Odliczanie

Maciej Małek

Od dzisiaj zaczynamy odliczanie. Jeśli do drugiego sierpnia, a więc za tydzień nie dojdzie do porozumienia prezydenta USA z republikańską większością w Kongresie możemy mieć do czynienia z bankructwem najpotężniejszego mocarstwa świata.

Po części idzie o wymiar symboliczny, bowiem brak decyzji Kongresu zwiększającej limit długu publicznego oznaczać będzie jedynie brak możliwości emisji nowych obligacji celem utrzymania płynności finansowej. Jeśli jednak zważyć, że 40 centów z każdego dolara wydawanego przez rząd, to pożyczone pieniądze, a rok budżetowy zamknie się we wrześniu deficytem rzędu 1,5 bln. USD, sytuacja jest więcej niż poważna.

O ile agencje ratingowe spełnią swoje zapowiedzi obniżenia ratingu kredytowego, czyniącego USA kredytobiorcą wiarygodnym w najwyższym możliwym stopniu, stanie się krytyczna. Nie tylko z racji wyższego oprocentowania kolejnych pożyczek, lecz destabilizacji rynków światowych, które generują znaczna część zysków z obrotu papierami wartościowymi rządu USA.

Jeśli do porozumienia dojdzie, Barack Obama będzie płacił cenę podwójną – cięciom wydatków towarzyszyć będzie utrzymanie ulg podatkowych dla najbogatszych Amerykanów, co nie rokuje dobrze dochodom budżetu, ani sondażom poparcia obecnej administracji. Tak oto po raz kolejny ekonomia przegrywa w starciu z polityką.

Udostępnij artykuł: