Oczekiwane zwyżki dzięki Wall Street

Finanse i gospodarka

Inwestorzy mogą żywić obawę o trwałość porannego odbicia ze względu na oczekiwane słabe odczyty PKB w Europe i w Japonii w dalszej części tygodnia.

Mimo że analitycy ankietowani przez Reutersa zakładają ponad 7 proc. japońskiego PKB w II kwartale (dane annualizowane; po wzroście o 6,7 proc. w I kwartale), Nikkei zyskał dziś imponujące 2,4 proc. Warto jednak nałożyć tę cyfrę na piątkowy spadek o 3 proc. by uzyskać nieco szerszą perspektywę – w poniedziałek rano akcje odbijały w Azji po wyprzedaży trwającej od początku miesiąca – to jeszcze za mało, by mówić o przejęciu kontroli nad rynkiem przez kupujących.

Poranna siła kupujących ma oparcie w piątkowym zachowaniu Wall Street, gdzie S&P zyskał 1,15 proc. mimo dalszego zaostrzenia retoryki między USA i Rosją, a także pomimo rozwoju wypadków w Iraku. Jest to oczywiście pewien pozytywny sygnał dla inwestorów na całym świecie – skoro inwestorzy w USA mogą pozwolić sobie na – choćby czasowe – ignorowanie zagrożeń geopolitycznych, to być może dotyczy to także innych rynków. Jest jednak zasadnicza różnica między USA i Europą. W USA wzrost gospodarczy jest znacznie silniejszy.

Tymczasem według prognoz ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga niemiecki PKB zanotował w II kwartale spadek o 0,1 proc. (oficjalne dane zostaną opublikowane w tym tygodniu), co może oznaczać zatrzymanie wzrostu w całej UE. Dałoby to co prawda mandat ECB do podejmowania dalszych kroków pobudzających (?) gospodarkę. Być może tego rodzaju spekulacje staną się pożywką dla ewentualnego przedłużenia odbicia na rynkach europejskich. Szczególnie przydałoby się ono w Warszawie, gdzie w piątek na wykresie pojawiła się luka bessy, która mimo zwyżek w dalszej części dnia nie została domknięta. WIG20 obronił jednak dołek z 1 sierpnia, więc wynik potyczki nadal jest otwarty, ale aby można było mówić o poważnych zamiarach kupujących, WIG20 musiałby się w wspiąć powyżej 2415 pkt., a więc o 100 punktów.

Tymczasem według prognoz ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga niemiecki PKB zanotował w II kwartale spadek o 0,1 proc. (oficjalne dane zostaną opublikowane w tym tygodniu), co może oznaczać zatrzymanie wzrostu w całej UE. Dałoby to co prawda mandat ECB do podejmowania dalszych kroków pobudzających (?) gospodarkę. Być może tego rodzaju spekulacje staną się pożywką dla ewentualnego przedłużenia odbicia na rynkach europejskich. Szczególnie przydałoby się ono w Warszawie, gdzie w piątek na wykresie pojawiła się luka bessy, która mimo zwyżek w dalszej części dnia nie została domknięta. WIG20 obronił jednak dołek z 1 sierpnia, więc wynik potyczki nadal jest otwarty, ale aby można było mówić o poważnych zamiarach kupujących, WIG20 musiałby się w wspiąć powyżej 2415 pkt., a więc o 100 punktów.

Emil Szweda
Open Finance

Udostępnij artykuł: