Obserwator EBC: Polityka pieniężna Mario Draghiego jest jak chaotyczna składanka

Bankowość

Przygotujcie się na odkrycie, co tak naprawdę znaczy "wszystko, co konieczne" Kiepski stan gospodarki amerykańskiej i japońskiej dowodzi bezużyteczności QE Mario najwyraźniej zapomniał, że strefa euro to niezwykle zróżnicowany region

Przygotujcie się na odkrycie, co tak naprawdę znaczy "wszystko, co konieczne" Kiepski stan gospodarki amerykańskiej i japońskiej dowodzi bezużyteczności QE Mario najwyraźniej zapomniał, że strefa euro to niezwykle zróżnicowany region

Minęły już niemal dokładnie dwa lata od słynnej przemowy prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, w której obiecał on, że bank "zrobi wszystko, co będzie konieczne" dla ocalenia euro. Lada moment pokaże nam on, co jest skłonny zrobić, by ratować znękaną unię walutową. Większość komentatorów powiedziałaby, że tamten feralny lipcowy dzień był próbnym strzałem z marnej bazuki, a od tamtego czasu Mario z powodzeniem neguje ryzyko nieprzewidzianych wydarzeń w strefie euro, poprawę warunków kredytowych oraz kosztów zadłużenia dla państw z obrzeży strefy euro, a co najlepsze, stoi na straży najważniejszego mandatu EBC, jakim jest stabilność cen.

Ok, ale JAK on to robi? W bardzo prosty (i być może naiwny) sposób - stosując moralną perswazję. Wprowadza akronimy dla programów, które nie obowiązują ani też nie są zgodne z prawem. Zwróćcie uwagę, że ich rolą jest zastąpienie innych nieuruchomionych programów (SMP* przeszło w OMT*, oczywiście mam też na myśli wielce fetowany ABS*). I to wystarczyło?

Na to wygląda. Za każdym razem rynek najwyraźniej ulega wątpliwemu urokowi Włocha i poddaje się jego woli. Z jednym wyjątkiem, a jest nim waluta. Tak, euro się nie poddało, a raczej zadaje kłam wszelkim prognozom i podnosi swój okropny łeb w relacji do USD i też większości innych walut. Jest jak cierń w boku Mario, chociaż dopiero od momentu, gdy kurs zaczął zbliżać się do niewyobrażalnego poziomu 1,4000. Był to niejako ostatni bastion bezczelnego, buntowniczego rynku, który po prostu nie spocznie i nie przyjmie pozbawionych sensu, pustych słów Mario i jego gadaniny. To skądinąd nie było takie trudne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę obecny dość opłakany stan amerykańskiej gospodarki.

Jednak proszę bardzo, ta dość niepokojąca siła wspólnej waluty nadal jeszcze pozostaje dla Mario niezwyciężona. Osiągnąwszy wszystko inne, uwziął się teraz na euro i z łatwością można by dowieść, że i to zadanie niemal mu się udało. Znów, bez jakichkolwiek działań w obszarze polityki. Pewne wyrażenie użyte na ostatnim posiedzeniu EBC spowodowało osłabienie waluty o ok. 2,5%, a spadek ten w dużej mierze spowodowany był dość głupim (i najwyraźniej przemożnym) przekonaniem, że Mario nie tylko obetnie stopy procentowe, ale sprowadzi je poniżej zera i jeszcze, w charakterze przysłowiowej wisienki na torcie, wprowadzi w strefie euro luzowanie ilościowe (QE). Świetnie, powodzenia!

Chociaż ja jednak mam do Ciebie pytanie, Mario - w jaki sposób Twoim zdaniem QE nie będzie jedynie przesunięciem w czasie tego, co nieuniknione? Jak rozwiązanie to wyrwie Europę z zastoju? W jaki sposób zaradzi stale rosnącemu bezrobociu? Jak zawróci na plus obecną deflację, stagnację i wszelkie inne "akcje", jakie tylko mogą przyjść do głowy? Dokładnie w jaki sposób, Mario?

Nie twierdzę, że znam rozwiązania tych wszystkich problemów. Mam jedynie opinię na ten temat. A jest ona taka, że QE to całkowita, kompletna strata czasu i pieniędzy.

Już od niemal pięciu lat obserwujemy, jak Stany Zjednoczone stosują QE. Nie mam nic więcej do dodania.

Cóż, może nie do końca, ale chodzi o to, że ogólny stan amerykańskiej gospodarki nie jest o wiele lepszy, niż trzy czy nawet dwa lata temu. Jeszcze nie widać, jaką korzyść niesie ze sobą program QE i szczerze mówiąc nie sądzę, byśmy mieli kiedykolwiek ją poznać.

Japonia weszła w etap QQE (tak, dodanie kolejnego Q czyni ten program lepszym, potężniejszym i bardziej skutecznym), a ponieważ dane napływające z tego kraju poprawiły się jedynie w bardzo niewielkim stopniu, również ta edycja będzie tymczasowa, a nie długofalowa.

Chodzi mi o to, że te dwie gospodarki i ich banki centralne funkcjonują na podstawie jednakowego założenia i opierają się na jednej gospodarce bazowej. Mario, w Twoim przypadku tak NIE jest.

Im się nie udaje, nie osiągnęli tego, co obiecywali, więc dlaczego i w jaki sposób uda się Tobie?

Moi drodzy, zapomnijcie o walucie, zapytajcie samych siebie: w jaki sposób tak naprawdę QE mogłoby poprawić kondycję strefy euro i dokładnie w jaki sposób się to stanie?

Przypisy:
SMP* = program dotyczący papierów wartościowych (ang. securities market programme)
OMT* = bezpośrednie transakcje monetarne (ang. outright monetary transactions)
ABS* = papiery wartościowe zabezpieczone aktywami (ang. asset-backed securities)

Ken Veksler
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: