego, zgodnie z którymi o odwołaniu takich osób decydują wyłącznie właściwe organy banków. Wprowadzenie takiego rozwiązania nie tylko nie jest podyktowane koniecznością implementacji Dyrektywy CRD IV (taką argumentację przedstawiono w uzasadnieniu), ale wręcz stoi w sprzeczności z jej przepisami, zobowiązującymi państwa członkowskie do wprowadzenia do ich porządków prawnych takich sankcji i innych środków administracyjnych, które są zgodne z zasadą proporcjonalności (art. 65 ust. 1 Dyrektywy CRD IV).

Wątpliwości budzą też inne projektowane przepisy Prawa Bankowego, w tym obowiązek wykazywania się udokumentowaną znajomością języka polskiego przez wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów banków.  W radach nadzorczych często zasiadają rotacyjnie przedstawiciele zagranicznych inwestorów, pełniąc funkcję nadzoru właścicielskiego.  Nałożenie na takie osoby obowiązku biegłej znajomości języka polskiego byłoby przesadnym i niepotrzebnym środkiem ostrożnościowym.

Jarosława Iwanickiego,
partner w kancelarii Allen & Overy

Udostępnij artykuł:

Nowe narzędzia dla regulatora w projekcie zmian do Prawa bankowego

Komentarze ekspertów

Na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego opublikowano projekt ustawy zmieniającej ustawę prawo bankowe (Prawo Bankowe), mającej na celu implementację dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/36/UE z dnia 26 czerwca 2013 r. (Dyrektywa CRD IV) do polskiego systemu prawnego.  Przy okazji zmian, które są niezbędne do zapewnienia tego celu, autorzy nowelizacji zaproponowali wprowadzenie nowych narzędzi nadzorczych, których wprowadzenie nie jest związane z implementacją Dyrektywy CRD IV. 

Zgodnie z projektowanym art. 22g Prawa Bankowego, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uzyskałaby uprawnienie do odwoływania członków zarządów i rad nadzorczych banków.  W przypadku stwierdzenia przez KNF, że dana osoba nie posiada wykształcenia i doświadczenia zawodowego niezbędnego do kierowania bankiem, nie wykazuje się udowodnioną znajomością języka polskiego lub nie daje rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem, KNF byłby zobowiązany do odwołania takiej osoby z funkcji członka zarządu lub rady nadzorczej banku.  Odwołanie nastąpiłoby z chwilą doręczenia bankowi decyzji odwołującej daną osobę; z tą chwilą wygasałby też mandat takiej osoby.

Dodatkowo, zgodnie z projektowanym art. 10b Prawa Bankowego, KNF podawałaby do publicznej wiadomości informacje o zastosowanych środkach nadzorczych, w tym o rodzaju i charakterze naruszenia oraz danych osobowych osób, wobec których zastosowano te środki. 

Decyzja odwołująca członka organu banku podlegałaby kontroli sądów administracyjnych.  Biorąc pod uwagę jednakże natychmiastową wykonalność decyzji i długość postępowań sądowo-administracyjnych, w wymiarze praktycznym odwołanie członka organu banku miałoby nieodwracalny charakter. 

Jeśli projektowane przepisy zostałyby uchwalone w obecnej formie, regulator dysponowałby drastycznym środkiem nadzorczym, którego wprowadzenie trudno uzasadnić.  Umożliwienie organowi państwowemu odwoływania członków rad nadzorczych i zarządów banków z niedookreślonych przyczyn naruszyłoby powszechnie przyjęte zasady ładu korporacyjnego, zgodnie z którymi o odwołaniu takich osób decydują wyłącznie właściwe organy banków.  Wprowadzenie takiego rozwiązania nie tylko nie jest podyktowane koniecznością implementacji Dyrektywy CRD IV (taką argumentację przedstawiono w uzasadnieniu), ale wręcz stoi w sprzeczności z jej przepisami, zobowiązującymi państwa członkowskie do wprowadzenia do ich porządków prawnych takich sankcji i innych środków administracyjnych, które są zgodne z zasadą proporcjonalności (art. 65 ust. 1 Dyrektywy CRD IV). 

Wątpliwości budzą też inne projektowane przepisy Prawa Bankowego, w tym obowiązek wykazywania się udokumentowaną znajomością języka polskiego przez wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów banków.  W radach nadzorczych często zasiadają rotacyjnie przedstawiciele zagranicznych inwestorów, pełniąc funkcję nadzoru właścicielskiego.  Nałożenie na takie osoby obowiązku biegłej znajomości języka polskiego byłoby przesadnym i niepotrzebnym środkiem ostrożnościowym.

mec. Jarosław Iwanicki
partner w kancelarii Allen & Overy

Udostępnij artykuł: