Nowe rządowe dopłaty dla tych, których nie stać na kredyt mieszkaniowy

Finanse i gospodarka

Do końca Rodziny na Swoim pozostało kilka miesięcy. Ministerstwo Budownictwa zapewnia, że już pracuje nad nowym programem społecznych grup mieszkaniowych. - Będzie skierowany do takich osób, które nie mają zdolności kredytowej - mówi Bartosz Turek, analityk Home Broker.

Ostatni kredyt z rządową dopłatą w Rodzinie na Swoim zostanie udzielony 31 grudnia 2012 roku.

– Mamy jeszcze kilka miesięcy. Na pewno przed samym końcem programu jeszcze dużo osób będzie próbowało skorzystać z tego dofinansowania, ale bez wątpienia jakiś program wsparcia ogólnie pojętego mieszkalnictwa jest w Polsce potrzebny – uważa analityk firmy Home Broker, Bartosz Turek.

Nad nowym programem społecznych grup mieszkaniowych pracuje już Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.

– Ma to być taka forma, łącząca TBS-y [Towarzystwa Budownictwa Społecznego] z dojściem do prawa własności. Ktoś, kto ma wkład własny, po jego wpłaceniu, będzie później uzyskiwał prawo do wynajmowania mieszkania, a wraz z opłacaniem czynszu wynajmu będzie równocześnie spłacał to mieszkanie. W konsekwencji po pewnym czasie dojdzie do pełnego prawa własności – wyjaśnia Bartosz Turek.

Jeśli nowy program wejdzie w życie, będą z niego mogli skorzystać ci, których wykluczała Rodzina na Swoim.

– Czyli osoby, które nie mają zdolności kredytowej. Bo żeby dostać dopłatę w RnS, trzeba posiadać zdolność kredytową. Społeczne grupy mieszkaniowe to ma być program, który będzie wspierał właśnie tę biedniejszą część społeczeństwa – stwierdza analityk Home Broker.

A to może przesądzić o popularności nowego rządowego pomysłu.

Dziś kredyty z dopłatą w ramach Rodziny na Swoim stanowią 1/3 tego, co banki udzielały w szczytowym okresie koniunktury nieruchomościowej. W ostatnim czasie liczba preferencyjnych kredytów nie przekracza 4 tys. miesięcznie, podczas gdy jeszcze w I połowie 2011 roku było to między 4 a 5 tys. kredytów. Spadek to efekt wprowadzenia nowych limitów cenowych w sierpniu ubiegłego roku.

– W tym szczytowym okresie można było kupić mieszkanie w Warszawie, którego cena nie przekraczała 9,8 tys. zł za m kw., a dla porównania teraz limit wynosi 5,7 tys. zł dla rynku pierwotnego, a dla rynku wtórnego jeszcze mniej, bo 4,7 tys. zł. Jest to znacząca różnica – podkreśla Bartosz Turek.

Podobna sytuacja jest w Krakowie, gdzie limity to 4,4 tys. zł na rynku pierwotnym i niecałe 4 tys. zł na rynku wtórnym.

– To jest za mało, żeby w Krakowie kupić mieszkanie, ale z drugiej strony są też takie miasta jak np. Bydgoszcz czy Toruń, w których już tradycyjne dostępność mieszkań w programie Rodzina na Swoim jest bardzo duża. W tym momencie można je szacować na blisko 90 proc., czasami ten wskaźnik zbliża się do 100 proc. Czyli teoretycznie prawie wszystkie mieszkania dostępne np. na rynku pierwotnym w Toruniu czy w Bydgoszczy można kupić z rządową dopłatą – mówi analityk Home Broker.

Do tego trzeba spełnić jeszcze dodatkowe kryteria. Kredyt w RnS może wziąć małżeństwo, w którym młodszy z małżonków ma maksymalnie 35 lat (kryterium to nie dotyczy osób samotnie wychowujących dziecko). Obowiązuje również limit powierzchniowy. Single mogą kupować mieszkania o powierzchni do 50 m kw., rodziny – do 75 m kw., a w przypadku kredytu z dopłatą na budowę domu jest to 140 m kw.

Eksperci oceniają, że do końca roku chętnych na preferencyjne kredyty będzie więcej niż w ciągu ostatnich miesięcy. W sumie od 2006 roku, czyli początku Rodziny na Swoim z programu skorzystało już ponad 150 tys. kredytobiorców.

Aby zobaczyć wypowiedź Pawła Turka kliknij tutaj.

Źródło: www.newseria.pl

Udostępnij artykuł: