O tłoku w przejściach

Blogi / Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Byłem 1 listopada na dwóch cmentarzach: na Powązkach i na Bródnie. Po Warszawie podróżowałem środkami miejskiej komunikacji, bo nie dość że sie inaczej nie dalo, to jeszcze cmentarne autobusy jeździły zupełnie nieźle. I zarówno spędzone w nich chwile, jak i wędrówki między grobami po raz kolejny dały wiele dowodów na to, że Polacy najbardziej kochają dwa miejsca: ciasne przejścia i okolice drzwi.

#PrzemysławSzubański: Drzwi do świetlanej przyszłości bądź wąskie do niej przejścia blokowane są również w kwestiach kapitałowych, a i szerzej - finansowych #Parkiet

Najlepiej niewątpliwie wdać się w rozmowę na wąskiej alejce między grobami, na niewiele szerszym chodniku (niekoniecznie cmentarnym – tu dobrze jest mieć ze sobą rower, idealnie mieszczący się między żywopłotem a jezdnią).

Dobrze jest ustawić się w autobusie/tramwaju/pociągu podmiejskim tam, gdzie wąsko, bo idealnie wpasowuje się tam człowiek z plecakiem. A jakże słuszne i sprawiedliwe jest zastawienie drzwi (wszak za pięć przystanków wysiadam!).

 

O blokowaniu samochodów, których kierowcy narazili się domorosłemu “szeryfowi” czy zwykłemu drogowemu pieniaczowi nie ma co wspominać – z takimi stykał się chociaż raz każdy użytkownik polskich dróg.

Generalnie takie stawanie na drodze innych to jakoś po polsku jest. “Veto. Nie pozwalam na prolongatę!” – zakrzyknął 25 sierpnia 1652 na sejmie warszawskim stolnik upicki i poseł Władysław Wiktoryn Siciński, nie pozwalając na kontynuowanie obrad ponad czas na nie przewidziany.

W dobrej sprawie to chyba blokował jeden Reytan.

Drzwi do świetlanej przyszłości bądź wąskie do niej przejścia blokowane są również w kwestiach kapitałowych, a i szerzej – finansowych.

Być może pamiętają Państwo braci Jedamskich – przeciwników po kolei Bank Inicjatyw Gospodarczych, BIG Banku Gdańskiego, Banku Millennium.

W akcjonariatach wielu spółek znaleźliby się kontynuatorzy ich tradycji. Z państwem włącznie – blokowanie przejęcia Banku BPH przez należący wtedy do włoskiego UniCredit Bank Pekao  w wykonaniu ówczesnego ministra skarbu państwa Andrzeja Mikosza sprawiło, że cała operacja mocno się przedłużyła – i na pewno przejdzie do annałów.

A teraz uwaga: wraca Ministerstwo Skarbu Państwa, a mBank pewnie będzie na sprzedaż…

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: