Od wydawcy – Egzamin z odpowiedzialności

BANK 2020/04

„Jeżeli się spojrzy na nasze czasy, wydają się tak smutne; zastanawia się człowiek, czy istnieje jeszcze coś, co się nazywa odpowiedzialność, czy oznacza to jeszcze cokolwiek. Wszyscy chcą rządzić, nikt nie chce ponosić odpowiedzialności. Pamiętamy jeszcze świeżo francuskiego męża stanu, który, kiedy mu ofiarowywano ponownie tekę, powiedział, że zgadza się na to, ale z zastrzeżeniem, że sekretarz stanu będzie ponosił odpowiedzialność. Król we Francji, jak wiadomo, nie jest odpowiedzialny, ale minister jest, minister nie chce być odpowiedzialny, ale chce być ministrem, sekretarz stanu nie chce być odpowiedzialny i ostatecznie kończy się na tym, że odpowiedzialni są nocni stróże i zamiatacze ulic…”

Te słowa napisał duński filozof Søren Aabye Kierkegaard w roku 1843. Minęło 177 lat i wciąż są aktualne. No może za wyjątkiem króla we Francji i kilku jeszcze chlubnych wyjątków. Osób i instytucji, które w tym ciężkim dla wszystkich czasie, gdy większość jak tylko może ucieka od podejmowania trudnych decyzji, jednak nie wahały się podjąć wyzwania. Wśród nich są, tak atakowane ostatnio, banki.

Warto przypomnieć, że środowisko bankowe jako jedno z pierwszych zareagowało na potrzeby klientów i gospodarki. Już 16 marca br. Związek Banków Polskich opublikował szczegółowe założenia działań pomocowych, podejmowanych przez instytucje finansowe na rzecz klientów – piszemy o tym w artykule „Opanowanie pandemii będzie początkiem batalii o gospodarkę” (str. 10–12). Sektor wciąż zresztą deklaruje aktywny udział w rozwiązywaniu powstających problemów.

– Komunikat ZBP nawiązuje do ułatwiania klientom wnioskowania o odroczenie rat kapitałowo-odsetkowych lub samych rat kapitałowych na okres do trzech miesięcy (w ramach wakacji kredytowych), co stanowi kolejne wyzwanie dla całego sektora bankowego w Polsce, gdyż to może znacznie pomniejszyć oczekiwane przyszłe wpływy z tytułu udzielonych kredytów. (…) Pakiet wsparcia dla społeczeństwa może przyczynić się do poprawy płynności wielu gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw niefinansowych, ale jest również próbą sił dla sektora bankowego – patrząc przez pryzmat płynności, ale i również utraty części przychodów odsetkowych, na które liczyli właściciele – zaznacza dr Sławomir Kujawa z Uniwersytetu Gdańskiego w artykule „O płynności banku w obliczu rosnącej niepewności”.

A wszystko to dzieje się nie tylko w czasach pandemii, ale i w sytuacji, gdy – jak podkreśla w wywiadzie dr Bogusław Grabowski: „bank centralny, podobnie jak i cała gospodarka, jest zaskakiwany kolejnymi decyzjami w zakresie wydatków budżetowych i transferów socjalnych. Sam zadawałem pytanie przedstawicielom NBP, kiedy i z jakiego źródła RPP dowiedziała się o tzw. piątce Kaczyńskiego? Wyglądało to tak, że w marcu 2019 r. szef partii rządzącej nagle zapowiedział wzrost transferów socjalnych o mniej więcej 40 mld zł rocznie. Zapowiedzi te zaczęły być realizowane natychmiastowo, podstawy prawne uchwalono na przełomie maja i czerwca, a wypłaty rozpoczęły się we wrześniu i październiku. Tymczasem organy odpowiedzialne za stabilność systemu finansowego dowiedziały się o tych planach z telewizji, w momencie ich upublicznienia. To sytuacja ze wszech miar niedopuszczalna.”

Ile jeszcze takich niedopuszczalnych sytuacji przyjdzie nam przeżyć w tych trudnych czasach? I dlaczego wciąż publicznie powtarza się, że banki robią tak niewiele. Pewnie dlatego, że tak jest prościej – najłatwiej przecież wskazać winnych; podkreślać, że my chcemy dobrze, ale inni to już niekoniecznie.

Wielu ludzi potrzebuje wrogów, aby na nich skierować agresję frustracyjną” – podkreśla prof. Leszek Kołakowski w „Mini-wykłady o maxi-sprawach. Seria trzecia i ostatnia”. I dodaje – „Życie nikogo na świecie nie jest przecież pasmem sukcesów i udanych zamierzeń, każde bywa znaczone porażkami, zawiedzionymi nadziejami, próżnymi wysiłkami. Jest nadzwyczaj pożyteczne, by ktoś inny był odpowiedzialny za moje niepowodzenia. (…) Potrzebujemy koniecznie złowrogich sił, złośliwych i nikczemnych intencji przeciw nam wymierzonych, byśmy nie podjęli samoagresji. Z psychologicznego punktu widzenia wróg jest więc dobrym wynalazkiem samozachowawczym.

I pewnie długo jeszcze będzie. Niestety…

Udostępnij artykuł: