Obligacje korporacyjne: Chętnych na papiery firm nie zabraknie

Finanse i gospodarka

Dynamicznie rozwijający się polski rynek obligacji korporacyjnych postrzegany jest wciąż niemal jak Eldorado zarówno z punktu widzenia podmiotów poszukujących kapitału, jak i inwestorów dysponujących wolnymi środkami. Trzeba jednak brać pod uwagę możliwość zmiany korzystnych tendencji w dłuższym czasie.

Warunki rynkowe bywają zmienne, a wraz z nimi zmieniają się też preferencje inwestorów. Mogą mieć na to wpływ tendencje makroekonomiczne, a rynek obligacji jest szczególnie czuły na działania z obszaru polityki pieniężnej. Te czynniki mogą powodować, że kapitał odwróci się od obligacji firm, gdy pojawią się bardziej atrakcyjne możliwości jego ulokowania. Dla emitentów może to stanowić czynnik ryzyka. Choć na razie to raczej ewentualność raczej teoretyczna, warto zdawać sobie z niej sprawę.

Jednym z przykładów takiej sytuacji mogą być formułowane co jakiś czas ostrzeżenia przed gwałtownym odpływem kapitału z amerykańskiego rynku obligacji w związku ze zamianą polityki pieniężnej przez Fed. Podwyżki stóp procentowych prowadzą do spadku cen papierów o stałym oprocentowaniu, które już zostały wyemitowane i są notowane na rynku.

Zapowiedzi zaostrzenia polityki pieniężnej wzbudziły więc obawy związane z możliwością przesuwania kapitałów z rynku obligacji na przykład na giełdy akcji. Na razie taki scenariusz się nie sprawdza, ale może mieć miejsce. W każdym razie ceny amerykańskich obligacji spadają i choć nie jest to zjawisko gwałtowne, to jednak wpływa na sytuację na rynku.

W naszych warunkach wciąż słychać deklaracje, że stopy procentowe jeszcze przez pewien czas pozostaną na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie. Jednak w przypadku planowania emisji obligacji o terminie wykupu na przykład trzech lat, trzeba brać pod uwagę, że w tym czasie Rada Polityki Pieniężnej stopy podniesie, zmieniając sytuację, czyli podnosząc koszt pieniądza. W związku z tym, że na naszym rynku obligacji korporacyjnych dominują papiery o oprocentowaniu zmiennym, podążającym za wysokością stawek WIBOR, odpływ inwestorów raczej nie grozi. Ale wzrost wysokości odsetek wypłacanych posiadaczom obligacji każda firma emitująca je musi w swych kalkulacjach uwzględniać.

Spadek zainteresowania inwestorów rynkiem obligacji może być powodem kłopotów dla firm, które zdecydowały się korzystać z tego źródła kapitału. W skrajnym przypadku może zdarzyć się tak, że konieczna stanie się zmiana wcześniejszych planów i poszukiwanie innych źródeł finansowania. W praktyce niezwykle rzadko dochodzi do sytuacji, gdy kapitał na dany rynek w ogóle przestaje płynąć, ale wystarczy, że jego strumień wyraźnie się zmniejszy. Na naszym młodym rynku z taką sytuacją mieliśmy do czynienia po fali upadłości firm emitujących obligacje sprzed kilku lat. Na szczęście zwykle tego typu sytuacje mają charakter przejściowy i wszystko wraca do normy.

Trzeba też liczyć się z występowaniem okresowych przesunięć kierunków przepływu kapitału, związanych ze zmianami koniunktury w poszczególnych częściach rynku. Dla przykładu, długotrwała i silna tendencja wzrostu cen akcji na giełdzie zwykle przyciąga inwestorów skuszonych pokaźnymi zyskami, zmniejszając ich zainteresowanie obligacjami. W praktyce oba te rynki funkcjonują równolegle bez poważniejszych zakłóceń, jednak wzajemnie na siebie oddziałują. Z jednej strony jest stała grupa inwestorów trzymających się konsekwentnie rynku obligacji, ze względu na niższe niż na giełdzie ryzyko, z drugiej zaś istnieje możliwość zachęcenia ich bardziej korzystnym oprocentowaniem.

Największe ryzyko perturbacji związanych ze zmianami preferencji posiadaczy kapitału występuje w sytuacji, gdy rynek znajduje się we wczesnej fazie rozwoju. W naszym przypadku rynek obligacji firm, choć wciąż młody, osiągnął już takie rozmiary i zyskał trwałe miejsce na inwestycyjnej mapie, że na tego typu wahania jest odporny. Pierwszy poważniejszy test przeszedł choćby w pierwszej połowie roku, gdy na warszawskiej giełdzie dominowała tendencja wzrostowa. W tym czasie wielu emitentów z dużą łatwością sprzedawało obligacje, pozyskując potrzebny kapitał, na korzystnych warunkach, podczas gdy ożywienia na pierwotnym rynku akcji wciąż nie było widać.

Piotr Dziura
Członek Zarządu Gerda Broker

Udostępnij artykuł: