Oczy i uszy zwrócone na NFP

Komentarze ekspertów

Czwartek był bez wątpienia dniem brytyjskiego funta, a najważniejszym wydarzeniem związanym z tą walutą było posiedzenie Banku Anglii (BoE). Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe utrzymane zostały na dotychczasowym poziomie (0,5% dla stawki rynkowej). Jednocześnie podtrzymany został cel skupu aktywów na poziomie 375 mld GBP.

Zmianą w sierpniowym posiedzeniu BoE było przedstawienie protokołu oraz publikacja Raportu o Inflacji, którego częścią są też nowe prognozy dynamiki PKB dla Wielkiej Brytanii. Jak wynikało z komunikatu, tylko jeden (I. McCafferty) z dziewięciu członków władz monetarnych opowiedział się za podwyżką stawek, podczas gdy rynek zakłada co najmniej dwóch jastrzębi. BoE wskazał jednocześnie, że spadki cen energii spowodują, iż presja inflacyjna będzie “duszona” przynajmniej do połowy 2016 roku, obniżając do 0,3% tegoroczną prognozę inflacyjną. Podwyższona do 2,8% została zaś oczekiwana dynamika PKB. Mniej jastrzębi niż oczekiwano wydźwięk sierpniowego posiedzenia BoE nasilił wyprzedaż funta, który znalazł się pod presją już po publikacji rozczarowujących danych makroekonomicznych. W czerwcu produkcja przemysłowa odnotowała nieoczekiwanie spadek o 0,4% m/m, rynek zakładał 0,1% wzrost. Słabiej od prognoz wypadły również dane roczne. Zawiodły też raporty z rynku nieruchomości, gdzie lipcowy indeks Halifax dot. cen domów zanurkował do -0,6% r/r po 1,7% wzroście miesiąc wcześniej.

Przenosząc się na rynek głównej pary walutowe, tam od pierwszych godzin czwartkowego handlu dolar umacniał się. Jeszcze przed południem kurs EURUSD powrócił poniżej 1,09 i to pomimo mocnych danych z Niemiec (w czerwcu zamówienia w przemyśle wzrosły o 2% m/m, po tym jak miesiąc wcześniej zanotowały spadek o 0,3% – rynek również zakładał wzrost, ale jedynie o 0,2% m/m). Nie pomogła też odnotowana w Szwajcarii deflacji nasilająca oczekiwania, że SNB może jeszcze mocniej złagodzić prowadzoną politykę monetarna (w reakcji na dane frank osiągnął poziom najniższy wobec euro od pięciu miesięcy). Wsparciem dla dolara było też wspomniane na początku raportu, mniej jastrzębie niż oczekiwano posiedzenie BoE.  Po południu z USA otrzymaliśmy dobre dane dot. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (270 tys. wobec oczekiwanych 273 tys.), które dodatkowo wsparły walutę amerykańską. Teraz inwestorzy oczekiwać będą na zaplanowaną na dzisiaj publikację lipcowego raportu NFP. Jak już nie raz zaznaczaliśmy, to właśnie ta dana pokaże w jakich nastrojach inwestorzy rozpoczną nowy tydzień.

W kraju utrzymująca się od połowy lipca presja na osłabienie złotego doprowadziła w czwartek do testu oporu na 4,2. Obok oczekiwań na podwyżki stóp w USA walutę naszą dodatkowo obciążały obawy związane z potencjalnymi kosztami przewalutowania kredytów we franku szwajcarskim (wg ZBP zmiany dot. CHF mogą utrudnić finansowanie gospodarki) oraz podtrzymanie przy okazji zaprzysiężenia obietnic przedwyborczych przez prezydenta A. Dudę, których realizacja w ocenie ministerstwa finansów silnie obciążałaby budżet państwa (m.in. chodzi o podniesienie kwoty wolnej od podatku i obniżenie wieku emerytalnego, na co według ministra finansów M. Szczurka Polski “nie stać”).

Tymczasem, na polskim rynku długu od samego rana rentowności krajowych skarbówek rosły. Po południu krótki koniec krzywej dochodowości osiągnął poziom 1,72%, notując wzrost 2 pb. wobec zamknięcia poprzedniego dnia. Długi koniec krzywej dochodowości stopniowo się podnosił i w rezultacie w południe notując 4 pb wyżej otarł się o poziom 3,8%.

Najważniejszym wydarzeniem czwartkowej sesji była aukcja obligacji skarbowych. Przetarg okazał się udany, choć trzeba przyznać, że popyt nieco rozczarował. Łącznie Ministerstwo Finansów zdołało sprzedać obligacje za 4,7 mld PLN wobec 4 mld PLN górnego pułapu planowanej podaży. Na przetargu sprzedano obligacje DS0725 za kwotę 3,13 mld PLN przy popycie 3,75 mld PLN z rentownością 3,076% oraz obligacje WZ0126 za kwotę 0,78 mld PLN przy popycie 1,87 mld PLN. Na aukcji uzupełniającej resort finansów dodatkowo uplasował obligacje DS0725 za 0,4 mld PLN oraz WZ0126 za 0,35 mld PLN. Przetargowi polskich obligacji troszkę pomagały obniżające się rentowności na rynku niemieckim, łagodząc ścieżkę wzrostu na długim końcu.

Na rynkach bazowych widzieliśmy zaś spadek rentowności. 10-letnie US Treasuries rozpoczęły dzień od umocnienia, wczesnym popołudniem obniżając się o 2 pb. do poziomu 2,25% w stosunku do zamknięcia z dnia poprzedniego. Następnie nastąpił ich przejściowy wzrost w okolice 2,27% i ponowny zwrot w kierunku południowym docierając do poziomu 2,23%. Zachowanie się amerykańskich papierów można wiązać pośrednio z czwartkowa decyzją BoE i późniejszą konferencją po posiedzeniu, a także powrotem, choć w niewielkiej skali, spadku cen ropy naftowej. Rentowności niemieckich obligacji 10-letnich, podobnie jak amerykańskich, obniżały się od samego rana, odreagowując częściowo silny ich środowy wzrost. Wczesnym popołudniem rentowności dziesięcioletniego Bunda otarły się o poziomu 0,71%, po czym wzrosły o ok. 0,1 p.p.

Zachowanie się bazowych rynków obligacji, a także polskiego rynku, wskazuje, że inwestorzy są rozdarci pomiędzy oczekiwanymi podwyżkami stóp procentowych przez FOMC (ostatnio podsyconymi wypowiedziami członka Fed D. Lockharta), a ponownym spadkiem cen ropy naftowej (która prawdopodobnie będzie dalej kontynuować ruch w dół). Nasunęło się bowiem pytanie o sensowność podwyżek stóp procentowych w warunkach niskiej inflacji (spadek cen ropy przekłada się na wydłużenie okresu niskiej inflacji).

Joanna Bachert,
Artur Płuska,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: