Obligacje: ministrowi nie udało się zatrzymać oszczędności Polaków

Finanse osobiste

Budynek Ministerstwa Finansów
By Adam-dalekie-pole - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20843347

Choć na pierwszy rzut oka kwietniowe wyniki sprzedaży obligacji skarbowych wyglądają nieźle, to skrywają one jeden sekret. Tylko co trzecia osoba, której obligacje zapadały w kwietniu zgodziła się powtórnie powierzyć rządowi swoje oszczędności. Wynik tym bardziej słaby, że w kwietniu możliwa była zamiana obligacji nawet z 50-groszowym dyskontem.

#BartoszTurek: Niektóre banki proponują deponentom wybitnie wysokie oprocentowanie (3-4% w skali roku) przy bardzo krótkim – kilkumiesięcznym okresie oszczędzania #IdeaBank @MF_GOV_PL

W kwietniu Polacy kupili obligacje skarbowe warte ponad 1,1 mld złotych. To o prawie 14% więcej niż w marcu br. i prawie 37% więcej niż w kwietniu 2018 roku.

Teoretycznie więc sytuacja jest godna pozazdroszczenia. Przez 4 miesiące bieżącego roku na detaliczne papiery skarbowe Polacy wydali prawie 4,3 mld złotych – o 13% więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem.

Wydawałoby się, że Minister Finansów jest na dobrej drodze do pokonania w bieżącym roku historycznego rekordu sprzedaży obligacji, który ustanowiony został w ubiegłym roku.

Część pieniędzy uciekła do banków

W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Problem w tym, że kwietniowe dane są pod jednym względem rozczarowujące. Chodzi o skalę zamiany obligacji, czyli kwotę, którą Polacy, którym zapadały w kwietniu obligacje, przeznaczyli na zakup nowych emisji.

W kwietniu było to tylko 336 mln złotych. Wynik bardzo słaby, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Ministerstwo zaproponowało nawet 50-groszowe dyskonto dla osób, które zdecydowały się na zamianę zapadających obligacji na nowe.

Takie pięciokrotnie wyższe od standardowego dyskonto potrafiło skłonić nawet 60% inwestorów do ponownego powierzenia pieniędzy rządowi (było tak np. w październiku 2018 roku).

Tym razem mechanizm nie zadziałał, a z około miliarda złotych zapadających w kwietniu 2019 roku obligacji (w tym też obligacji premiowych) na kontach ministerstwa została co trzecia złotówka.

Banki dają lepsze oprocentowanie?

Powód? Może to wynikać z faktu, że niektóre banki komercyjne od listopada 2018 roku proponują deponentom wybitnie wysokie oprocentowanie (3-4% w skali roku) przy bardzo krótkim – kilkumiesięcznym okresie oszczędzania.

To wyraźna przewaga nad obligacjami skarbowymi, w które trzeba zainwestować na przynajmniej kilka lat, aby dostać papiery o oprocentowaniu w przedziale od 2,4 – 3,2% w pierwszym roku oszczędzania.

Rekord poprawi kij lub marchewka

To zdaje się potwierdzać, że pokonanie rekordowego wolumenu sprzedaży detalicznych papierów skarbowych z 2018 roku wciąż nie jest przesądzone. Skarb Państwa będzie musiał lepiej niż dotychczas zatroszczyć się o względy Polaków – czego wcale nie wyklucza.

Podobny efekt dałoby też wprowadzenie w życie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o funduszu wsparcia kredytobiorców. Skutkiem ubocznym nowego prawa byłoby bowiem obniżenie oprocentowania lokat bankowych.

Z dużym prawdopodobieństwem banki zadziałałyby w tym przypadku podobnie jak przy okazji podatku bankowego. Dodatkowe koszty nałożone na instytucje mogłyby rykoszetem uderzyć w deponentów poprzez obniżkę oprocentowania. W poszukiwaniu lepszego zwrotu część z tych osób mogłaby kupić papiery skarbowe.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: