Nowoczesny Bank Spółdzielczy. Bankowość Spółdzielcza. G+D: Bankowość spółdzielcza potrzebuje standaryzacji procesów gotówkowych

BANK 2019/09

Fot. Archiwum prywatne

Z Andrzejem Kawińskim, Regional Sales Director, Giesecke+Devrient Currency Technology, rozmawiał Karol Jerzy Mórawski.

Parafrazując Marka Twaina, można powiedzieć, że pomimo dynamicznego rozwoju obrotu elektronicznego, pogłoski o śmierci gotówki są zdecydowanie przedwczesne. Czy można się spodziewać, że banknoty i monety będą mieć zapewnione miejsce również i w przyszłości?

– Gotówka w dalszym ciągu pozostaje jedną z podstawowych form zapłaty na polskim rynku, w szczególności w obrocie detalicznym, a jej wolumen sukcesywnie się zwiększa. W ostatnim roku łączna wartość banknotów i monet znajdujących się z obiegu wzrosła w porównaniu z okresem wcześniejszym o 7%, i nie jest to zjawisko odosobnione. Na przestrzeni ostatniej dekady kolejny rok z reguły przynosił kilkuprocentowe zwiększenie wolumenu, a zdarzały się również lata, kiedy ta dynamika osiągała wartość 10%. W ostatnich 7 latach podwoiła się ilość monet i banknotów na rynku. Dane Narodowego Banku Polskiego jednoznacznie potwierdzają, że pozycja gotówki na rynku polskim pozostaje niezagrożona i jeszcze przez wiele lat należy się spodziewać społecznego zapotrzebowania na korzystanie z tradycyjnych form płatności. Warto podkreślić, że pomimo aktywnej promocji instrumentów elektronicznych – czy to przez instytucje finansowe, agentów rozliczeniowych, czy wreszcie administrację publiczną – Polacy wciąż jednogłośnie opowiadają się za swobodą wyboru metody zapłaty, czyli faktycznie za utrzymaniem powszechnej akceptacji płatności gotówkowych.

Przywiązanie do gotówki nie jest wyłącznie polską specjalnością. W krajach skandynawskich, gdzie eksperyment państwa bezgotówkowego był najbliższy realizacji, dochodzi do rehabilitacji tradycyjnych form płatności. O czym świadczy ta tendencja?

– Dominacja płatności bezgotówkowych w tych państwach wygenerowała postępujący problem z dostępem do klasycznych modeli zapłaty, również na rynku detalicznym. W krajach skandynawskich banki z reguły transformowały swoje oddziały na bezgotówkowe, a niezależni operatorzy redukowali sieć bankomatów, z uwagi na spadającą opłacalność. Równocześnie okazało się, że istnieją całkiem spore grupy społeczne, które z tych czy innych powodów nie są skłonne do korzystania wyłącznie z kart czy płatności elektronicznych. Do tej kategorii zaliczają się w szczególności seniorzy, którzy nie są obeznani z internetem w takim stopniu, by dokonywać zdalnych transakcji. Takie osoby w dalszym ciągu potrzebują zarówno stacjonarnych placówek bankowych, by móc uregulować rachunki, jak również możliwości zapłaty gotówką w sklepie, restauracji czy zakładzie usługowym. Powszechny dostęp do płatności gotówkowych jest istotny również dla tych osób, które mają utrudniony dostęp do rachunku bankowego, a które przecież muszą w jakiś sposób robić codzienne zakupy. Przeciwdziałanie wykluczeniu finansowemu tych ludzi w ostatecznym rozrachunku spadło na barki państw, które zaczęły wprowadzać regulacje wymuszające na bankach i placówkach handlu detalicznego obowiązek akceptacji tradycyjnych płatności z wykorzystaniem monet i banknotów. Paradoksalnie, ów trend bezgotówkowy jeszcze silniej potwierdził, że koncepcja w stu procentach elektronicznego rynku płatniczego jest jedynie utopią, a kraje, które były bliskie urzeczywistnienia tejże utopii napotkały na przeszkody niemożliwe do ominięcia.

Najczęściej podnoszonym argumentem przeciwko gotówce są wysokie koszty jej obsługi. Zwolennicy obrotu elektronicznego wskazują też, iż płatności tradycyjne sprzyjają szarej strefie. Na ile te zarzuty znajdują potwierdzenie w rzeczywistości?

– Jeśli spojrzymy całościowo na koszty związane z jedną i drugą formą obrotu pieniężnego, można dojść do wniosku, że argument kosztowy jest mocno przesadzony. Zarówno sektor finansowy, jak również inne instytucje funkcjonujące na rynku regularnie ponoszą niemałe wydatki związane nie tylko z samym funkcjonowaniem elektronicznego pieniądza, ale również z jego zabezpieczeniem czy wreszcie konsekwencjami ewentualnych fraudów. Zestawienie wszystkich tych nakładów najpewniej wykazałoby, że koszty obrotu elektronicznego są dużo wyższe niż te związane z obsługą gotówki. Rzecz w tym, że na chwilę obecną nie dysponujemy statystykami pozwalającymi ocenić, jakie kwoty banki dopłacają z tytułu fraudów. Jeden z amerykańskich think tanków, oszacował straty, jakie globalna gospodarka ponosi z tytułu oszustw w obszarze płatności elektronicznych na około 0,9% globalnego PKB. To naprawdę jest bardzo duża kwota w stosunku do kosztów obrotu gotówkowego. Także związek pomiędzy pieniądzem papierowym a szarą strefą nie jest tak oczywisty, jakby się mogło wydawać. Unikanie opodatkowania w transakcjach gotówkowych to w zdecydowanej większości domena firm legalnie działających na rynku detalicznym, które nie rejestrują niektórych transakcji. Kwoty tracone w wyniku tego typu działań przez budżet państwa są znacznie niższe aniżeli w przypadku zorganizowanych wyłudzeń VAT, gdzie sprawcy z reguły posługują się instrumentami elektronicznymi. Także zwalczanie nieewidencjonowanej sprzedaży w detalu zazwyczaj nie stanowi dla organów skarbowych takiego wyzwania jak rozbijanie mafii VAT-owskich. Nikt tymczasem nie sugeruje, aby z powodu karuzel podatkowych ograniczać obrót elektroniczny. Generalnie są obszary, gdzie obrót bezgotówkowy powinien być preferowaną formą, w innych przypadkach gotówka sprawdza się lepiej niż pieniądz elektroniczny. Na przykład w różnego rodzaju sytuacjach kryzysowych tradycyjna forma płatności może być jedynym gwarantem utrzymania obrotu gospodarczego na terenie objętym klęską żywiołową czy innymi niepokojącymi zjawiskami, skutkującymi wyłączeniem zasilania bądź odcięciem od internetu.

Niemałą rolę w obrocie gotówkowym odgrywają banki spółdzielcze. W jaki sposób nowoczesne technologie mogą ograniczyć koszty związane z cash processingiem dla tych niedużych instytucji, które muszą się liczyć dosłownie z każdym groszem?

– Faktycznie trudno byłoby wskazać inny segment rynku tak bardzo powiązany z gotówką jak lokalne instytucje finansowe. Podmioty te z reguły powadzą działalność na obszarach wiejskich i w mniejszych miejscowościach, gdzie obrót elektroniczny nie jest najlepiej rozwinięty. W konsekwencji wydatki związane z obsługą fizycznego pieniądza stanowią dla spółdzielców jeden z istotnych kosztów funkcjonowania. To, na czym powinniśmy się koncentrować, to usprawnienie i zwiększenie efektywności obrotu gotówkowego, czego konsekwencją z kolei będzie obniżka kosztów. Jednym z takich działań, po części wykraczających poza lokalny sektor finansowy, powinna być standaryzacja szeroko rozumianego cash processingu. Takie inicjatywy podejmowane są w wielu krajach zarówno przez banki centralne, jak również komercyjną branżę finansową czy wreszcie firmy CIT. Niestety, na polskim rynku owa unifikacja w zasadzie nie występuje. Obsługa gotówki przez poszczególne podmioty jest realizowana w odmienny sposób, z reguły z wykorzystaniem ręcznej pracy ludzkiej. Bez stworzenia jednolitych ram dla poszczególnych procesów trudno mówić o ich automatyzacji, a w dalszej konsekwencji o obniżeniu wydatków na obsługę pieniądza. Postęp technologiczny w obszarze związanym z gotówką nie jest może tak spektakularny jak to ma miejsce w przypadku płatności elektronicznych, niemniej nowoczesne technologie i w tym przypadku należą do kluczowych czynników kształtujących rynek. Same banknoty są dziś produktem stricte technologicznym, z uwagi na mnogość i poziom zaawansowania stosowanych zabezpieczeń, wykorzystujących najświeższe nowinki z branży poligraficznej. Nowoczesne techniki są wykorzystywane praktycznie na wszystkich etapach procesowania środków pieniężnych, poczynając od skuteczniejszego rozpoznawania banknotów czy weryfikacji ich autentyczności, poprzez sortowanie i pakowanie, a kończąc na monitorowaniu przepływu gotówki pomiędzy poszczególnymi instytucjami. Rzecz w tym, że polskie banki spółdzielcze z reguły dążą do obniżenia kosztów obsługi gotówki jedynie w niewielkim stopniu. Wiele spośród nich zajmuje się samodzielnie ładowaniem banknotów do bankomatów, a ich współpraca z bankami zrzeszającymi koncentruje się jedynie na bieżącej realizacji procesów, na przykład zasilania w gotówkę czy też odprowadzania środków pieniężnych do banku centralnego. Kluczowe w tej sytuacji staje się wypracowanie spójnej i jednolitej strategii dla rynku gotówkowego. Banki spółdzielcze, odprowadzając gotówkę do banków zrzeszających – tak, jak to ma miejsce w jednym zrzeszeniu – nie płacą za jej obsługę, co sprawia, że nie dostrzegają całości wydatków z tym związanych. Trzeba zastanowić się co zrobić, żeby obniżając koszty cash processingu postarać się zautomatyzować proces przepływu gotówki zarówno między bankami spółdzielczymi a zrzeszającymi, jak też między instytucjami finansowymi a ich klientami.

Udostępnij artykuł: