Nowy tydzień, nowe wyzwania

Komentarze ekspertów

Bieżący tydzień na rynku FX rozpoczynamy w okolicach poziomu 1,34 na parze EUR/USD po tym jak już w piątek w pierwszych godzinach handlu został on przez eurodolara zaatakowany. Wspólnej walucie nie udało się jednak wzrosnąć znacznie powyżej tego oporu.

Złoty po początkowym osłabieniu wobec euro (wzrost kursu EUR/PLN powyżej 4,225) zawrócił, jeszcze podczas piątkowej sesji europejskiej obniżając kurs względem euro poniżej 4,20. Sesja wschodnioazjatycka przyniosła dalsze umocnienie PLN i dzisiaj od rana euro wyceniane jest na 4,185 PLN. Niemniej, już od blisko trzech tygodnia waluta nasza jest wyprzedawana, wielokrotnie nie bacząc na sytuację na rynku eurodolara. PLN zaszkodziły wprowadzone sankcje sektorowe i groźba interwencji wojsk rosyjskich, po tym jak wcześniej zdumiewał on swą odpornością. W rezultacie mamy obecnie najsłabszego złotego wobec euro od połowy marca br.

W piątek podczas sesji europejskiej wyraźnie drożały natomiast bezpieczne aktywa takie jak japoński jen i frank szwajcarski oraz niemieckie i amerykańskie obligacje (patrz poniżej), co było wynikiem wzrostu awersji do ryzyka na świecie po tym jak prezydent USA zatwierdził decyzję o nalotach na pozycje rebeliantów na północy Iraku, zwiększając obawy związane z już napiętą sytuacją geopolityczną. Kurs USD/JPY spadł w trakcie dnia poniżej 101,5 zaś EUR/CHF poniżej 1,212. Po południu doszło jednak do wyraźnego odreagowania, w wyniku którego poranne zmiany na obydwu parach walutowych zostały zniesione całkowicie i dziś od rana dolar wyceniany jest na 102,2 JPY, zaś euro 1,214 CHF. Choć jen i frank zawróciły, to jednak po zaobserwowanych zmianach wyraźnie widać, że obecnie inwestorzy trochę inaczej niż EUR i JPY postrzegają USD jako walutę bezpieczną.

Tymczasem, przy wciąż wysokiej awersji do ryzyka w piątek wsparciem dla euro najwyraźniej stała się pierwsza w ostatnim czasie, lepsza od oczekiwanych publikacja dot. niemieckiej gospodarki. Jak pokazał raport, w czerwcu niemiecki eksport wzrósł o 0,9% w porównaniu z majem, kiedy to spadł o 1,1%. Import poszedł w górę znacznie mocniej (o 4,5% najsilniej od listopada 2010 roku), co spowodowało spadek nadwyżki handlowej. Ekonomiści oczekiwali, że eksport wzrośnie o 0,8%. Nie zmienia to jednak faktu, że
największa gospodarka strefy euro wyraźnie wytraca impet, co nie pozostanie bez wpływu na naszą ekonomię.

W tym tygodniu oczekiwać będziemy na kolejny pakiet danych z USA i Europy. Zza Oceanu napłyną publikacje dot. sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i nastrojów konsumentów mierzonych indeksem U. Michigan. Z kolei Europa opublikuje dane dot. PKB za 2q14, produkcji przemysłowej i nastrojów w niemieckim biznesie określanych wskaźnikiem ZEW. W naszej ocenie opublikowane raporty będą nadal wspierały dolara, stąd spodziewamy się ruchu pary EUR/USD w kierunku 1,33 na koniec tygodnia. Biorąc pod uwagę, że weekend nie przyniósł nowych negatywnych wiadomości pierwsze dni tygodnia mogą jednak sprzyjać wspólnej walucie. W kraju GUS rozpocznie publikacje danych za lipiec.
Na pierwszy ogień pójdzie inflacji konsumencka. Spodziewany spadek indeksu CPI do -0,2% r/r zwiększający oczekiwania na redukcję stóp przez RPP (wrzesień lub październik) będzie deprecjonująco wpływał na złotego. Zakładamy, że w najbliższych dniach kurs EUR/PLN powróci w okolice/powyżej 4,22.

Tymczasem, piątkowa poprawa nastrojów na rynkach finansowych pomogła we wspięciu się na wyższe poziomy dochodowości amerykańskiego i niemieckiego długu, po tym jak w godzinach przedpołudniowych rentowności DE10Y osiągnęły nowe rekordy na poziomie 1,03% (o czym wspominaliśmy wcześniej). W efekcie na koniec dnia dochodowości DE10Y znalazły się 1 pb. poniżej czwartkowego zamknięcia, zaś US10Y 3 pb. poniżej zamknięcia z czwartku.

Krajowe obligacje również zyskiwały za sprawą ogólnej poprawy nastrojów na światowych rynkach. Największe zmiany miały miejsce na krótkim końcu krzywej, gdzie rentowności spadły o 3-6 pb. podczas, gdy długi koniec pozostał bez zmian lub obniżył się o 2 pb. W przypadku krzywej FRA przesunęła się ona w dół o 15-7 pb., przy czym największy ruch miał miejsce w najkrótszy jej segmencie.

W poniedziałek spodziewamy się stabilizacji wycen na rynkach krajowej stopy procentowej. Dalsze zjazdy rentowności i stawek prawdopodobnie pojawią się w momencie publikacji indeksu ZEW oraz danych inflacyjnych z Polski. W perspektywie końca tygodnia oczekujemy powolnego wystramiania się krzywej dochodowości, głównie za sprawą dyskontowania przez rynki szybkich obniżek stóp w kraju.

140811.pko.340x

Konrad Soszyński
Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: