Nowe obligacje detaliczne nie ochronią przed inflacją i nie zapobiegają inflacji

Finanse osobiste / Komentarze ekspertów

Witold Gadomski omawia emisję nowych obligacji detalicznych, porównuje je z już funkcjonującymi na rynku i przedstawia inne pomysły na ochronę wartości oszczędności zgromadzonych w polskich złotych.

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Witold Gadomski omawia emisję nowych obligacji detalicznych, porównuje je z już funkcjonującymi na rynku i przedstawia inne pomysły na ochronę wartości oszczędności zgromadzonych w polskich złotych.

W czerwcu Ministerstwo Finansów przeprowadzi emisję nowego rodzaju obligacji. Będą to instrumenty o zmiennym oprocentowaniu opartym o stopę referencyjną NBP, powiększoną o preferencyjną marżę, z comiesięczną wypłatą odsetek, o zapadalności 1 rok – nazwa skrócona obligacji to ROR i 2 lata – DOR.

Oprocentowanie ROR i DOR wynosi odpowiednio 5,25% i 5,50% w pierwszym miesiącu oszczędzania, co oznacza, że dla obligacji ROR marża wynosi 0%, a dla DOR 0,25%.

Poza nimi w czerwcu będzie można kupić sześć innych rodzajów obligacji o terminie wykupu od 3 miesięcy do 12 lat.

Oprocentowanie 3-miesięcznych obligacji stałoprocentowych wynosić będzie 3%. W przypadku pozostałych obligacji w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie wyniesie odpowiednio: 5,50% dla 3-latek, 5,50% dla 4-latek oraz 5,75% dla 10-latek.

6-letnie  i 12-letnie obligacje rodzinne przeznaczone dla beneficjentów programu „Rodzina 500 plus” oprocentowane będą odpowiednio w wysokości 5,70 proc. i 6,0 proc. w pierwszym roku oszczędzania.

Nowe rządowe obligacje mogą pokonać połowę inflacji >>>

Oszczędzanie w obligacjach dotknięte inflacją i podatkiem Belki

Emisja obligacji detalicznych ma w teorii dwa cele:

- Zapewnienie budżetowi państwa odpowiednich przychodów

- Ochronę oszczędności przed inflacją

Ten drugi cel jest tylko częściowo realizowany, gdyż oprocentowanie jest niższe niż inflacja, a w dodatku jest obciążone podatkiem od zysków kapitałowych w wysokości 19%. Wielkość emisji jest niewielka.

Na przykład w okresie od stycznia do kwietnia b.r. sprzedaż popularnych obligacji 4-letnich, indeksowanych inflacją wyniosła zaledwie 5,1 mld zł.

Tymczasem wartość depozytów bankowych osób prywatnych wynosi 943 mld zł (dane za marzec) i od stycznia 2020 do marca 2022 wzrosła o 104 mld zł.  Średnie oprocentowanie depozytów bankowych to 0,5% (dane za kwiecień).

Czytaj także: Komisja Europejska: inflacja w Polsce w górę, PKB per capita ujemne >>>

Inne pomysły na ochronę oszczędności

Wśród ekonomistów i ekspertów związanych z ugrupowaniami politycznymi pojawiają się pomysły „zamrożenia” części tych oszczędności poprzez  emisję przez Narodowy Bank Polski obligacji wyżej oprocentowanych. Pieniądz zostałby ściągnięty przez NBP, a nie wydany przez budżet państwa.

Były członek rady Polityki Pieniężnej Bogusław Grabowski zauważa, że jeśli rząd emituje obligacje, które są oprocentowane wyżej niż dotąd, to będzie miał wyższe koszty obsługi długu.

Jeśli nie podniesie podatków, albo nie ograniczy wydatków, to wzrośnie deficyt sektora finansów publicznych. To zaś będzie oznaczało wzrost popytu w gospodarce i wzrost inflacji. 

Emisja tych obligacji nie wpłynie też na skłonność banków do podnoszenia oprocentowania depozytów, gdyż pieniądze wydane na zakup obligacji skarbowych wrócą  do sektora bankowego.  

Platforma Obywatelska proponuje  emisję obligacji oprocentowanych wskaźnikiem inflacji, przy czym ich sprzedaż byłaby ograniczona do 50 tys. zł na osobę. Eksperci PO nie określają jednak wielkości emisji i nie proponują przynajmniej czasowego zawieszenia podatku od zysków kapitałowych.

Czytaj także: Lokaty z oprocentowaniem do 5,75% r/r proponuje PKO Bank Polski

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: