Od rosnącej inflacji ku wychodzeniu z deflacji; prezes NBP podsumował ostatnią kadencję Rady Polityki Pieniężnej

Tylko u nas

Kluczowym punktem konferencji zamykającej sześcioletnią kadencję Rady Polityki Pieniężnej było wystąpienie prezesa NBP Marka Belki. Prezentacja ta była próbą podsumowania polityki pieniężnej w ciągu ostatnich 6 lat na tle sytuacji gospodarczej naszego kraju na tle europejskim i globalnym. Marek Belka zapowiedział - planowane na luty 2016 roku - seminarium prezentujące politykę pieniężną Polski na przestrzeni ostatnich 20 lat, będące faktycznym podsumowaniem aktywności Rady Polityki Pieniężnej podczas trzech kadencji tego organu, od chwili jego powołania na mocy Konstytucji RP w roku 1998.

Wystąpienie rozpoczęła projekcja uwarunkowań wpływających na kształt polityki pieniężnej prowadzonej w latach 2010-2015, czyli w okresie działalności ustępującego właśnie składu RPP. Prelegent zwrócił tu uwagę w szczególności na dwa aspekty. Pierwszym z nich były, dokonujące się w tym właśnie okresie za sprawą zarówno czynników ekonomicznych jak również politycznych – istotne wahania cen surowców, w tym surowców energetycznych. Należy bowiem pamiętać, iż początek upływającej kadencji Rady Polityki Pieniężnej wyznacza ostatni etap kryzysu globalnego lat 2007-2011, zaś koniec upływa pod znakiem wojny na Ukrainie i sytuacji na Bliskim Wschodzie – które to wydarzenia wpłynęły na bezprecedensową obniżkę cen ropy naftowej. Jak wspomniane uwarunkowania wpływały na decyzję podejmowane przez RPP? – Rada reagowała elastycznie, uwzględniając w swoich decyzjach ich wpływ na ryzyko trwałego “odkotwiczenia” oczekiwań inflacyjnych – podkreślił prezes Narodowego Banku Polskiego. Drugim, nie mniej istotnym aspektem wpływającym na politykę pieniężną, było długotrwałe obniżenie tempa wzrostu PKB. Równocześnie – w wyniku realizowanej przez banki centralne najistotniejszych gospodarczo krajów ekspansywnej polityki pieniężnej gospodarki wschodzące uzyskały kolejny zastrzyk kapitału.

Jaki model działania w tych niestabilnych warunkach przyjęła Rada Polityki Pieniężnej? – Prowadziliśmy politykę pieniężną w oparciu o cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc, z możliwością odchylenia na poziomie jednego punktu procentowego i płynny kurs walutowy, nie wykluczając jednakże interwencji jeśli byłoby to niezbędne dla stabilności makroekonomicznej i finansowej kraju – zaznaczył Marek Belka. Prezes NBP podkreślił ponadto, że Rada wskazywała na istotne znaczenie polityki makroostrożnościowej dla stabilności gospodarki – i sugerowała, aby kwestie z tego zakresu stały się trwałym elementem polityki stabilizacyjnej.

Prezes Marek Belka podkreślił, że od końca 2009 do końca 2011 roku mieliśmy do czynienia z powodowanym kryzysem gospodarczym, silnym wzrostem cen surowców. Owa aprecjacja miała bezpośrednie przełożenie na poziom inflacji nad Wisłą – w roku 2011 nastąpił nader szybki wzrost wskaźnika inflacyjnego. W pewnym momencie pojawiło się nawet realne zagrożenie utrwalenia zbyt wysokiej stopy inflacji; aby nie dopuścić do tak niekorzystnego scenariusza, RPP zdecydowała się na podwyżkę stóp procentowych o 125 punktów bazowych. Niespełna rok później doszło jednak do spadku wskaźnika inflacji; tendencja ta utrzymuje się do chwili obecnej, sprawiając, ze w miejsce zagrożenia podwyższonym poziomem inflacji pojawiło się inne niekorzystne zjawisko ekonomiczne, czyli deflacja. To skutek w pierwszej kolejności gwałtownych obniżek cen surowców, spowodowanych wydarzeniami na Bliskim Wchodzie i Ukrainie. Prezes NBP podkreślił jednak, iż deflacja idzie w parze ze wzrostem gospodarczym utrzymującym się na odpowiednio wysokim poziomie. – Deflacja nie ma wpływu na wyniki finansowe przedsiębiorstw, dynamika realnych wynagrodzeń w gospodarce pozostaje przyzwoita – bardzo wysoka – podkreślił Marek Belka. Deflacja w połączeniu z wzrostem płac stanowi czynnik napędzający wzrost konsumpcji w sektorze gospodarstw domowych – Polacy zarabiają coraz lepiej, a równocześnie wskutek deflacji ceny towarów powszechnego użytku nie rosną lub ich wzrost jest nieznaczny. Ów spadek cen objął w pierwszej kolejności dostawy energii; jeszcze rok temu statystyczny Kowalski na energię elektryczną czy gaz przeznaczał 18,2 proc. swych wydatków, dziś jest to jedynie 17,5 proc. Oszczędzamy również na cenach żywności – w roku 2014 na ten cel szło 24,6 proc. ogółu wydatków polskiego gospodarstwa domowego, obecnie 24,4 proc. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczane są w pierwszej kolejności na zakup towarów i usług, z wyjątkiem żywności – na te cele przeznaczmy obecnie 58,1 proc. wszystkich wydatków (przed rokiem 57,1 proc.) Wśród tych zakupów znajdują się również kosztowne dobra trwałe – w ciągu zaledwie roku sprzedaż samochodów zwiększyła się o ponad 15 procent, a mebli, sprzętu RTV i AGD – o 4 procent.

Ale nie tylko gospodarstwa domowe potrafią wykorzystać koniunkturę pomimo deflacji. Również i przedsiębiorcy zwiększają inwestycje – w ciągu ostatnich dwóch lat wartość inwestycji wzrosła o prawie 10 procent. Zarówno firmy jak i konsumenci perspektywy na najbliższe lata postrzegają nader optymistycznie; jedynie co dziesiąty przedsiębiorca uważa, że w kolejnych latach będziemy mieli do czynienia ze spadkiem gospodarczym. Jeszcze większymi optymistami są konsumenci; szansę na recesję w kolejnych latach dostrzega jedynie co setny z nich. Ów optymizm nie ma jedynie charakteru życzeniowego, ale wiąże się z wyraźną poprawą sytuacji na rynku – na co zareagowały również organy odpowiedzialne za kreowanie polityki monetarnej. – Ponieważ nie widać kontynuacji trendów deflacyjnych, RPP zadecydowała o zakończeniu łagodzenia polityki pieniężnej – wskazał prezes NBP.

Drugie z wyzwań gospodarczych minionych sześciu lat – czyli niższe tempo wzrostu PKB – było również wynikiem zjawisk o charakterze globalnym. Trend ten został zapoczątkowany wraz z początkiem roku 2010 przez kryzys grecki, dwa lata później sytuację osłabiły problemy całej strefy euro z zadłużeniem – na co zareagował szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, swym pamiętnym zapewnieniem, ze uczyni wszystko dla ratowania wspólnej waluty rozpoczynając proces tzw. luzowania ilościowego – a ostatnim akordem była, jak dotychczas, niepewność związana z sytuacją na rynku chińskim. Wydarzeniom tym towarzyszył istotny spadek PKB w najsilniejszych gospodarczo krajach świata – do dziś w tych państwach nie udało się osiągnąć poziomu sprzed kryzysu. To właśnie jedna z przyczyn rażącego spadku stóp procentowych; równocześnie jednak uwaga najsilniejszych banków centralnych skierowała się na emerging markets.

Jak na tym tle wypadała Polska? Notowania obligacji skarbowych kształtowały się znacznie bardziej stabilnie aniżeli papierów dłużnych rządu niemieckiego. Równocześnie dobre wyniki polskiej gospodarki sprawiły, że inwestorzy nie zaczęli masowo wycofywać się znad Wisły – mniejszy odpływ dało się zaobserwować jedynie na Tajwanie, w Indonezji i Malezji. Taka sytuacja  pozwoliła polskiemu bankowi centralnemu na prowadzenie autonomicznej polityki pieniężnej. Inny czynnik wpływający na skuteczną strategie polskiego banku centralnego miał charakter społeczny.  – NBP cieszy się dużym zaufaniem społecznym, co pozwala na elastyczne realizowanie celów polityki  pieniężnej – podkreślił Marek Belka. W konsekwencji prowadzonej przez NBP i RPP polityki polska waluta stała się jedną z najstabilniejszych jednostek monetarnych – w tej konkurencji zdystansowaliśmy nie tylko naszych południowych sąsiadów, ale również Wielką Brytanię czy Szwajcarię. – Sukcesem polityki pieniężnej jest fakt, że gwałtowne osłabienie złotego po gwałtownym wzmocnieniu nie spowodowało tzw. dolaryzacji  – stwierdził prezes Narodowego Banku Polskiego.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: