Nowoczesny samorząd: Sieć zintegrowana

Uncategorized

Trudno dziś wyobrazić sobie firmę lub instytucję bez komputerów połączonych siecią. Ale można używać jej w różny sposób. Niektóre zastosowania mogą być wręcz zaskakujące.

Mieczysław T. Starkowski

Sieć teleinformatyczna jest bardzo szerokim pojęciem. Już dość dawno komputery w firmach i instytucjach zostały połączone sieciami lokalnymi. Jednak największą wartością rozwiązań telekomunikacyjnych jest dostęp do informacji. Dlatego istotna jest też łączność ze światem zewnętrznym. Zapewnia ją między innymi internet.

Urząd dla obywateli

Rozwój internetu (czy raczej sieci teleinformatycznej) w gminie należy rozpatrywać z kilku punktów widzenia. Przede wszystkim musi powstać infrastruktura techniczna. Trzeba stworzyć fizyczną sieć dochodzącą do wszystkich jednostek powiązanych z urzędem gminy: szkół, straży miejskiej, ośrodków zdrowia itd.

Sprzężenie zwrotne

Sama sieć dziś już nie wystarczy. Urząd nie istnieje przecież sam dla siebie. W miarę rozwoju techniki dostawcy nowoczesnych rozwiązań będą oferować coraz więcej aplikacji umożliwiających załatwianie rozmaitych spraw w tejże sieci.

Z drugiej strony coraz wyższa będzie świadomość ludzi. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego spowoduje wzrost zapotrzebowania na tego rodzaju usługi. Oznacza to swoiste sprzężenie zwrotne napędzające zainteresowanie technologiami cyfrowymi.

Dostawcy infrastruktury telekomunikacyjnej (ISP – Internet Service Poviders) są bardzo zróżnicowani. W tej grupie mieszczą się zarówno tradycyjni operatorzy telekomunikacyjni, jak i wyspecjalizowane spółki samorządowe, takie jak Kujawsko-Pomorska Sieć Informacyjna. Mogą to być również przedsiębiorstwa średniej wielkości, a nawet małe lokalne firmy.

Sprawą wtórną jest zastosowanie określonej technologii. Zależy to przede wszystkim od jej ceny i uwarunkowań lokalnych. Zdaniem Artura Tracza, dyrektora handlowego zajmującego się współpracą z sektorem samorządowym w firmie Cisco Systems, podstawą sieci gminnej powinna być infrastruktura światłowodowa, umożliwiająca osiąganie wysokich parametrów transmisji, trwała i nadająca się do wykorzystania w różnych celach (dostęp do internetu, monitoring wizyjny, zarządzanie skrzyżowaniami i ruchem itp.).

Uzupełnieniem szkieletowej infrastruktury opartej na światłowodach mogą być takie systemy, jak WiMAX, wymyślone po to, by dostarczać internet tam, gdzie nie opłaca się prowadzić sieci światłowodowych. WiMAX jest rozwiązaniem dostępowym o znacząco niższych parametrach transmisji danych. Służy ono temu, by dostarczyć usługi od sieci rdzeniowej do użytkowników końcowych (takich jak szkoła).

Jeśli mówimy o dostępie szerokopasmowym w rozumieniu europejskim (na poziomie co najmniej 10 Mb/sek), czyli pozwalającym na przesyłanie treści faktycznie multimedialnych, to systemy typu WiMAX nie mieszczą się w tej definicji. Sieć bezprzewodowa w większości przypadków na to nie pozwala.

Trzeba też pamiętać, że sama sieć dziś już nie wystarczy. Urząd nie istnieje przecież sam dla siebie. W miarę rozwoju techniki dostawcy nowoczesnych rozwiązań powinni oferować coraz więcej aplikacji umożliwiających załatwianie rozmaitych spraw w tejże sieci.

eds.2009.09.foto.70.a.200x

Na całym świecie najbardziej aktywnymi użytkownikami internetu są ludzie młodzi

Rosnąca świadomość

Wraz z rozwojem technologii informatycznych rośnie świadomość użytkowników sieci. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego powoduje wzrost zapotrzebowania na usługi dostępne drogą elektroniczną. Oznacza to swoiste sprzężenie zwrotne napędzające zainteresowanie technologiami cyfrowymi.

W dającej się przewidzieć przyszłości użytkownicy z pewnością będą się domagać coraz więcej. Będą oczekiwać coraz wyższych przepustowości, większej liczby aplikacji. Zapewnienie dostępności infrastruktury telekomunikacyjnej powinno być jednym z priorytetów jednostek samorządu terytorialnego.

Sieć miejska czy gminna staje się ważnym zasobem JST, uważa Artur Tracz. Ma służyć zwiększeniu efektywności działania służb gminnych, podnoszeniu atrakcyjności gminy jako miejsca do życia i inwestowania oraz zwiększania konkurencyjności gminy czy miasta. Decydując się na zaangażowanie w budowę gminnej infrastruktury szerokopasmowej, samorząd powinien przy tym pamiętać o kilku ważnych sprawach.

Przedsięwzięcia telekomunikacyjne są bardziej skomplikowane niż na przykład budowa dróg. Dziury w jezdni powinny być łatane, ale droga będzie spełniała swoje zadanie lepiej lub gorzej bez corocznych remontów. Sieci teleinformatycznej nie da się zbudować i o niej zapomnieć.

Muszą być również przewidziane nakłady na finansowanie eksploatacji. Środki powinny pochodzić od podmiotów, które korzystają z tej sieci i odnoszą z niej określone korzyści, na przykład od operatorów telekomunikacyjnych i ich klientów lub ze środków budżetowych JST zaoszczędzonych dzięki optymalizacji wydatków telekomunikacyjnych. A z tym bywają pewne kłopoty. Jeśli gmina (w tym przypadku jako klient) na czymś oszczędza, stara się przesunąć te pieniądze na inne cele. Tymczasem, aby zapewnić trwałość projektu, trzeba przeznaczyć przynajmniej część oszczędności na rozwój sieci.

To jeden z typowych problemów. Często nawet dobrze przygotowane i przeprowadzone inwestycje nie mają zapewnionych budżetów na ich utrzymanie. Dobrym przykładem jest właśnie drogownictwo, podkreśla Artur Tracz. Nie można zapomnieć o tym, że w telekomunikacji takie podejście nie jest możliwe, jeśli chcemy myśleć o długoterminowym oddziaływaniu przedsięwzięć związanych z sieciami szeropasmowymi.

Nie da się zapomnieć

Tworzenie infrastruktury telekomunikacyjnej w gminie jest trochę bardziej skomplikowane niż na przykład budowa dróg. Dziury w jezdni powinny być łatane. Ale nie muszą. Sieci teleinformatycznej nie da się zbudować i o niej zapomnieć. Muszą być również przewidziane nakłady na finansowanie eksploatacji. Środki powinny pochodzić od podmiotów, które korzystają z tej sieci i odnoszą z niej określone korzyści. Czyli od operatorów i ich klientów.

Zapobiegać wykluczeniu

Na szczęście zdarzają się też pozytywne przykłady. W małych gminach obserwuje się niesamowitą mobilizację lokalnych społeczności. Ma to ogromne znaczenie dla budowy nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego. Doskonałym przykładem jest gmina Stoszowice w województwie dolnośląskim. W przedsięwzięciu wspomaganym m.in. przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, Fundację Wspierania Wsi oraz firmę Cisco angażowali się na zasadzie wolontatriatu sami mieszkańcy, uczestnicząc w pracach ziemnych przy układaniu światłowodów. Dzięki temu cały projekt zamknął się w kwocie 3 mln zł. Efektem jest połączenie szkół światłowodem zapewniającym im dostęp do sieci na poziomie 1Gb/s oraz zbudowanie bezprzewodowej sieci dostępowej do internetu dla mieszkańców. Dzięki współuczestnictwu mieszkańców i ich zaangażowaniu udało się osiągnąć główne cele projektu, szczególnie zainteresowanie technologiami osób zagrożonych wykluczeniem cyfrowym, w tym osób starszych.

Jak pokazują badania na całym świecie (również w Polsce), najbardziej aktywnymi użytkownikami internetu są ludzie młodzi. Jest to bardzo szeroka grupa: od małych dzieci do ludzi w wieku 40 lat. Co ciekawe, drugą znaczącą grupą użytkowników są ludzie starsi: w wieku emerytalnym. Mając więcej czasu oraz większe potrzeby związane z kontaktem z bliskimi, coraz częściej wykorzystują internet (aplikacje typu Skype, Gadu-Gadu, poczta elektroniczna). Dlatego jest już trochę (a w państwach rozwiniętych – dużo) serwisów poświęconych seniorom. Między innymi są to programy edukacyjne, na przykład pokazujące, jak korzystać z komputera i internetu.

Nieco słabiej jest z internetową świadomością wśród ludzi w wieku (umownie) 40-65 lat. Oni najczęściej czują się wykluczeni cyfrowo, dlatego stanowią naturalną grupę docelową szkoleń, które dzięki Europejskiemu Funduszowi Społecznemu mogą być finansowane ze środków unijnych. Ważnym aspektem tego typu szkoleń jest także to, że ludzie ci są jednocześnie najbardziej zagrożeni bezrobociem, dlatego szkolenia dla nich oznaczają realizację ważnych celów społecznych – istotnych zarówno dla kraju, jak i dla konkretnej gminy.

Telefon do gminy

Można uruchomić specjalne połączenie gminne, odpowiednik numeru alarmowego 112. Tak robi się na przykład w Nowym Jorku. A warto pamiętać, że w tym 8-milionowym mieście we wszystkich służbach związanych z urzędem miasta pracuje około 200 tys. osób. Z pewnością nie jest to łatwe przedsięwzięcie. Mamy przecież doświadczenia z wprowadzania wspomnianego numeru 112. Co nie znaczy naturalnie, że nie da się tego zrobić. Zwłaszcza że sprawy lokalne rozwiązuje się dużo łatwiej niż ogólnokrajowe. Nawet w Polsce.

Dostęp do infrastruktury

Gmina powinna wykorzystywać gwałtowny rozwój technologii, postępując jednak racjonalnie. Nie wolno działać pospiesznie, realizując przedsięwzięcia nietrwałe lub niemające strategicznego uzasadnienia – często tylko dlatego, że są jakieś (zwykle unijne) pieniądze do wzięcia. Na pewno przy tworzeniu infrastruktury gminnej nie powinno się myśleć o technologiach przestarzałych, nierokujących na przyszłość, na przykład o kablach miedzianych. Tego typu rozwiązanie nie jest dziś wystarczające do transmisji rosnącej ilości danych, a jednocześnie wspiera się tylko nielicznych operatorów wykorzystujących stare rozwiązania, co może wzbudzić poważne zastrzeżenia co do unijnego finansowania.

W gminie ważne są także usługi lokalne, które mogą być świadczone w tej samej fizycznej sieci. Chodzi między innymi o monitoring wizyjny, sterowanie światłami, łączność głosową dla służb miejskich itp.

Polskie miasta wydają duże pieniądze na budowę systemów monitoringu, zarządzanie ruchem, remonty dróg i chodników, budowę sieci wodociągowej i kanalizacji. Racjonalnie planując i koordynując takie przedsięwzięcia, w ciągu kilku lat można stosunkowo niewielkim nakładem stworzyć jednolitą sieć miejską. Świetnym przykładem takiego działania jest Wrocław. Dzięki wprowadzeniu norm zakładowych dla kanalizacji teletechnicznej większość miejskich inwestycji liniowych zawiera ten element, co powoduje, że koszty budowy infrastruktury telekomunikacyjnej spadają znacząco. Zdaniem Artura Tracza taki model należy powielać w naszym kraju.

Innowacyjne podejście firmy Cisco do sieci miejskich przejawia się właśnie w założeniu, że dla realizacji naturalnych priorytetów miasta czy gminy, takich jak poprawa bezpieczeństwa obywateli, jakości życia, wzrost atrakcyjności inwestycyjnej, poprawa poziomu edukacji czy zwiększenie efektywności działania służb miejskich wystarcza jedna wspólna sieć miejska. W przeszłości wszystkie sieci prowadzone były oddzielne. Obecnie technologia pozwala budować wspólną infrastrukturę opartą na uniwersalnym protokole IP i wykorzystywać ją tak szeroko, jak tylko podpowiada to inwestorowi wyobraźnia.

Z punktu widzenia samorządu gminnego najważniejsze są podstawowe usługi dla mieszkańców: drogi, kanalizacja itp. Przy takich inwestycjach infrastrukturalnych trzeba dziś pamiętać o budowie sieci telekomunikacyjnych. Wypada to taniej i efektywniej. Trywializując, kopie się tylko raz, co pozwala zaoszczędzić czas i środki. Nie trzeba zdobywać kolejnych pozwoleń na budowę, jest to również mniej uciążliwe dla mieszkańców. Prostsze i tańsze jest także utrzymanie takiej infrastruktury. Już kilka miast w Polsce myśli o wykorzystywaniu sieci telekomunikacyjnej do celów monitoringu wizyjnego.

Z punktu widzenia włodarzy gminy niezmiernie istotne są potrzeby edukacyjne mieszkańców. Edukacja stanowi przecież największą pozycję w budżetach wielu gmin. Istotne jest również bezpieczeństwo publiczne. Nie bez znaczenia pozostaje wzrost jej atrakcyjności dla inwestorów zewnętrznych, również zagranicznych.

Przykłady europejskie pokazują, że infrastruktura szerokopasmowa znacząco wpływa na wszystkie priorytetowe obszary mające znaczenie dla gminy. Niewątpliwie przekłada się na wydatki między innymi związane z edukacją. Gmina, mając w każdym momencie dostęp do danych budżetowych szkoły, potrafi racjonalniej gospodarować pieniędzmi. Jednolita infrastruktura pozwala optymalizować koszty usług telekomunikacyjnych.

Obecnie operatorowi płaci każdy abonent oddzielnie: urząd miasta, szkoła, przedszkole, żłobek, przychodnia. Mając jednolitą infrastrukturę, gmina staje się silniejszym partnerem. Może negocjować lepsze stawki – zarówno jeżeli chodzi o dostęp do internetu, jak i połączenia głosowe.

Sieć otwarta

Podstawą rozwoju jest tworzenie otwartej sieci rdzeniowej. Czyli jak najszerszego dostępu (Open Access Network). Według regulacji europejskich – dostępu dla wszystkich, na równych zasadach, niedyskryminujących nikogo. Takiego, które pozwoli działać operatorom i dostawcom treści. Z całą resztą te firmy na pewno sobie poradzą. Bo urząd gminy nie będzie ich przecież wyręczał, zapewniając dostęp do internetu. Nie zna się na marketingu, fakturowaniu, windykacji itd., a przede wszystkim nie jest to jego celem.

Jeden numer gminny

Od pewnego czasu Cisco promuje rozwiązanie nazywane jednym numerem do urzędu (właściwie do wszystkich służb gminnych). Może on oznaczać wielki skok cywilizacyjny.

Często spotykaną sytuacją jest przewrócony na ulicy kosz na śmieci. Większość Polaków przechodzi obok niego obojętnie. Nie dlatego, że nie ma to dla nich żadnego znaczenia. Nawet gdyby chcieli to gdzieś zgłosić, nie mają pojęcia, gdzie, do jakiego urzędu, wydziału, na jaki numer telefonu trzeba zadzwonić. Znalezienie odpowiedniego numeru to sprawa co najmniej trudna. Znany i prosty numer kontaktowy powoduje, że mieszkańcy stają się dla włodarzy miasta społecznymi kontrolerami dbającymi o jakość życia w mieście.

Można uruchomić specjalne połączenie gminne, odpowiednik numeru alarmowego 112. Tak zrobiono na przykład w Nowym Jorku. A warto pamiętać, że w tym 8-milionowym mieście we wszystkich służbach związanych z urzędem miasta pracuje około 200 tys. osób.

Wdrożenie jednego numeru z pewnością nie jest łatwym przedsięwzięciem. Mamy przecież kiepskie doświadczenia z wprowadzania wspomnianego numeru 112. Co nie znaczy naturalnie, że nie da się tego zrobić. Zwłaszcza że sprawy lokalne rozwiązuje się dużo łatwiej niż ogólnokrajowe. Nawet w Polsce.

W Nowym Jorku numer 311 wdrażano przez cztery lata. Obecnie każdy mieszkaniec wie, że można poinformować służby miejskie o wszystkich zdarzeniach. Do tego konieczna jest jednak zaawansowana infrastruktura telekomunikacyjna. Wszystkie instytucje związane z urzędem miasta muszą być połączone jednolitą siecią.

Dzięki dokładnej analizie zgłoszeń i potrzeb mieszkańców można także lepiej decydować o przyszłych inwestycjach. Planować je tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne, a nie tam, gdzie wymyślili urzędnicy. Załóżmy, że w jakiejś części miasta ludzie często skarżą się na hałas uliczny. Oznacza to, że występuje tam realny problem. Czyli dźwiękoszczelne ekrany w pierwszej kolejności trzeba postawić właśnie w tym miejscu.

Na internetowej stronie Nowego Jorku można zobaczyć rozmaite korzyści związane z numerem 311. Pokazywane są na przykład statystyki, gdzie występuje najwięcej zgłoszeń dotyczących wycieku wody itp. Michael Bloomberg, burmistrz Nowego Jorku, twierdzi, że między innymi dzięki numerowi 311 wygrał kolejne wybory.

Taki system oznacza też transparentność władzy. Mieszkańcy mogą monitorować efekty działania włodarzy miasta.

Co za 8 lat

W momencie gdy gmina włącza się jako inwestor na rynku, nie powinna myśleć tylko w kategoriach bieżących. Mając do dyspozycji fundusze unijne, należy myśleć w perspektywie 8 lat. Taki jest mniej więcej cykl inwestycyjny, biorąc pod uwagę start od zera, czyli łącznie z projektowaniem, a później co najmniej 5-letnią eksploatację. Dlatego trzeba się zastanowić, jakie oczekiwania użytkowników będzie spełniała za 8 lat infrastruktura tworzona dzisiaj.

Po co darmowy internet

W momencie gdy gmina włącza się jako inwestor na rynku, nie powinna myśleć tylko w kategoriach bieżących. Mając do dyspozycji fundusze unijne, należy patrzeć w perspektywie ośmiu lat. Taki jest mniej więcej cykl inwestycyjny, biorąc pod uwagę start od zera, czyli łącznie z projektowaniem, a później co najmniej pięcioletnią eksploatację. Dlatego trzeba się zastanowić, jakie oczekiwania użytkowników będzie spełniała za osiem lat infrastruktura tworzona dzisiaj.

Nie powinno się zatem ulegać podszeptom, by budować sieć bezprzewodową w całym mieście, zwłaszcza darmową. Z reguły uzasadnienie takiego przedsięwzięcia jest bardzo nikłe, co wykazują badania rynku, podkreśla Artur Tracz. Naturalnie dla burmistrza czy prezydenta tego typu projekty są dużą pokusą. Zafundowanie wyborcom bezpłatnego internetu to łatwy sposób na popularność. Ale czy internet jest naprawdę bezpłatny?

To podejście z gruntu nieracjonalne, uważa Artur Tracz. I oczywiście niesprawiedliwe społecznie. Wszyscy mieszkańcy finansują bowiem usługi, z których korzysta niewielu, a ich jakość może pozostawiać wiele do życzenia w porównaniu z powszechnie dostępną ofertą małych i dużych firm telekomunikacyjnych.

Podobne jest zresztą stanowisko UKE. Owszem, dopuszcza się bezpłatny internet w gminie, jednak w grę wchodzi wówczas ograniczona przepustowość. Poza tym rozpatruje się dostęp do określonych serwisów, a nie do całego internetu.

Nie można zapominać, że czas życia światłowodu wynosi 25 lat. Oznacza to, że jest to dobra inwestycja, którą powinno się właściwie wykorzystywać. Poza tym rynek telekomunikacyjny będzie się rozwijał bez względu na to, czy burmistrz zainwestuje w darmowy internet. Dlatego z pewnością za kilka lat za sensowne pieniądze od komercyjnego operatora będzie można kupić usługi o dużo lepszych parametrach, niż zapewni nam zbudowana dzisiaj sieć bezprzewodowa.

Podstawą rozwoju jest tworzenie otwartej sieci szkieletowej. Według regulacji europejskich – dostępu dla wszystkich, na równych zasadach, niedyskryminujących nikogo, takiego, który pozwoli działać operatorom i dostawcom treści na konkurencyjnym rynku lokalnym. Trzeba pamiętać, że urząd gminy nie może wyręczać operatorów telekomunikacyjnych, zapewniając dostęp do internetu.

Nie jest rolą urzędu znajomość marketingu, fakturowania, windykacji itd. Miasto czy gmina powinny skupić się na wykorzystaniu sieci do własnych celów, zaś dostęp do usług sieciowych powinien pozostać w rękach operatorów. Samorząd nie może ingerować w rynek telekomunikacyjny, zakłócając warunki równej konkurencji. Jeśli natomiast udostępnia operatorom infrastrukturę i własne zasoby na niedyskryminujących zasadach, działa prorynkowo, zwiększając konkurencję na rynku.

Naturalnie zdarzają się wyjątki. Na przykład w Amsterdamie już kilka lat temu zachodziła obawa, że zabraknie miejsca na układanie sieci światłowodowych. Miasto stworzyło więc (na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego) potężną infrastrukturę wysokiej jakości. Za stosowną opłatą mogą ją wykorzystywać wszyscy operatorzy. Nie muszą przy tym ponosić każdorazowo nakładów inwestycyjnych i kopać pod ulicami. Efektem jest między innymi zauważalny wzrost konkurencji.

 

Udostępnij artykuł: