Od wydawcy – Obyśmy bezpieczni byli

BANK 2020/06

Do niedawna byliśmy przekonani, że dla człowieka niezwykle istotne jest bezpieczeństwo. Bo ono daje nam poczucie pewności przetrwania, zatem i czas na dbanie o siebie, kształcenie, doskonalenie się, bogacenie (a jakże), snucie planów i realizowanie ich, wreszcie na korzystanie z uroków życia. Ta jedna z podstawowych potrzeb ludzkich charakteryzuje się brakiem ryzyka utraty czegoś dla nas najcenniejszego, a przynajmniej bardzo cennego – zdrowia, życia, pracy, zdobytych dóbr, szacunku itp. Wydawałoby się zatem, że będziemy o bezpieczeństwo dbać i pielęgnować je.

No właśnie, wydawałoby się. Tymczasem bez zastanowienia zrzuciliśmy maseczki i przyłbice, przestaliśmy zachowywać obowiązującą w czasie pandemii w miejscach publicznych odległość od siebie, gromadnie nawiedzamy galerie, skwery, parki plaże. Zachłysnęliśmy się wolnością, jakby ktoś miał ją nam lada moment zabrać. I nawet nie zastanawiamy się nad konsekwencjami nieprzemyślanego z niej korzystania. Rację miał ks. prof. Józef Tischner pisząc onegdaj: W postawie człowieka jest jakiś paradoks. Walczysz o wolność, walczysz o to, aby jak najwięcej wiedzieć, żeby wszystko poznać. Ale nie bardzo walczysz o to, żeby być odpowiedzialnym… A przecież to właśnie odpowiedzialność jest jednym z gwarantów bezpieczeństwa.

Paradoksem jest to, że sami nie dbając o bezpieczeństwo, wymagamy, aby inni o nie dbali. Medycy o zdrowie, wojsko o bezpieczeństwo zewnętrzne, policja o wewnętrzne, odpowiednie służby o czystość powietrza i wody, pracodawcy o zatrudnienie, banki o finansowe i razem z innymi, którym powierzyliśmy nasze dane, o nie właśnie, a systemy antywirusowe o to, byśmy mogli bezpiecznie śmigać sobie po internecie.

Pandemia sprawiła, że spora część z nas świadczy pracę zdalnie, często na urządzeniach powierzonych nam przez pracodawcę. I okazuje się, że – o czym informuje Marcin Złoch w artykule „Bomby zegarowe” (str. 44–45) – 55% pracujących twierdzi, że obecnie czyta więcej wiadomości w sieci. O ile jest to zrozumiałe – ludzie chcą przecież być poinformowani o rozwoju sytuacji związanej z koronawirusem – w 60% przypadków czynność ta jest realizowana na urządzeniach wykorzystywanych do pracy. Wiąże się to z potencjalnym ryzykiem infekcji szkodliwym oprogramowaniem, jeśli nie będą uważali na to, jakie zasoby oraz strony internetowe odwiedzają.

Tymczasem, co zauważa Artur Król („Wirusów ci u nas dostatek”, str. 36–37), cyberprzestępcy są coraz bardziej aktywni, atakują nie tylko osoby prywatne, ale zainteresowali się małymi i średnimi przedsiębiorstwami. – Eksperci prognozują, że w wielu przypadkach cyberprzestępcy będą traktowali je jako swoiste bramy dostępu do korporacji i większych firm z nimi współpracujących. Chcąc dokonać infekcji, hakerzy będą wykorzystywać spear phishing (np. e-maile ukierunkowane na konkretne osoby w firmie, takie jak księgowa lub dyrektor danego działu) czy zyskujące na popularności ataki LotL (living-of-the-land) wykorzystujące do infekcji narzędzia Windows. Docelowe urządzenia będą infekowane złośliwym kodem z rodziny ransomware, trojanami zdalnego dostępu, bankowym czy tradycyjnym spywarem. Metody się zmieniają, jednak cel zawsze pozostaje ten sam: ukraść jak najwięcej…

Bezpieczeństwu, zwłaszcza w sieci, poświęcamy temat numeru – str. 22–53.

W raporcie specjalnym (str. 55–93) tym razem zajmujemy się bankowością spółdzielczą. Jak bowiem podkreśla Włodzimierz Kiciński, wiceprezes Związku Banków Polskich, w artykule „Poważne wyzwania wymagają adekwatnych odpowiedzi” (str. 60–62) – w połowie 2020 r. przed bankami spółdzielczymi wiele poważnych wyzwań i zagrożeń. A jakby tego było mało, ciąży na nich wielka odpowiedzialność – za ich klientów: blisko milionową rzeszę indywidualnych i ok. 20% małych i średnich przedsiębiorstw. Zagrożeniem jest rekordowo niski poziom stóp procentowych. Wyzwaniem natomiast odpowiednie wykorzystanie nowoczesnych technologii – tak w kontaktach biznesowych z klientami, jak i w procesach wewnątrzbankowych”.

Bartosz Kublik, prezes zarządu Banku Spółdzielczego w Ostrowi Mazowieckiej („Globalizacja nie wyklucza lokalności”, str. 72–74)) dodaje zaś: Jesteśmy zogniskowani na rozwoju lokalnym, co stanowi najcenniejszą wartość bankowości spółdzielczej. Płaska struktura to możliwość dopasowania oferty do niewielkich rynków, inteligentnego podejścia w ramach produktów oferowanych przez grupy spółdzielcze. Podstawową przesłanką biznesu opartego na tych wartościach jest dbałość o to, by w małych ojczyznach żyło się dobrze.

Udostępnij artykuł: