Nudno na złotym, ciekawie na funcie…

Komentarze ekspertów

Środa na rynku walutowym upływa pod znakiem niewielkiego osłabienia złotego w reakcji na spadek EUR/USD, umocnienia funta i australijskiego dolara po danych makro i oczekiwania dolara kanadyjskiego na wyniki posiedzenia Banku Kanady.

Złoty w środę kontynuuje osłabienie. O godzinie 12:24 kurs USD/PLN testował poziom 3,0736 zł, a EUR/PLN wzrósł do 4,1645 zł. We wtorek pod koniec dnia za dolara płacono  3,0656 zł, natomiast za euro 4,1595 zł.

Wczoraj inwestorzy zignorowali słabsze od rynkowych oczekiwań (co nie znaczy, że słabe) grudniowe dane nt. dynamiki produkcji przemysłowej w Polsce, kierując się jedynie zmianami na rynku eurodolara. Już wtedy zwracaliśmy uwagę, że perspektywa dalszego osłabienia euro do dolara może zapowiadać, że dziś złoty ponownie znajdzie się pod lekką presją sprzedających. Tak też się stało. Polska waluta od rana traci na wartości, pomimo relatywnie dobrych nastrojów na rynkach globalnych, podążając śladem spadającego kursu EUR/USD.

Zachowanie pary EUR/USD do końca dnia pozostanie głównym czynnikiem wyznaczającym kierunek zmian na złotym. Perspektywy nie są najlepsze. Po dwudniowej korekcie, będącej jednocześnie ruchem powrotnym do przełamanej w piątek półrocznej linii trendu wzrostowego, euro wraca to tendencji spadkowej. To zaś będzie wzmacniać podażową presję na polską walutę.

Znacznie więcej emocji niż na eurodolarze, czy złotym można „spotkać” na innych walutach. Szczególnie na funcie i dolarze australijskim. Obie waluty znalazły się w centrum uwagi inwestorów za sprawą opublikowanych dziś danych makroekonomicznych.

Druga połowa ubiegłego tygodnia upłynęła pod znakiem silnego spadku kursu AUD/USD. Dzisiejszy dzień jednak przynosi próbę zmiany układu sił. Wsparciem dla wyprzedawanej australijskiej waluty stały się dane o inflacji w Australii. Okazało się, że w ostatnim kwartale 2013 roku wzrosła ona mocniej od prognoz (do 2,7% z 2,2% R/R, podczas gdy oczekiwano 2,5% R/R). Tyle tylko, że nawet jeżeli teraz strona popytowa osiągnie sukces, to szanse na definitywne odwrócenie trendu spadkowego na AUD/USD są małe. Wzrost gospodarczy w Australii nie zachwyca. Perspektywy chińskiej gospodarki, gdzie eksportowana jest większość towarów z Australii, pozostają pewną niewiadomą. Australijskie władze wydają się też zdeterminowane osłabić swoją walutę. Dlatego każdy ruch wzrostowy AUD/USD będzie tylko korektą, którą należałoby wykorzystać do sprzedaży.

Równie mocno jak opisany skok inflacji zaskoczyły najnowsze dane z brytyjskiego rynku pracy. W listopadzie stopa bezrobocia na Wyspach nieoczekiwanie spadła do 7,1% z 7,4% przed miesiącem i była najniższa do 2009 roku. Oczekiwano tymczasem odczytu na poziomie 7,3%. Dodatkowo bezrobocie zbliżyło się do wyznaczonego przez Bank Anglii celu na poziomie 7%, który to wyznacza ramy luźnej polityki monetarnej. Wprawdzie bank centralny zarzeka się, że osiągnięcie tego celu nie jest równoznaczne z podwyżką stóp procentowych, ale inwestorzy mają świadomość, że kontynuacja poprawy na rynku pracy doprowadzi do podwyższenia rynkowych stóp procentowych, a Bank Anglii będzie musiał wcześniej podnieść oprocentowanie niż to się obecnie zakłada.

W reakcji na dane z Wielkiej Brytanii kurs GBP/USD wzrósł do 1,6551 dolara, kierując się ku oporowi w okolicy 1,66 dolara. W tym samym czasie kurs GBP/PLN podskoczył ponad 5,08 zł, notując najwyższe poziomy od września 2013 roku.

Dziś ciekawie może jeszcze być na parach z dolarem kanadyjskim. Wszystko za sprawą posiedzenie Banku Kanady. Wprawdzie zmiana stóp procentowych nie jest oczekiwana, ale już treść komunikatu opublikowanego po posiedzeniu ma szansę wywołać żywiołową reakcję.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets Polska

Udostępnij artykuł: